Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
wtorek, 30 września 2014

 Ten tydzień będzie bardzo ważny dla mnie. Przyniesie odpowiedzi na trzy pytania dotyczące mojego zdrowia. Trzymajcie kciuki!

11:49, nie_taka_zla
Link Komentarze (9) »
piątek, 26 września 2014

 Wczorajszy dzień udowodnił mi, że nie zawsze należy być grzecznym i miłym, gdyż nie wszyscy uprzejmość doceniają i biorą ją za słabość i sierotowatość. Czasem należy huknąć. Co też uczyniłam, aczkolwiek huknęłam umiarkowanie i - jednak - grzecznie. I proszę - wszystko, czego chciałam, a co nie udało się wcześniej uzyskać - dostałam.

 Czy należy z tego wysnuć wniosek, że bezczelność popłaca?

10:10, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
piątek, 19 września 2014

 Od paru lat jeden wrześniowy tydzień spędzaliśmy w Zakopanem, depcząc tatrzańskie szlaki turystyczne.

 W tym roku niestety nie nadaję się na turystkę górską. Dobrze, że w marcu pojechaliśmy "na krokusy". I chyba tyle będzie Tatr w tym roku. Na pocieszenie wkleję sobie chociaż zdjęcie.

12:59, nie_taka_zla
Link Komentarze (1) »

 A jednak musiałam nieco przystopować. Na dziś wzięłam urlop, muszę trochę odpocząć.

 Młodszy wrócił zadowolony. Nie zwiedził wszystkiego, co sobie zaplanował (muzea czynne tylko do 16), ale znaleźli z siostrą na plażę, modny lokal i park rozrywki. Z parku Starsza wysłała sms "Młody zalicza wszystkie co bardziej hardcorowe atrakcje. Medal za to powinien dostać czy cuś."

 Wczoraj przyleciała też córka. Dziś warsztaty pracowe, wraca w niedzielę.

 Jutro idę z mamą jako doradca modowy. Za tydzień idziemy na wesele, mama chce kupić sobie coś nowego.

 Taka rodzinna końcówka tygodnia.

10:50, nie_taka_zla
Link Komentarze (2) »
wtorek, 16 września 2014

  Wczoraj pierwszy dzień w pracy. Jak było? Najpierw gadu-gadu, śmichu-chichu, potem pracu-pracu. Wpadłam w wir. I dobrze.

 Mamy nowy projekt. Zajmie nam jakieś półtora do dwóch miesięcy. W międzyczasie coś się może wykluje. Szefowa mówi, że coś ma obiecane, ale wiecie jak to jest z obiecankami. Liczą się twarde dowody, a raczej konkretne, podpisane umowy.

 Po pracy przyjechaliśmy do domu, zjedliśmy obiad i jak zaległam, to zalegałam aż do rana z przerwą na umycie się i przebranie. Bardzo, bardzo byłam zmęczona. Pierwsze koty za płoty, dziś już było lepiej.

 

22:18, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
niedziela, 14 września 2014

 Im bliżej poniedziałku i powrotu do pracy, tym bardziej się z tego cieszę. Mam wrażenie, że czas, kiedy byłam w domu spędziłam w jakimś półśnie, a teraz wrócę wreszcie na właściwe dla mnie tory.

 Ciekawe, co powiem pod koniec tygodnia, który zapowiada się na pełen wrażeń. Na to, na co miałam cały dzień, zostanie mi parę godzin. Podejrzewam, że będę zmęczona i... chyba z tego zadowolona ;-)

19:57, nie_taka_zla
Link Komentarze (2) »
piątek, 12 września 2014

 Młodszy poleciał do Starszej na parę dni.

 Ostatni dzwonek - niedługo rozpocznie się rok akademicki, a i Starsza będzie w Kopenhadze tylko do końca października. Czyli miesiąc dłużej niż było początkowe założenie. Dla niej to dobrze, bo na obczyźnie żyje praktycznie na koszt firmy. Firma wynajmuje mieszkanie, opłaca bilet miesięczny, karmi lanczami od poniedziałku do piątku i wypłaca dietę, która spokojnie starcza na resztę posiłków ;-) oraz na różne szaleństwa. I oczywiście, wypłaca pensję ;-)

 Wracając do Młodszego - opracował sobie ramowy plan zwiedzania. Częściowo będzie zwiedzał z siostrą, częściowo sam, bo ona będzie pracowała. Mam nadzieję, że się nie zgubi. A jeżeli się zgubi, to się odnajdzie. Angielski zna dobrze, więc nie będzie miał problemów z porozumieniem się, bo Starsza twierdzi,ze znajomość języka angielskiego jest w Dani powszechna. Mam też nadzieję, że się nie pozabijają, bo Młodszy jest czasem dość irytujący. Ja potrafię go spacyfikować (przeważnie), ale Starsza się złości.

