Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
poniedziałek, 29 października 2012

 

 

 Częścią skansenu jest Miasteczko Galicyjskie otwarte w 2008. Jest to, jak sama nazwa wskazuje odwtorzone typowe dla tego regionu miasteczko.

 

 

 

 

 Wokół wybrukowanego ryneczku (natychmiast, kiedy do zobaczyłam, pamięć przywołała obraz rynku w Starym Sączu) z obowiązkową studnią mamy ratusz, karczmę i kamieniczki, których części partrerowe zajęte są przez handel i usługi ;-), a więc sklep kolonialny, zakład fryzjerski i fotograficzny, aptekę, zegarmistrza, warsztat snycerza, a nawet gabinet dentystyczny z "antycznym" fotelem i wierłem na pedał jak w maszynie do szycia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 W planach jest budowa dzielnicy żydowskiej.

19:06, nie_taka_zla
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 października 2012

  Poczatek tygodnia sponsoruje literka "o"  jak oczekiwanie. Oczekiwanie na decyzje. Różnie decyzje. Mniej i bardziej ważne i ważkie.

 Po pierwsze primo - czy dostaniemy jako biuro zlecenie na projekt. Na tę decyzję czekam szarpana sprzecznymi uczuciami. Bo z jednej storny - chciałbym, a drugiej jednakowoż - nie chciałabym. Jeżeli projekt 'wejdzie", wiąże się to z wytężoną pracą w pracy i w domu, bo częściowo byłby robiony na fuchę. Z jednej strony - super! - wyzwanie, dodatkowe pieniądze, a z drugiej - chyba już odwykłam i nie chce mi się. No nic, zobaczymy.

 Druga sprawa wzbudza we mnie jeszcze bardziej ambiwalentne uczucia. Dotyczy córki. Chcą ją ściągnąć do pracy w nowootwartym oddziale w UK. Wie to półoficjalnie. Jeżeli oddział w Pl dogada się z oddziałem w UK, zostanie poinformowana oficjalnie i będzie musiała podjąć decyzję. Duża szansa, ale też i duże wyzwanie i duży stres. Plus (przynajmniej na początku) duża samotność.

09:01, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
piątek, 19 października 2012

 Kuźnia, a raczej kuźnienka, kuźniunia ;-)

Była na terenie, który często był podtapiany. Kiedy woda podchodziła zbyt blisko, właściciel rozbierał ją belka po belce, przenosił w inne, suchsze miejsce, a potem wracał.

   Chata zielarki.

   Tak, dobrze widzicie, płaskorzeżba wzorowana na "Ostatniej wieczerzy" Leonarda, XVII w.

 

 

   Kuchnia w dworku.

   Zagrody osadników niemieckich, tzw. józefińskich.

23:01, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »

  W ubiegły weekend wybieraliśmy się na Prehybę. Niestety, pogoda nie była sprzyjająca i zrezygnowaliśmy na rzecz zwiedzania sknasenu i Miasteczka Galicyjskiego w Nowym Sączu. Bardzo polecam (wieczorem postaram się wstawić zdjęcia). Mieliśmy szczęście trafić na "nawiedzoną" przewodniczkę. Mówiła ciekawie i z pasją. Skansen zakończył na ten rok sezon zwiedzania z prozaicznych przyczyn - w udostępnionych obiektach, czyli chatach, obiektach sakralnych, starej szkole jest bardzo zimno.

 Prehyba musi poczekać. Chyba nie przeniosą jej do następnego roku w inne miejsce? ;-)

08:47, nie_taka_zla
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 października 2012

  Październik, jak dotąd obfitował w wydarzenia towarzyskie. W dwie pierwsze soboty my przyjmowaliśmy gości, w następny weekend to nas przyjmowano ;-), zobaczymy, co będzie dalej.

 Co poza tym? Mała fucha, która wyglądała niewinnie, a okazała się być bardzo pracochłonną - cóż, tak bywa, przeziębienie mamy i wizyty u niej, codzienne życie...

 Mama doprowadza mnie do rozpaczy. Zażywa leki na różne dolegliwości, więc ma ich sporo, ale NIGDY PRZENIDGY nie ma w domu podstawych leków na przeziębienie typu witaminy, syrop, tabletki na gardło. Nie dzwonię do niej codziennie, więc nie wyłapuję momentu, kiedy przeziębienie się rozpoczyna. Zwykle jest tak, że słyszę, że od trzech-czterech dni jest chora. Ale lekarstw NIE MA. Nie pójdzie sobie kupić sama ani nie zadzwoni do mnie, że jej przynieść. I tak jest za każdym razem. Jest niereformowalna. Nie mogę pojąć tego, że nie ma podstawowej apteczki i nie dzwoni do mnie w tej sprawie.

 Dosyć narzekania.

 Z przyjemniejszych spraw - przyszły rok zapowiada się nieźle - dwa wesela i komunia. Uprzedzając komentarze - lubię, taka jestem nietrendy, bo w modzie jest wybrzydzanie na takie imprezy. Więc ja lubię. A jak mi coś nie pasuje, to staram się szybko o tym zapomnieć. Zdecydowanie wolę spotykać rodzinę, nawet tę najdalszą z powodu wesel niż pogrzebów.

22:52, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 08 października 2012

  Zostałam dziś poproszona o wypełnienie misji. Wypełniłam, ale czuje się trochę rozwalona emocjonalnie.

 Z prawdą jest tak - powiadają górale - jak z dupą - każdy ma swoją. Znałam (powierzchownie) jedna stronę medalu, dziś wyrywkowo poznałam drugą. I powiadam wam, układy i konfiguracje rodzinne bywają bardzo skomplikowane. I dochodzę do wniosku, że mimo drobnych zawirowań, żyję w rodzinnej sielance.

 Rozumiem rację każdej ze stron (a jest ich sporo), ale jakoś poskładać to do kupy jakoś trudno. Każdy ma swoje ambicje, swoją urażona dumę, swoje żale i swoje pretensje i nijak to ze sobą nie gra. A niektórzy są pod złą gwiazdą urodzeni, i ciągle mają wiatr w oczy i wciąż pod górkę.

p.s.

 Nie, nie byłam mediatorem. Poszłam tylko sprawdzić, co dzieje się ze starszą osobą, która mieszka sama i cały dzień nie odbierała telefonów. Wysłuchałam jej żali :-(

22:55, nie_taka_zla
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 01 października 2012

 Nowy tydzień, nowy miesiąc, nowy rok akademicki, nowy rodział w życiu Młodszego.

 I w naszym też...

 Kiedy te nasze dzieci się tak postarzały?

09:43, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »