Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
czwartek, 31 sierpnia 2006

  Zaczęłam łapać oddech. Fuchy oddane, wesele za nami, ze Starszą mniej więcej wiadomo, co jej dolega.

 Zmartwilo mnie co prawda to, że dowiedziałam się, że obiekt, który rysowałam prawdopodobnie nie wejdzie do realizacji, więc pieniądze pod znakiem zapytania, ale dowiedziałam się dziś, że będę miała za to zapłacone. I no dobrze, bo trochę kasy za to będzie. Nie mówiąc już o tym, że mogłam ten czas spożytkować inaczej.

 Ale życie pełne jest niespodzianek. Starsza dziś wysłała mi sms - o której będziesz w domu. Zaniepokoiłam się. I słusznie. Weszłam do domu, ona ryczy. Okazało się, że przeżywa cały czas fakt niedostania się na studia dzienne i boi się, że nie zda dwóch pozostawionych na wrzesień egzaminów. Wymyśliła, że rzuci politologię i pójdzie na zaoczne na edytorstwo. Bo to jej sie bardziej podoba. I przeżywa pieniądze stracone przez rok na politologii.

 Roztrzęsiona, ubeczana. Jak widzę ją w takim stanie, jestem od razu ugotowana. Z drugiej strony te pieniądze nie przyszły mi łatwo, to były fuchy, wściekłe oszczędzanie, na jeden semestr częściowo zarobiła ona.

 Ale jeżeli ma być nieszczęśliwa ...

Muszę jeszcze powiedzieć mężowi.

18:37, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (8) »
środa, 30 sierpnia 2006

 "Mszczą się ludzie mali.

 Nie powyrastali."

Jan Sztaudynger

 Pasuje jak ulał do obecnej sytuacji. I nie jest płaska aluzja do wzrostu  bliżniaków, z których jeden - o dziwo - podkreślił zasługi Kuronia. Akurat prezydentowi nie można przypisac specjalnej sympatii dla drogi życiowej J.K., wiec jego słowa są tym bardziej cenne.

 Natomiast duży wzrostem wicepremier szarżuje.

  Duchem on ci karłowaty.

wtorek, 29 sierpnia 2006
 W naszym pięknym kraju powstała nowa dyscyplina sportowa. Uczestniczą w nich media, zwłaszcza gazety. Dyscyplina polega na opluwaniu. Gazety ścigają się, która plunie wyżej. Potem się napisze, że intencje autora były czyste i się będzie robiło za Katona, boć to przecież pro publico bono to obrzucanie błotem było.

 A bohaterowie publikacji? Cóż oni ukradli, czy im ukradziono - byli zamieszani w kradzież. Błoto zostanie.

 Kto następny?

 Po wizycie. Trochę nas lekarz uspokoił. Trzeba się leczyć, ale nie jest tak źle.

 Jeżeli chodzi o zdrowie dzieci, wpadam zaraz w panikę, chcę czy też nie, widzę czarne scenariusze. Ale na tarczycę chorował mój Teść, Teściowa, choruje moja mama i jej siostry, jedna z moich kuzynek ma usuniętą tarczycę z powodu guzka. Więc chyba jestem usprawiedliwiona?

23:24, nie_taka_zla , wszystkie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 sierpnia 2006

 Ostatnie notki piszę w lekkim tonie, ale tak naprawdę nie jest mi do śmiechu.

 Od paru dni Starsza ma jakieś sensacje zdrowotne. Zaczęły się we wtorek w nocy. Serce, duszności, mdłości.

 Najpierw nie było wiadomo, o co chodzi. Od piatku wiadomo, że chodzi o tarczycę. Jutro idziemy do endokrynologa. Wizyta "na fundusz". Nie pytajcie, jak to się udało.  

23:21, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (2) »

 Wróciłam wczoraj z wesela, gdzie zobaczyłam się z rodziną, niewidzianą w niektórych wypadkach trzydzieści lat, poznałam nowe pokolenie, oraz dowiedziałam się, że nie wyglądam na takie duże dzieci, ale za to wyglądam :

  1. pięknie
  2. młodo

oraz jestem zgrabna (hłe hłe hłe).

 Czyli warto było jechać ;-)

 Odśpiewaliśmy nieśmiertelną "Ukrainę" tudzież kilka innych piosenek, których teraz nie pomnę, odtańczyliśmy "Białego misia", kaczuchy, kilka wściekłych polek, po których pot lał się po młodych i po starych, jednym słowem zabawa była przednia.

 Jedno tylko mnie od lat zastanawia na weselach. Obowiązkowym punktem w repertuarze jest zawsze piosenka zespolu 2+1 "Windą do nieba". Przecież tekst ten opowiada o dziewczynie, która wychodzi za mąż z rozsądku, nie z miłości, więc? 

Mój piękny panie
Raz zobaczony w technikolorze
Piszę do pana ostatni list
Już mi lusterko z tym pana zdjęciem
Też nie pomoże
Pora mi dzisiaj do ślubu iść

Mój piękny panie ja go nie kocham
Taka jest prawda
Pan główną rolę gra w każdym śnie
Ale dziewczyna przez życie
Nie może iść całkiem sama
Życie jest życiem pan przecież wie

Już mi niosą suknię z welonem
Już cyganie czekają z muzyką
Koń do taktu zamiata ogonem
Mendelsonem stukają kopyta

Jeszcze ryżem sypną na szczęście
Gości tłum coś fałszywie odśpiewa
Złoty krążek mi wcisną na rękę
I powiozą mnie windą do nieba

Mój piękny panie
Z tego wszystkiego nie mogłam zasnąć
Więc nie mógł mi się pan przyśnić dziś
I tak odchodzę bez pożegnania
Jakby znienacka
Ktoś między nami zatrzasnął drzwi

19:09, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (5) »
środa, 23 sierpnia 2006

 A propos "poczytaj mi mamo".