 Odwoziłam Młodszego na lotnisko. Prawdę mówiąc byłam na lotnisku pierwszy raz, Młodszy też. Wyglądał na nieco zagubionego, też się tak czułam, choć nasze, krakowskie lotnisko jest podobno hmm... powiedzmy - kameralne. Ale odnaleźliśmy się. Pierwsze koty za płoty, następnym razem będzie lepiej ;-) Cały czas miałam poczucie, że czegoś nie wziął, czegoś zapomniał i z lotu nic nie będzie. Uspokoiłam się, kiedy przysłał sms, że wsiada do samolotu ;-)

 

12:49, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »

 Czy odpoczęłam przez czas,kiedy jestem w domu? Nie bardzo, a właściwie - wcale nie. Powód? Pierwszy to ograniczenia wynikające ze stanu zdrowia, drugi - natura. Nie umiem odpoczywać w domu. Zawsze jest w nim coś do zrobienia, a nie zawsze mam ma to ochotę. A nawet jak coś robię, to zawsze mam wrażenie, że to za mało, źle, że można lepiej, ładniej, więcej. Z takim nastawieniem trudno o odpoczynek.

 W ubiegłym tygodniu poczułam się lepiej, przypłynęła energia. Upiekłam ciasto i klops, zrobiłam śliwki w occie, fasolkę szparagową w zalewie i w pomidorach (nie dałam cukru i octu - uważam,że nie są potrzebne).

 "Do niedzieli jakoś szło" śpiewa Kasia Nosowska. U mnie szło do wtorku. Od wtorku - klapa, brak werwy, przygnębienie. Po dobrej informacji, że w wyciętym woreczku żółciowym nie było komórek rakowych - wizyta lekarska, która mnie przybiła. Energia spadła do poziomu -100.

 

 

12:09, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
czwartek, 11 września 2014

 

 W poniedziałek wracam do pracy. Prawdę mówiąc nie chce mi się. Ja, która zawsze twierdziłam, że kocham swoją pracę i nie mogłabym niej żyć, po dwumiesięcznym pobycie w domu odkryłam, że gdybym miała jakieś inne źródło dochodów - na przykład gdybym była rentierką albo kamieniczniczką albo bogato wyszła za mąż - to jednak mogłabym żyć nie pracując zawodowo.

 Tymczasem jednak będę się realizowała zawodowo ;-) i przyjęłam to z ulgą, bo sytuacja w firmie była nieciekawa - nie było zleceń. Wiem, że niedawno szefowa rozmawiała z inną pracownicą, uprzedzając ją, że być może będzie musiała zredukować jej etat do połowy. Dziewczyna ma dwoje dzieci i kredyt do spłacenia :-( 

 Nie wiem, jak wygląda moja sytuacja, czy mnie by ewentualnie szefowa zostawiła, zmniejszyła etat czy wysłała na zieloną trawkę. Nie wiem, czy nie chciała mi takich rzeczy mówić przez telefon, czy też mam lepszą pozycję niż A.?

 W każdym razie - rozmawiałam z szefową w środę, informując, że gdyby jej to odpowiadało, to mogę wziąć urlop (gdyby nie miała dla mnie zajęcia). Odpowiedziała, że jest jakiś nowy projekt i mam przyjść. Ok, to pójdę. Z jednej strony - cieszę się, z drugiej - nie chce mi się. Zrozum tu kobietę! :-)

 Przyzwyczaiłam się do niespiesznego trybu życia, obawiam się, że będę bardzo zmęczona. Z moim organizmem nie wszystko jest w porządku. Nie mam tyle siły i werwy, co wcześniej. No nic, mam nadzieję, że się pozbieram. W planach dalsze badania.

 Po informacji o ew. zredukowaniu etatu A. w panice zarejestrowałam się na portalu z ofertami pracy i zaczęłam pisać cv. Ło matko i córko! Jak to się robi?! ostatnio cv pisałam szesnaście lat temu! Wolałabym tego już nie robić. Ale do emerytury jeszcze czternaście lat! Kto wie, co się do tego czasu wydarzy? Szefowa już w wieku emerytalnym, jak długo jeszcze będzie jej się chciało prowadzić firmę? Ile jeszcze to pociągnie? Pięć, sześć lat - dopóki jej mąż, który teraz nie pracuje, nie ma żadnych dochodów i od paru lat jest na jej utrzymaniu nie osiągnie wieku emerytalnego? Może to jest dobry moment, żeby dopracować cv, złapać choć podstawy języka i zacząć szukać czegoś innego? Za chwilę będę w wieku 50+, wiek nie będzie moim atutem :-(

 Mąż od paru lat wytrwale śledzi portale, aplikuje na różne stanowiska - chce zmienić pracę. Ta, którą teraz ma nie daje satysfakcji zawodowej, finansowej, stabilizacji ani pewności jutra - wciąż jest na krawędzi bankructwa. Jakiś czas temu jeszcze czasem ktoś zapraszał go na rozmowy, teraz na jego oferty nie ma żadnego odzewu. Pesel panie, pesel. Na dwóch ostatnich rozmowach, na których był, usłyszał wprost - jest pan za stary.



17:58, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
środa, 10 września 2014

08:42, nie_taka_zla
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2