Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
niedziela, 30 września 2007
sobota, 29 września 2007

  Wpis u Iksińskiej między innymi o złej młodzieży sprowokował mnie do opowiedzenia historyjki sprzed lat. Zawsze kiedy ją sobie przypominam, mam kluchę w gardle.

 W czasach mej zamierzchłej młodości byłam instruktorem zuchowym. To zdarzyło się na koloni zuchowej, którą prowadziłam. Z naszej szkoły było za mało dzieci, więc pojechały też "obce", których nie znaliśmy wcześniej. Było wśród nich dwóch rozrabiaków, którzy dali kadrze popalić. Wymyślaliśmy dla nich różne ważne zajęcia i funkcje, żeby jakoś rozładować ich nadmiar energii i żeby poczuli się ważni i docenieni. Pod koniec pobytu pojechaliśmy na wycieczkę między innymi do Czorsztyna, na zamek w Niedzicy. Zwiedziliśmy, oglądnęliśmy, co było do oglądnięcia, wysłuchaliśmy, co było do wysłuchania. Staliśmy jeszcze koło "studni Brunhildy" i podziwialiśmy zaporę, kiedy nagle zorientowałam się, że obok mnie stoi jeden z urwisów, bierze moją rękę, kładzie sobie ją na swym ramieniu, tak, bym go obejmowała, z drugiej drugi robi to samo. Szliśmy tak całą drogę do autobusu. Ja skrzętnie ukrywając szklące się oczy.

 I wtedy zrozumiałam, że mają rację ci, którzy twierdzą, że złe zachowanie dzieci jest próbą zwrócenia na siebie uwagi, wołaniem o zainteresowanie, o miłość.

 I zawsze upieram się, że dzieci nie są złe same z siebie. To dorośli czynią je takimi.

 

21:08, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (3) »
czwartek, 27 września 2007

  Szkolno-plastycznej traumy Młodszego ciąg dalszy.

 Dziś na tapecie była płakorzeźba z masy solnej, którą wczoraj nieudolnie wyrabiałam. Miała być praca z motywem krakowskim. Gdyż w październiku przyjedzie na wymianę młodzież z Niemiec i ciało pedagogiczne w postaci pani od plastyki wymyśliło, że owa młodzież dostanie od młodzieży polskiej pamiątkę z Krakowa, własnoręcznie wykonaną.

 Motyw krakowski to np. smok, Lajkonik, wieże kościoła Mariackiego itp. Co wymyśliło moje dziecko? Wandę, co nie chciała Niemca. Jako pamiątka dla Niemca ;-)

 Przy czym w jego wykonaniu Wanda to jakiś straszny babon, co ma cyce jak donice.

*****

 Z tym kopiowaniem Wyspiańskiego pani chodziło o to, by poznali technikę kopiowania. A ponieważ w tym roku wypada setna rocznica śmierci Wyspiańskiego, więc chcąc-niechcąc, szukając reprodukcji i kopiując dzieci zapoznały się mimochodem z jego twórczością.

23:06, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (4) »
wtorek, 25 września 2007

 od pewnego systemu politycznego - mówi popularne porzekadło.

  I ma rację, niestety. Zamiast grzecznie leżeć sobie w piątek w łóżeczku i zdrowieć, ja oczywiście poleciałam do pracy. Wyrabiać 200 % normy psiakrew, przodownica pracy zakichana. Bo beze mnie całe biuro się rozleci, nie? Nie dadzą sobie rady, położą terminy itp.

 No i pokarało mnie. W sobotę znowu stan podgorączkowy. I tak do dziś. Kiedy ja zmądrzeję?!

20:16, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (3) »
piątek, 21 września 2007
Tym razem też o kampanii. O kampani wyborczej Partii Kobiet.

 Generalnie nie podoba mi się pomysł na tworzenie partii wg klucza płci. W partii działają  ludzie, którzy maja określone cele polityczne. Tak, wiem, że to teoria, że chodzi o stanowiska i kasę. Ale teorytycznie chodzi o ideę. Nazwa Partia Kobiet sugeruje, że wszystkie kobiety mają takie same poglądy polityczne. Jakaś kompletna bzdura. Nie widzę wspólnego mianownika dla p.Beger i Bochniarz, dla p.Suchockiej i Sobeckiej, dla p.Wiśniowskiej i Senyszyn. A przecież są wszystkie kobietami. Czyli potencjalnymi członkiniami Partii Kobiet.

 Kampania też mi się nie podoba. W polityce powinno walczyć się na programy wyborcze, a nie na atrakcyjne - lub nie - negliże. Nie wiem, czy panie pretendują do parlamentu czy do rozkładówki w piśmie dla panów. Szermowanie nagością w polityce jest dla mnie żałosne.

środa, 19 września 2007

  No więc sytuacja wyglada tak, że nadmiar pracy w istocie mi zaszkodził. Bo nie dość, że pracowało się bardzo intensywnie, co wpływa niekorzystnie na odporność organizmu; że nie mogło się w nocy spać z przyczyn różnorakich, między innnymi zmęczenia, co wpływa jak wyżej; że pracowało się długo, co jak wyżej; to w biurze gdzie się pracuje zimno jest jak w psiarni, co nie sprzyja mojemu zdrowiu.

