Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
poniedziałek, 09 listopada 2015

 Ubiegły tydzień zakończył się wielkim bum.

Zanosiło się na to od dawna. Choć miałam nadzieję, że jednak do tego nie dojdzie.

 Bomba wybuchła w piątek. Mąż jest bez pracy.

08:14, nie_taka_zla
Link Komentarze (6) »
czwartek, 29 października 2015

  W ramach nadrabiania zaległości:

  • po pierwsze primo ;-) pognałam kurcgalopkiem do fryzjera. Trochę już znudziła mi się moja fryzura, więc postanowiłam coś zmienić zgodnie z zasadą - chcesz zapuszczać włosy? - więc musisz je podciąć. Przy krótkich włosach dobre cięcie to podstawa.
  • po drugie primo ;-) wyprasowałam górę ubrań.

 prasowałam

prasowałam

prasowałam

prasowałam

 pra-so-wa-łam

i pra-so-wa-łam!

Aż skończyłam. Amen.

  • po trzecie primo ;-) byłam na "Paniach Dulskich"
  • po czwarte primo  ;-) dziś planowałam sprzątanie ale tak mi się nie chce ... Chyba poczytam sobie na balkonie, łapiąc jesienne promienie słońca.
11:59, nie_taka_zla
Link Komentarze (7) »
wtorek, 27 października 2015

  Nie, wcale nie mam na myśli wyników wyborów. Nie podobają mi się, mam obawy, ale z demokracją się nie dyskutuje, prawda? Zresztą, kiedyś mawiano - przeżyliśmy potop szwedzki, przeżyjemy i radziecki - więc przeżyjemy i to.

 Pisząc o armagedonie mam ma myśli moją pracę. Wczoraj był ostateczny termin oddania projektu i kulminacja stresu. Prowadzący projekt dał na koniec taki popis, że w jego stronę, choć ja zazwyczaj nie klnę, skierowałam wszystkie najgorsze wyzwiska.

 Leciały urwały i różne syny i narządy męskie. Nie, nie na głos, przez wzgląd na szefową i współpracowników, ale w mojej głowie pan S. został zrównany ziemią, ziemia została zaorana i posypana obficie solą, żeby nic na niej nie wyrosło.

 Uświadomiłam sobie wczoraj, że pracuję już trzydzieści lat, różnie bywało, ale tak nerwowej sytuacji nie pamiętam. No, ale było, minęło. Dziś jeszcze kompletowanie dokumentacji i na razie spokój. Udaję się na zasłużony urlop. Będę nadrabiała różne zaległości.

10:35, nie_taka_zla
Link Komentarze (9) »
wtorek, 20 października 2015

 Już był w ogródku, już witał się z gąską...

 Nieszczęsnym liskiem jestem ja. Po tym, jak w piątek oddałyśmy I etap, a w poniedziałek II, poczułam rozprężenie, ulgę i wydawało mi się, że ten tydzień będzie lajtowy, luz-blues w niebie same dziury i że spokojnie zdążymy do następnego poniedziałku z III etapem.

 No właśnie - wydawało mi się. Tymczasem nadciągnęło tornado. Przyszłoby Wam do głowy, żeby sprawdzać program komputerowy? Mnie nie przyszło. Program kupiony za ciężkie pieniądze ma błąd w bazie danych, który spowodował trzęsienie ziemi. Trzeba teraz kończyć bieżącą robotę i uprzątnąć to gruzowisko :-(

22:07, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
niedziela, 18 października 2015

 Jestem rozczarowana - Sigi nie żyje, Athelstan nie żyje, Flokki do cna sfiksował, a Ragnar nie wsparł Lagherty i w dodatku zbrzydł...

 Co przyniesie dzisiejszy odcinek?

***

Oczywiście "Wikingowie" ;-)

***

Spieszę z wyjaśnieniem - przytoczone postaci to bohaterowie serialu Wikingowie, którego trzeci sezon nadaje kanał History. Główny bohater to na wpół legendarny Ragnar Lothbrok, jego droga do władzy i wyprawy na zachód (wcześniej Wikingowie wyprawiali się głównie na wschód).

21:58, nie_taka_zla , filmowo
Link Komentarze (6) »
środa, 07 października 2015

 W pracy masakryczna masakra i rzeź niewiniątek.

W roli niewiniątka występuję między innymi ja.

08:34, nie_taka_zla
Link Komentarze (7) »
niedziela, 27 września 2015

 Ostatnie dwa tygodnie mogę podsumować jednym słowem, nadużywanym swego czasu przez córkę - MASAKRA!

 Chora mama, chory mąż, a w robocie tyle roboty!

 Czasu, panie brak na to wszystko i moja nauka angielskiego poszła się paść. Od marca codziennie po ok. godzinie, a od dwóch tygodni - nic. No, trudno, na pewno jeszcze do tego wrócę.

