Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
poniedziałek, 31 października 2005

 Nie lubię Świąt Wszystkich Świętych.

 Były dla mnie nostalgicznymi dniami do czasu, gdy dotknęły mnie osobiście. To znaczy do śmierci kolejno mojego Teścia, Taty, Teściowej. Dziadkowie zmarli, gdy miałam 2 i 5 lat. Nie bardzo ich pamiętam. Mam tylko takie przebłyski - dziadek jedzący obiad i rzucający ukradkiem kotu kości pod stół, dziadek w ogrodzie. Jedna babcia zmarła, gdy miałam 15 lat. Nie bardzo byłam z nią związana. Owszem, było mi smutno, ale to szybko minęło. Druga babcia zmarła w dzień po narodzinach mojego syna. Nawet nie byłam na pogrzebie ...

 Śmierć Teścia była poprzedzona chorobami, częstymi hospitalizacjami. Mimo wszystko to był szok. Dwa tygodnie od "wydania wyroku" -rak - do śmierci ...

  Ale śmierć mojego Taty - to było zaskoczenie. Śmierć nagła, bez ostrzeżenia ... Zawał. Pierwszy. Długo nie mogłam się z tym pogodzić. Dopiero pewna audycja radiowa uprzytomniła mi, że przez trzy lata byłam w depresji. Tyle trwało przeżywanie żałoby. Przeszłam przez wszystki etapy. Od niedowierzania, niezgody, spierania się z Bogiem, złości na zmarłą osobę, obwinianie siebie za śmierć aż po akceptację. Depresja objawiała się m.in. bezsennością. Zasypiałam z trudem, dręczyły mnie koszmary, budziłam się. W efekcie wstawałam bardziej zmęczona, niż gdy się kładłam.

 Na to wszystko nałożyła się jeszcze choroba i śmierć Teściowej.

                              [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*]

 Nie lubię Świąt Wszystkich Świętych. Nie lubię cmętarzy. Pamiętam o wszystkich bliskich zmarłych. Ale wolę ich pamiętać jako żyjących. Dbam o groby, odwiedzam je. Ale nie lubię tego pędu, blichtru. Poddaję się temu, bo nie chcę, żeby ich groby w tych dniach wyglądały na opuszczone. Oni by tego nie chcieli.

                                        [*]

Tata uczył mnie, żeby modlić się za dusze najbardziej opuszczone i najbardziej w czyściu cierpiące, zaplaliśmy zawsze znicze na opuszczonych grobach...

                        Wieczne odpoczywanie ....

23:15, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (3) »

 Latałam dzisiaj, jakbym miała motorek.

 Sytuacja ze snem niestety się powtórzyła, najpierw parę przebudzeń w nocy, potem Starsza, potem pies ... Zasnęłam spokojnie dopiero, kiedy mąż wyszedł z psem. Gdy więc obudził mnie o dziewiątej byłam z lekka nieprzytomna. Pojechaliśmy na zakupy do supermarketu, potem na bazar.

 Przyznaję się. Zaszalałam. Kupiłam sobie spódnicę i spodnie. Potrzebuję jeszcze ze dwie bluzki i swetry, torebkę i portfel. Kto na to wszystko zarobi? :-/

 Potem wizyta w banku i na poczcie. Chłopaki w tym czasie odkurzyli i ugotowali ziemniaki. Kiedy przyszłam do domu, bratanica z bratową już była.:-/ Zrobiła b.ładne wiazanki. Chwilkę porozmawialiśmy (jakieś dwie godzinki). Kiedy wyszły, była 1530 . Uznałam, że o tej godzinie nie opłaca się jeść śniadania:-). Zjedliśmy zupę i zabrałam się za robienie kopytek z sosem pieczarkowym.

