Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
poniedziałek, 31 sierpnia 2009

 

-wołam do mego bezpowrotnie minionego urlopu.
Jakże niesłusznie  minionego.
Zbyt szybko minionego.
"...zrobię wszystko, tylko bądź..."
I zrobiłam, bom jest roztropną niewiastą i dzień wolny za 15.08 zaplanowałam właśnie na dziś! Więc mam dodatkowy wolny dzień. Dzień-bufor, który ma za zadanie nieco złagodzić zderzenie ze skrzeczącą codziennością. No, zobaczymy.


tekst_piosenki

***

Nie umiem wstawiać filmików z np. You Tube. Może ktoś zechce przedstawić krótka instrukcję.

Ha, już wiem, dzięki Żaboćkowi.

08:50, nie_taka_zla
Link Komentarze (7) »
piątek, 28 sierpnia 2009
  W powietrzu czuć już jesień. Skrada się ukradkiem przez opustoszałe pola ...



11:10, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
czwartek, 27 sierpnia 2009
    W takich okolicznościach przyrody odpoczywam.



 
16:45, nie_taka_zla
Link Komentarze (1) »
środa, 26 sierpnia 2009

 

  Urok małych, starych, galicyjskich miasteczek. Stary Sącz, brama św. Kingi (przylegająca do klasztoru klarysek, który św. Kinga ufundowała i gdzie umarła).

22:17, nie_taka_zla
Link Komentarze (1) »
wtorek, 25 sierpnia 2009
  Piękna, zabytkowa studnia z XVI w. jest też w tynieckim opactwie. Zdjęć nie będzie, bo nie_taka_zla nie posiadała własnego aparatu, gdy Tyniec zwiedzała. Ale będzie opowieść, a dokładniej - legenda o powstaniu studni.

 Legenda mówi, że było kiedyś dwóch przyjaciół - Jaśko Topór i Staszko Nałęcz. Kochali się jak bracia, ale zdarzyło się pewnego dnia, że Jaśko, który miał gwałtowny charakter, w czasie łowów zabił swego druha, który jakoby ubliżył jego rycerskiej czci. Gdy wieść o tym dotarła do króla, ten, rozgniewan okrutnie za nierycerski postępek (bo rycerza winien rzekomego winowajcę na ubitą ziemię wyzwać i w honorowym pojedynku się potykać, a nie zabijać jako ten zbój) i skazał Jaśka na śmierć. Świadkiem tego był tyniecki opat, który wyprosił dla Jaśka życie, ale obiecał królowi, że kara go nie minie. I rzeczywiście - opat nakazał zhańbionemu rycerzowi wydrążyć studnię w klasztorze. A praca to była ciężka, bo opactwo stoi na wysokiej, wapiennej skale. Wiele lat spędził Jaśko nie widząc światła słonecznego, bo spędzał czas tylko w drążonej przez siebie studni. Tam pracował, spał i jadł, złorzecząc na swój los. Z biegiem czasu zrozumiał ogrom swej zbrodni. Pewnej nocy przyśnił mu się zabity przyjaciel, który powiedział, że mu wybacza, a tym samym jego kara jest zakończona. Polecił mu, aby nazajutrz raz tylko uderzył kilofem, a potem natychmiast wskoczył do kosza, którym mnisi wyciągali jego urobek. Jaśko tak uczynił, a kiedy był już na powierzchni, woda napełniła studnię.
 Tyle legenda. A prawda historyczna jest taka, że studnię wydrążyli jeńcy tatarscy. Ale legenda piękna, prawda?
10:35, nie_taka_zla
Link Komentarze (1) »
piątek, 21 sierpnia 2009

-Widzę,że przygotowałaś pakiet szybko i trwale brudzący do ubrań.
Tak skomentował Młodszy pojawienie się koktailu jagodowego.

wtorek, 18 sierpnia 2009

 Knedle jak knedle, nic ciekawego, prawda? Ale ja znałam przepis na knedle z ciasta ziemniaczanego. Dziś zrobiłam z ciasta serowego. Przepis z gazety, z moimi modyfikacjami.

Składniki:
ok. 1 kg śliwek lub moreli, mogą też być truskawki
ok. 50 dkg sera białego półtłustego lub tłustego
ok. 2 szklanek mąki
1 jajko i 1 żółtko
ew. cukier lub rodzynki      

Wykonanie (proste jak drut):
Przygotować owoce - ze śliwek lub moreli wyciągnąć pestki.
Rozgnieść w misce twaróg, dodać mąkę, jajko i żółtko, wyrobić ciasto. W razie potrzeby dodać mąki (jeżeli będzie za rzadkie) lub mleka (jeżeli będzie za suche i twarde). I już - ciasto rozwałkować na gr. ok. 1 cm, pokroić w kwadraty, zawijać w nie owoce. Lub jeżeli komuś się nie chce albo zgubił wałek - odrywać albo odkrawać kawałki ciasta i spłaszczać w ręce, w spłaszczone zawijać owoce. Do śliwek lub moreli można w miejsce pestek dać pół łyżeczki cukru, lub parę rodzynek (w wersji dla dorosłych namoczonych uprzednio w winie lub w rumie - jak perwersja to perwersja).

