Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
piątek, 30 października 2009

  Nie lubię tego święta, a raczej tego, czym się stało - targowiska próżności.

 Tłumów, gwaru, odpustu przy cmetarzach, licytacji czyj nagrobek wyglada okazalej...

 Nie lubię, ale sama w tym uczestniczę, niestety. Nie mogę przecież pozwolić na to, by groby mojego Taty i Teściów wygladały na opuszczone...

 Pocieszam się tylko tym, że tak całkiem nie dałam się ogłupic tej komercji, odwiedzam Ich regularnie, nie tylko raz w roku.

 W przyszłym tygodniu zacznie się w sklepach szaleństwo okołoświąteczne merychrismasowe (bo nie o Boże Narodzenie tu chodzi, ale o święto choinki i prezentów pod nią) :-(  W końcu śnieg już był, nie? halloween jutro, Wszystkich Świętych, pojutrze, więc można zaczynać.

15:35, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
środa, 28 października 2009

 Stara prawda mówi, że im mniej masz czasu, tym lepiej potrafisz go wykorzystać.

 A ja mam teraz znacznie więcej czasu - nie mam już ambicji bycia najlepszą panią domu, jedno dziecko wyprowadzone, drugie organizuje sobie czas samo.

 Bardzo intensywnie sobie organizuje, nawiasem mówiąc. Cztery razy w tygodniu treningi + angielski + szwedzki + portugalski. Nie ma lekko, nie? Nawet sugerowałam mu, żeby ograniczył treningi, ale nie mam serca ani powodów mu ich zabraniać. Póki co, wyniki w szkole ma świetne.

 A więc, końcąc tę dygresję - mam więcej czasu. Ale jakoś mi ten czas przecieka między palcami. Owszem, cześciej gdzieś wychodzimy, więcej czytam, co zawsze baardzo lubiłam, ale mam też poczucie, że to za mało, że marnuję czas. Jakaś taka rozmamłana organizacyjnie się zrobiłam. Czas z tym skończyć.

 Od dziś narzucam sobie ostry plan, trzeba go realizować! Co oczywiście nie oznacza, że będę się go trzymała kurczowo. W końcu plany są po to, żeby je zmieniać ;-)

09:48, nie_taka_zla
Link Komentarze (1) »
piątek, 23 października 2009

 Ha! Od ponad dwóch miesięcy nie piję kawy (a więc nie używam cukru, bo herbatę to ja lubię mocną i gorzką). Wydawało mi się to niewykonalne, ale daję radę!

 A poza tym to dumna jestem i blada, bo wczoraj na gimnastyce nie wymiękłam już podczas rozgrzewki ;-). Oczywiście, że później zdychałam parę razy i pot lał się po mnie obficie, ale opuściłam tylko dwa ćwiczenia.

 Niestety, waga się nie zmienia (głupia tarczyca), ale zmierzyłam się dziś i ze zdumieniem zobaczyłam, że nieco objętości mi ubyło.

 No to sobie pobleblałam ;-)

13:25, nie_taka_zla
Link Komentarze (7) »
wtorek, 20 października 2009

 W łazience po prostu odkręcam kurek i leje się woda. Nie muszę jej znikąd przynosić. Jest zimna i jest ciepła. Włączam pralkę - i znowu - sama pobierze sobie wodę, podgrzeje ją, wypierze i wypłuka ubrania. Mnie pozostanie tylko rozwieszenie i wyprasowanie (jak będę miała natchnienie) lekkim żelazkiem, którego nie będę musiała rozgrzewać , wkładając weń rozżarzone węgle. Idę do kuchni, mijam lodówkę, dzięki ktorej mogę ugotować obiad na dwa dni, i zmywarkę.

 Zauważacie te udogodnienia na codzień?

 Nic dziwnego, że dawniej kobiety nie zajmowały się pracą zawodową. A te, które pracowały miały jakąś pomoc albo były superherosami, jak moja śp. Teściowa.

 Człowiek szybko przyzwyczaja się do wygód, prawda?

19:36, nie_taka_zla
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 19 października 2009

  Późno, bo późno, ale jednak ogladnęłam "Plac Zbawiciela" (premiera w 2006). A nie miałam takiego zamiaru. Przeczytałam recenzje, które były doskonałe, ale doszłam do wniosku, ze temat jest "za ciężki", nie miałam ochoty się dołować. Któregoś wieczoru jednak film został nadany w tv, trafiłam na  niego przypadkiem, rzuciłam okiem, uchem i już zostałam.

 Atmosfera gęsta, dusząca, sytuacja jak bagno. Zewsząd błocko, oblepiajace, smodliwe, wciagajace coraz niżej i niżej. Wkurzająca nieco główna bohaterka, nieco niezaradna, z drugiej jednak strony - niemająca znikąd wsparcia. No może poza koleżanką.

Kto ogladał, ten wie, kto nie widział, niech oglądnie, mimo wszystko.

 Film powinien być wyświetlany w ramach godziny wychowawczej albo sławetnego przygotwania do życia w rodzinie. I przedyskutowany dokładnie. Temat lekcji - ODPOWIEDZIALNOŚĆ.