 Z powodu powyższych przyczyn już w sobotę wystąpiła u autorki temperatura ciała w wysokości 37,5 stopnia niejakiego Celcjusza, co nie przeszkodziło jej udać się w niedzielę na spontanicznie zorganizowaną przez kolegę męża wycieczkę do Puszczy Niepołomickiej.  

 A teraz leżę sobie w łóżeczku z temp.38, trochę sobie śpię, trochę sobie bloguję, trochę sobie oglądam tv. Choć wolałabym to wszystko robić bez towarzystwa bólu głowy, bólu gardła, dreszczy itp.

21:22, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (4) »

 Jak się powiedziało "a", trzeba powiedzieć też "b".

 A jak ktoś się zaręczył, to i ślub będzie chciał wziąść i jakieś przyjęcie urządzić. Dziecko poprosiło mnie, żebym zrobiła listę gości. Podobno brzydko się na nią popatrzyłam. Całkiem możliwe, bo pomyślałam wtedy : jaka lista? jaki ślub?! A do przedszkola mnie tu wracać, pieluchy dopiero co przestałaś nosić!

 A swoją drogą pieluchy jej zmieniałam, jak miałam tyle lat co ona teraz ;-) Ale ja to inna inszość.

poniedziałek, 17 września 2007
 Ciężki był ten miniony tydzień i dobrze, że się skończył, bo długo bym takiego tempa nie wytrzymała. Wszystko, co w nadmiarze jest szkodliwe. Praca też. Teraz bedzie spokojniej. Aż do następnego razu.
09:23, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (1) »
wtorek, 11 września 2007

-Minął już tydzień szkoły. O jeden tydzień mniej do wakacji - oświadczył Młodszy.

 W ciągu tego tygodnia zdążył:

  • jeden raz spóźnić się do szkoły (a swoją drogą 7.10 to barbarzyńska pora na rozpoczynanie lekcji)
  • zgodzić się na udział w olimpiadzie polonistycznej oraz w konkursie obejmującym wiedzę z historii, wos-u i geografii (pani go wytypowała)
  • oznajmić grobowym głosem, że nie zda do następnej klasy. Z polskiego, matematyki, fizyki itp. będzie miał piątki, no może czwórki, ale z plastyki - lufę. Pani ich wystraszyła zapowiedzią kopiowania Wyspiańskiego.

22:39, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (7) »
niedziela, 09 września 2007
 Pod notką o kampani społecznej "Mamy w pracy mogą więcej" Daria zamieściła komentaż, który tu przytoczę:
"Przykro mi, ale dorzucę konieczność wyjścia wcześniej "bo ja muszę (tu wstawmy coś co ma bezpośredni związek z dzieckiem)... To, co? Zostawię Ci to, to dokończysz, za mnie, bo ja muuuuuszę".
Dokładam to nie złośliwie i nie dlatego, ze podważam, to co pisałyście powyżej. Ale mentalność niektórych moich koleżanek, niestety nie dorosła do takiej kampanii. Poczytajcie trochę forów. Kiedyś wypowiadałam sie w wątku o "lewych zwolnieniach" gdzie 90% była ZA, bo pzreciez im się należy, kiedy indziej o tym "co sie należy matce", w paru innych też. Być może wyniosłam stamtąd (oraz z własnego podwórka) złe doświadczenia, ale to świadczy o pewnym sposobie myślenia, który niestety ma sporo pracujących kobiet-matek."
 
 No cóż, albo miałaś Dario pecha, albo ja pracuję w nienormalnym zespole. To po pierwsze. U mnie nikt tego nie nadużywa.
 Po drugie ja również nieraz się zwalniałam, bo
jedno dziecko/drugie dziecko/oboje dzieci/mama/tata/mąż/siostra/brat/teściowa/teść (niepotrzebne skreslić)...
Kiedy naprawdę coś MUSZĘ, niestraszne mi niezadowolenie szefostwa, groźba obcięcia premii, więc tym bardziej gniew współpracowników.
 Po trzecie niektóre rzeczy naprawdę się matkom należą. Czy to się komuś podoba czy nie. Kodeks Pracy przewiduje pewne przywileje.
 A tu nastąpi oświadczenie, choć u Polarnego napisałam, że oświadczenia nie będzie.
 Lubię moją pracę. Kocham moją pracę. Moja praca daje mi satysfakcję. Będę nieskromna - jestem bardzo dobrym pracownikiem. Spełniam się w roli pracownika. Ale uważam, że moją najważniejszą życiową rolą jest rola matki. W mojej hierarchii wartości pierwsze miejsce zajmuje rodzina. Przed pracą. I uważam, że jeżeli ktoś stawia pracę ponad wszystko nie powinien zakładać rodziny. Żeby jej nie krzywdzić. Tak uważam. Amen.
19:48, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2