 Wkładać na wrzącą, posoloną wodę. Gotować aż zaczną wypływać na wierzch. Wyciągać łyżką cedzakową.  Podawać ze śmietaną, posypane cukrem, lub - co ja preferuję - polane bułką z masłem.

 Znawcy tematu twierdzą, że 70% dzieci w Polsce rodzi się z niezaplanowanych ciąż.

 A ja powiem więcej. Dążenie do planowania dzietności może wydatnie na ową dzietność wpłynąć. W sensie, że ktoś robi wszystko, żeby dzieci nie było, a tu ciach - skutek odwrotny.

 Dowody? Proszę bardzo.

 Przypadek A. Po dwóch niezaplanowanych dzieciach A. postanowiła, że więcej dzieci nie będzie. W związku z tym udała się do doktora, który założył jej spiralę (notabene miała fatalne skutki - miesiączka co 21 dni przez 9 dni!). Po jakimś czasie trzeba było ją wyciągnąć i założyć nową, ale dopiero po przerwie na regenerację organizmu. Wynik regeneracji - trzecie dziecko.

 Przypadek B. Jedno dziecko niezaplanowane - co nie znaczy, że niechciane i niekochane. Więcej miało nie być ze względów zdrowotnych. Po leczeniu - synek.

 Przypadek C. Jedno dziecko niezaplanowane - co nie znaczy, że niechciane i niekochane. Następne miało być gdy będą mieć swoje mieszkanie i lepsze warunki finansowe, więc stosowała środki hormonalne. W zażywaniu których też trzeba zrobić przerwę. W przerwie - ciąża.

 Można tu oczywiście mówić o odpowiedzialności i o świadomości. Ale krew nie woda. Stosując środki antykoncepcyjne człowiek przyzwyczaja się do "bezkarności" prokreacyjnej,  a  w okresach regeneracji trzeba zachować szczególną ostrożność.

10:33, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 17 sierpnia 2009
-To wszystko przez internet Wysoki Sądzie! A nawet powiem więcej - przez blogi, które propagują uprawianie różnorakiej sztuki kulinarnej. Apage satanas!
 No bo czy inaczej przyszłoby do głowy mnie, mnie podkreślam, osobie o chłopsko-robotniczym pochodzeniu, osobie "miastowej" w pierwszym zaledwie pokoleniu, żeby se malować paznokcie na codzień?! Na codzień? I tak se chodzić z tymi pomalowanymi pazurami do roboty i obiad gotować z pomalowanymi pazurami?
 Nie! Wysoki Sądzie. To w normalnych okolicznościach byłoby nie do pomyślenia. Kobiety z pomalowanymi paznokciami zawsze mi imponowały i jednocześnie - robotniczy rodowód - budziły rodzaj lekceważenia. Ot, nieroby, co to mogą se nic tymi rączkami nie robić. Tak, tak właśnie myślałam. Sama używałam lakieru od święta albo w sytuacji skrajnej frustracji. Jako rodzaju manifestacji. Jest mi źle! krzyczały wtedy moje kolorowe paznokcie.
 Już wracam do naszych baranów, czy też raczej blogów (zgiń, przepadnij siło nieczysta!).Otóż pewnego pięknego dzionka po przeczytaniu wpisu na pewnym blogu, zapałałam chęcią zrobienia orzechówki. Myślą ową podzieliłam się z mężem. I zapomniałam o tym. Ale mąż nie.  Ku mojemu zdumieniu zorganizował zielone orzechy. No więc ja, przestudiowawszy ponownie notkę, ruszyłam do dzieła. Co prawda stało tam jak byk, a nawet stado byków, ostrzeżenie o perfidnym działaniu soku z zielonych orzechów i o konieczności użycia rękawiczek, ale - proszę Wysokiego Sądu - rękawiczek to ja używam czasem do sprzątania, ale do przygotowania jedzenia ( a raczej picia)? - no jakoś mi się to kłóciło. A poza tym - co znaczy trudny do zmycia? co znaczy trudny?! - pomyślałam. Kwasek cytrynowy na pewno da radę! Ewentualnie wymoczenie rąk w roztworze mydła. A w ostateczności pumeks, he he.
 Niestety, niestety - autorka bloga miała rację. Za cholerę ta zaraza nie chciała zejść. I o ile skóra po kilku dniach intensywnych zabiegów odzyskała swój kolor, o tyle płytki paznokci okazały się być bardziej oporne.
 I właśnie z tego powodu Wysoki Sądzie muszę malować paznokcie. I to wcale nie jakimiś lajtowymi transparentnymi specyfikami,o nie!- to muszą być lakiery kryjące.
 Ma to jedną dobrą stronę - zużyję wszystkie lakiery, które mam w domu, zanim zgęstnieją na kamień i trzeba je będzie wyrzucić.

 I tak to, proszę Wysokiego Sądu, czytanie blogów znacząco wpłynęło na moje życie.
13:12, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
sobota, 15 sierpnia 2009
   Łikend zapowiada się ciekawie. Wczoraj Noc Kościołów , dziś Festiwal Tanga Argetyńskiego, w niedzielę spotkanie towarzyskie. Może być, c'nie?
14:29, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2