09:37, nie_taka_zla , filmowo
Link Komentarze (8) »
czwartek, 15 października 2009

 

 Mogłabym zacząć tę notkę od cytatu z Rejsu. Tego, w którym inż. Mamoń zwierza się, że nie lubi chodzić do kina.

"Ja w ogóle nie lubię chodzić do kina. A szczególnie nie chodzę na filmy polskie w ogóle...
Nudzi mnie to po prostu...
Zagraniczny to owszem. Pójdę sobie.
Bo fajne są filmy zagraniczne. Wie pan?
Jakoś tak można, wie pan... Jakoś tak...
No ja wiem no... Przeżyć to. Przeżyć. Wie pan... Przeżyć.
A w filmie polskim proszę pana to jest tak: nuda... Nic się nie dzieje proszę pana. Nic. Taka proszę pana... Dialogi nie dobre... Bardzo nie dobre dialogi są.
Proszę pana... Yyyy... W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje."

  Ale to nie byłaby prawda. Bo ja lubię polskie filmy. Enen. Non notus.

  Taaak... No, niby nic się nie dzieje. Nie ma szalonych pościgów, tylko jedno mordobicie, jedna scena, którą można by przy odrobinie dobrej woli zakwalifikowac jako erotyczną, jeden raz rechot zabrzmiał na sali...

 Ale jest za to coś innego. Pytanie. Zadajemy je sobie wraz z młodym lekarzem. Kim jesteś, zagubiony w czasie i przestrzeni pacjencie? Podążamy za upartym medykiem w poszukiwaniu tożsamości człowieka, z którym początkowo trudno nawiązać kontakt nie tylko werbalny, ale i wzrokowy. Poszukiwania w końcu odnoszą efekt, choć nie taki, jakiego oczekiwał lekarz.

 Ale przynoszą też następne pytania.

-Dlaczego pan to zrobił?

- A ty, co TY byś zrobił na moim miejscu? Tak? naprawdę tak byś się zachował? A może tylko ci się WYDAJE, bo to nie dotknęło CIEBIE.

-Czy w momencie, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo TWOJEJ rodziny stać by cię na szlachetność?

10:02, nie_taka_zla , filmowo
Link Komentarze (2) »
środa, 14 października 2009

  Co prawda jeden pan redaktor twierdzi na podstawie obserwacji popielic, które zamiast zapaść już w stan hibernacji, wydały na świat nowy miot młodych, że jesień będzie długa i pogodna, ja jednak mu nie dowierzam. A moja niewiara wynika nie tylko z powodu warunków zewnętrznych, ale także z osobiscie prowadzonych obserwacji. Obserwuję mianowicie moją psicę, która nie dość że od września leni się jak oszalała, ale i je bez opamiętania i wciąż jej mało. Doszło nawet do tego, że zaczęła jeść suchą karmę, którą zwykle ma w głębokim poważaniu. Z powyższych przesłanek wyciagam wnioski, że ostro będzie!

Trawestując znaną piosenkę:

Idzie mróz, idzie mróz, idzie siklawica! 

Wymrozi, wysiece, wymrozi, wysiece,

wymrozi, wysiece, wymrozi nase lica!

Hej!

09:28, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 12 października 2009

 

 Tę piosenkę Sikorowskiego dedykuję nam, maluczkim.

"Zamknij oczy nie patrz na to moja miła
pod powieką znacznie lepsze są obrazy
i w tym nasza siła
i w tym nasza siła
że umiemy jeszcze czasem marzyć"

http://wolfgang.wrzuta.pl/audio/6ZBTSOK1ykz/pod_buda_-_nie_patrz_na_to_mila

 

 

czwartek, 08 października 2009

 W niedzielę było święto franciszkanów, dzień ich założyciela - św. Franciszka. W tym dniu obchodzony jest Dzień Zwierząt.

   W zalewie informacji o porzucanych bezmyślnie psach, o przepełnionych schroniskach, o smutnym losie psów łańcuchowych, opiszę sytuację, której świadkiem jestem od paru miesięcy.

  Zauważyłam ich kiedyś kątem oka, ale coś kazało mi się odwrócić i przyjrzeć dokładniej. Pies i jego pan. Duży pies, owczarek niemiecki. Coś z nim było nie tak, szedł z trudem, chwiejnym krokiem, ciągnąc tylne łapy. Potem widywałam ich już codziennie. Chłopak znosił psa ze schodów, stawiał na chodniku, szli powoli, często odpoczywając. Jakiś czas później prowadzał psa na smyczy, drugą ręką trzymając rodzaj szelek, które zakładał psu pod brzuch, pomagając mu w pokonaniu paru metrów do trawnika. Teraz, niestety, coraz częściej wynosi go na rękach, stawia na trawniku i zanosi na rękach. Pies ma kłopoty nawet z tym, żeby ustać.

 Nie wszyscy zeszliśmy - nomen omen - na psy.

09:41, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2