 Na osiemnastą miałam wizytę z Młodszym u dentysty. Coś mi się nie podobało, światła w przychodni były zgaszone. No i masz! Na drzwiach kartka "Uprzejmie informujemy, że w dniach 29.10 do 01.11.2005 przychodnia będzie nieczynna. W nagłych przypadkach..." i druga, mniejsza "Gabinet stomatologiczny informuje, że z powodu zamknięcia przychodni w dniu 31.10.2005 gabinet będzie nieczynny". A żeby ich ... Na termin czeka się ponad miesiąc. Mogli chociaż zadzwonić i zawiadomić. Ciekawe, na kiedy nas teraz zarejestrują.

 Trochę już dziś nie żyję ...

19:41, nie_taka_zla , wszystkie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 października 2005

 To niesprawiedliwe. Można było dzisiaj spać o godzinę dłużej.

 Nie dane mi było. Najpierw obudziłam się parę razy w nocy, potem o szóstej obudziła mnie Starsza, która szykowała się do pracy na ósmą (jako hostessa w Makro na drugim końcu miasta), jeszcze później obudził mnie pies ...

 A jutro po czternastej przyjedzie bratanica męża z wiązanką na cmętarz. Jeżeli chcę zdążyć ze wszystkim, będę musiała wstać wcześniej :-(

22:52, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (2) »

 Miałam wczoraj natchnienie na pieczenie ciasta.

 Miała być szarlotka. Zaglądnęłam do lodówki. Niedobrze, resztki margaryny. Nie będzie szarlotki. Zaglądnęłam do przepisów. Do ciasta z owocami trzeba tylko 10dag margaryny. Niech będzie ciasto z owocami. W sierpniu wypestkowałam i zamroziłam górę śliwek, które Starsza przywiozła z działki swojego chłopaka. Będą jak znalazł.

 Piana ubita, mąka pszenna wsypana. Potrzebna jeszcze mąka ziemniaczana. Zagladam do szafki. Niedobrze, nie ma. Zaglądam jeszcze raz. Nadal nie ma.

 Tylko spokój może mnie uratować. Zaglądam do pudełka z dodatkami do ciast. Proszek do pieczenia, cukier wanilinowy, kokos, rodzynki, mak ... Jest. Budyń. Wszak to też skrobia, czyż nie? Budyń, owszem jest, ale jedna łyżeczka. Potrzebuję 1/4 szklanki. Oko moje padło jeszcze raz na pudełko. Kisiel. Wiśniowy. Niech będzie i wiśniowy.

                                    **********

 Ciasto wyszło bardzo smaczne. (Już go nie ma). Kolor tylko miało trochę dziwny ;-)

20:36, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (1) »

  Bilans soboty:

  • zrobione zakupy
  • umyte i zapastowane dwa nagrobki
  • ugotowany obiad
  • posprzątane mieszkanie
  • wyprane (i powieszone) trzy wsady do pralki
  • upieczone ciasto

Padłam koło 1900.

 Po pracowitej sobocie nastąpiła miła niedziela. Pojechaliśmy do Puszczy Niepołomickiej. Jesień w lesie jest piękna.

20:17, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (1) »
czwartek, 27 października 2005

  Wiedzialam niby, że polityka to brudna sprawa, ale łudziłam się, że tym razem będzie inaczej.

 Po partii, głoszącej hasła odnowy moralnej spodziewałam się przestrzegania zasad moralności. Jak partia mająca w nazwie prawo może promować na vicemarszałka sejmu człowieka, który prawo ma za nic?

 Jak można dopuszczać się takiej zdrady - w świetle fleszy zapewniać o koalicyjnej lojalności, a jednocześnie za plecami rozmawiać z innymi partiami? Po trupach do celu? Czy władza naprawdę tak zaślepia?  

 Czy wśród polityków naprawdę nie ma propaństwowców, dla których interes kraju jest ważniejszy niż interes partii ???!!!

środa, 26 października 2005

 Sobie jestem w pracy jeszcze. Sobie wzięłam dodatkową pracę. Sobie muszę kupić płaszcz zimowy.