 Ale dwa ostatnie tygodnie przyniosły też pozytywne wydarzenia - tatadam tadam! - nie piję kawy, a więc nie pochłaniam dziennie 4-6 łyżeczek cukru, gdyż o ile herbaty nie wypiję słodzonej (no, chyba, że z cytryną ), o tym kawa MUSI być posłodzona. No musi i koniec. A tak - nie ma kawy, nie ma cukru. Obym wytrwała.

16:02, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
środa, 16 września 2015

  Cisza na blogu i wiatr po nim hula. Już, już miałam w niedzielę napisać notkę, albo i parę. Ale nie przelałam myśli na klawiaturę z przyczyn obiektywnych.  Wpisy miały być optymistyczne i pogodne.

 O tym, że Młodszy obronił prace licencjacką, choć wiele spraw sprzysięgło się przeciw niemu i wszystko oddawał w ostatnim możliwym terminie. Nauczyłam go powiedzonka "podchorąży zawsze zdąży" i teraz go (nad)używa. Koniec końców - rzeczywiście zdążył i obronił się i może zapisać się na magisterkę.

 O tym, że się zakochał i że mam nadzieję, że pozwoli dziewczynie ( i sobie) skończyć studia, bo wizyty są na porządku dziennym i nocnym. I mam nadzieję, że dziewczyna go nie wystawi, bo widzę, że Młodszy się bardzo zaangażował. Ale to temat na dłuższą notatkę.

 O tym, że jesień to cudna pora roku i że nie powinnam chodzić na plac targowy, bo od kolorów, zapachów i smaków może zakręcić się w głowie i najchętniej kupiłabym wszystko, co widzę. I wracam obładowana, bo to i śmo i jeszcze owo, bo wołało do mnie - weź mnie, weź mnie! A przecież aż tyle nie zjemy.

 O tym, że miałam super weekend. Zupełnie znienacka kupiłam parę ciuchów, a w niedzielę byłam na wystawie w Narodowym Ottomania

 Właśnie - w niedzielę. W niedzielę sielanka się skończyła. (Dygresja - wiedziałam, że tak będzie. Długo było cicho i spokojnie, wiedziałam, że coś pieprznie.)

  Niedziela zakończyła się wg schematu: telefon od brata, że z mamą coś nie tak - wizyta u niej - podjęcie decyzji o wezwaniu pogotowia (wbrew jej woli) -  SOR - przyjecie na oddział. Dziś jest już lepiej, prawdopodobnie w piątek ją wypiszą, bo wszystko idzie ku dobremu.

00:27, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
niedziela, 06 września 2015

 W tygodniu zrobiło się zimno, temperatura spadła z trzydziestu paru do dwudziestu paru, a potem poniżej dwudziestu. Bociany odleciały, dzieci wróciły do szkoły. Zapachniało jesienią. Ale to jeszcze nic.

 Dostałam sms od firmy , która ma w nazwie potrójną literę z początku alfabetu, że dla posiadaczy karty klubowej przygotowane są specjalne obniżki na obuwie letnie. Nie spodziewałam się nadzwyczajne szerokiego asortymentu, ale - a nuż coś się trafi. Tymczasem - weszłam do sklepu, a tam zewsząd zaatakowały mnie botki! Nie, jeszcze nie długie kozaki, ale krótkie botki. Przede mną, za mną, z lewej strony, z prawej strony - wszędzie, wszędzie, wszędzie. 

 Czyli późna jesień, a nawet wręcz wczesna zima. Brr... Sandały i klapki ściśnięte były na jednym regale.

 "I wtedy zrozumiałam: to się kończy,
Pożegnania, czas już przekroczyć próg."

 A więc - baj, baj lato!

11:54, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »

 W tygodniu zrobiło się zimno, temperatura spadła z trzydziestu paru do dwudziestu paru, a potem poniżej dwudziestu. Bociany odleciały, dzieci wróciły do szkoły. Zapachniało jesienią. Ale to jeszcze nic.

 Dostałam sms od firmy , która ma w nazwie potrójną literę z początku alfabetu, że dla posiadaczy karty klubowej przygotowane są specjalne obniżki na obuwie letnie. Nie spodziewałam się nadzwyczajne szerokiego asortymentu, ale - a nuż coś się trafi. Tymczasem - weszłam do sklepu, a tam zewsząd zaatakowały mnie botki! Nie, jeszcze nie długie kozaki, ale krótkie botki. Przede mną, za mną, z lewej strony, z prawej strony - wszędzie, wszędzie, wszędzie. 

 Czyli późna jesień, a nawet wręcz wczesna zima. Brr... Sandały i klapki ściśnięte były na jednym regale.

 "I wtedy zrozumiałam: to się kończy,
Pożegnania, czas już przekroczyć próg."

 A więc - baj, baj lato!

11:54, nie_taka_zla
Link Dodaj komentarz »