 W sobotę też byłam w pracy. Dzięki temu mam już na połowę płaszcza ;-). Na połowę płaszcza na bazarze, bo w sklepie to na 1/4 :-/.

 A dziś się dowiedziałam od koleżanki, że dla ogółu koleżeństwa w pracy jestem wzorem pracowitości i samodyscypliny (sic!). Nie mogę wyjść z zadziwienia.

19:42, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 24 października 2005

 ...

Zbyt się obciąża młode drzewa

każąc im rodzić i śpiewać.

Jan Sztaundynger

 Miałam dziś poważną rozmowę ze Starszą. Po drugim zjeździe ma już lekką załamkę. Martwi się, że ma zbyt dużo materiału do opanowania, że nie zdoła zarobić na opłacenie drugiego semestru i lekcji angielskiego, że będzie miała za mało czasu na dobre przygotowanie się do egzaminów i do matury z angielskiego. Jednym słowem - po co jej to. Doszła do wniosku, że mogła tylko pracować i uczyć się do matury z angielskiego.

 Na takie diktum ja się załamałam. Jeżeli popieprzy te studia, na które z takim trudem zdobyłam pieniądze (mam jeszcze 400zl do spłacenia) , to ... A niech to!

 Swoją drogą ona mieszka w domu, jest na naszym utrzymaniu. Jak dają sobie radę ci, którzy muszą się sami utrzymać w obcym mieście i zarobić na studia?

 Trochę już jej przeszło. Powiedziałam jej, żeby starała się osiągnąć jak najlepsze wyniki, jeżeli nie zarobi na studia, dołożę jej. Nie wiem jeszcze jak i z czego, ale to już moje zmartwienie. Starsza ujęła się honorem i obiecała, że będą dobre wyniki i pieniądze. Okej, okej. Zgodziłam się chętnie, ale masz taką furtkę dziecko - powiedziałam.

 W pierwszej klasie liceum też miała takie załamanie. Z najlepszej uczennicy w klasie, a nawet w gimnazjum zostala jedną z wielu dobrych. W dodatku okupiła to większym wysiłkiem. Doszła wtedy do wniosku, że nie ma to jak złotej młodzieży i ... zaczęła wagarować. Na szczęście w porę zorientowała się, że nie tędy droga. Powiedziała mi o wagarach i wspólnym wysiłkiem udało się z tego wyjść. Najbardziej bolało mnie, że mnie okłamywała. Jej też z tym nie było dobrze, bo to dobre dziecko jest. Nie był to łatwy rok, o nie. Przeżywała wtedy ostry kryzys. Ale było, minęło.

 Powiadają, że wszystko, co cię nie zabije, wzmocni cię. Tak, to racja, ale już nie chciałabym tego sprawdzać

20:54, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (2) »

-Co tam w szkole? - zapytałam Młodszego, gdym wróciła zmęczona z pracy, która jest najlepszą z prac na tym najlepszym ze światów.

-Źle, bardzo źle-mówi on.

???Pała, bz, uwaga?-myślę ja sobie.

-Dostałem dziś dwie ... (aż dwie-myślę ja sobie-dwóje?) ... piątki. Jedną z polskiego i z jedną z przyrody.

-??? To chyba dobrze? - pytam niepewnie.

-Tak, ale mogłem mieć szóstkę z przyrody. A pani powiedziała, że nie mogę tej piątki poprawić. To niesprawiedliwe.

 Toż to jawna dyskryminacja! Pałę moża porawić na tróję czy czwórkę, a piątki nie można? Co na to Rzecznik Praw Ucznia? A Trybunał w Strassburgu? ;-)

20:02, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (1) »
niedziela, 23 października 2005

 zachęca Gellwe promując swój nowy produkt. Moje skojarzenie jest jednoznaczne (jestem zboczona?).

 Otóż mnie to nie zachęca do kupienia tego półproduktu.

 Nie zrobię naleśnika (ani gofra) ani koledze, ani nikomu innemu.

błeee....

21:51, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4