 Kiedy Starsza weszła w wiek wczesnoprzedszkolny, uzałam, że czas edukować ją historycznie. Wiadomo, że najlepiej w tym wieku nadają się do tego legendy, podania itp.

 A czasy były wtedy też historyczne - debata Wałęsa-Miodowicz, początki okrągłego stołu. Nazwisko Wałęsy odmieniane było przez wszystkie przypadki we wszystkich wiadomościach.

 -Opowiem mi bajkę - zaczynam ja.

-Było sobie trzech braci. Lech, Czech ...

-I Wałęsa! - kończy tryumfalnie dziecię ;-)

21:48, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (7) »
wtorek, 22 sierpnia 2006

 Będąc  młoda lekarką ... No dobrze, powiem prawdę, nie lekarką i nie taką już młodą, ale w każdym razie bedąc, wybrałam się  w sobotę ze Starszą po buty.

 Buty miały być:

  1. eleganckie
  2. ładne
  3. wygodne
  4. bez czubów
  5. niedrogie

 Chyba jasne już jest, że zadanie prawie nie do wykonania? A jednak, a jednak. Po uchodzeniu sobie nóg w miejscach odległych, buty kupiłyśmy w sklepie tuż obok :-)

 Jak to było? - cudze chwalicie ...

Po tej katorżniczej pracy, jaką była wyprawa ze Starszą  po obuwie, zakupach spożywczych, ugotowaniu obiadu, dokładnym sprzątnięciu kuchni, nadrobieniu zaległości w prasowaniu zrobiłam coś dla siebie. (A to wszystko, żeby nie siąść  do kolejnej fuchy. Za karę robiłam ją w niedzielę - o zgrozo!) 

 Coś dla siebie przyjęło postać długiej kąpieli z babelkami oraz innych zabiegów kosmetycznych. Dobrze mi to zrobiło!

 Mąż zaś przez połwę dnia walczył z bałaganiarstwem Młodszego i jego "przydasiami". Wysprzątali wszystkie jego szafki. Ja patrzyłam tylko, jak kolejne worki na śmieci zapełniają się różnymi - jak samokrytycznie przyznał Młodszy - badziewiami. Niektórych bronił jednak jak niepodległości, więc zostały.

 Próbował też biedny mąż cichcem, słusznie spodziewając się protestów, spakować książki dla dzieci, z myślą o zprezentowaniu ich znajomej dziatwie. Nie udało mu się! Kiedy Młodszy i Starsza zobaczyli siatkę, rzucili się, by sprawdzić jej zawartość.

-To chcesz dać? Nie ma mowy!

-To? Chyba żartujesz! Tego nie wolno!

 I tak ocalili zaczytane na śmierć komiksy o Kajku i Kokoszu, o Smurfach, o Koziołku Matołku, książkę, która była inspiracją do bajki o pszczółce Mai, Rzepkę, wiersze dla dzieci ... Zgodnie bronili też serii historii Polski dla najmłodszych...

 Na argumenty typu: "pamiętam, jak mi to mama czytała" kontrargumentów było brak ...

22:43, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (8) »
czwartek, 17 sierpnia 2006

 Jestem, żyję, oddycham, śpię (a raczej usiłuję spać), jem, pracuję, wkurzam się, padam na twarz, zrobiłam się nerwowa (twierdzi mąż)....

 Zrobiłam się? Zawsze byłam, to chyba zmęczenie powoduje, że częściej to widać ...

 Zainkasowałam pieniądze za pierwszą fuchę. Jutro Młodszy idzie z mężem kupić podręczniki. Hura :-(

22:54, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (5) »
wtorek, 15 sierpnia 2006

  ...walki o lepszą przyszłość.

Padam drodzy moi na przysłowiową twarz.

 Pod koniec sierpnia będziemy mieli w rodzinie wesele. Wbrew zdrowemu rozsądkowi chcę na nie jechać. Mąż mój słusznie zauważył, że nas na to nie stać. Ma chłop rację, ale chcieć to móc, więc wymusiłam na nim akceptację. Co wiecej, powiedziałam, że ja zarobię na to wesele. Na szczęście, w maju już kupiłam ciuchy dla siebie i Starszej. Trzeba jeszcze kupić buty Starszej (i tak by trzeba było) i iść do fryzjera by (i tak by trzeba było).

 Jednym słowem, słowo się rzekło, kobyłka u płotu. Biorę więc każda fuchę, jaka mi w ręce wpada. W połączeniu z wizytami u mamy i opieką nad chorym dzieckiem (angina), które domaga się mojej uwagi daje to niezły maraton.

 W ramach opieki nad dzieckiem dałam się doprowadzić do bankructwa w Eurobiznesie, wygrałam w scrabble, przypomniałam sobie "Tomka w na tropach Yeti" oraz zgrałam się w  "makało" (jak mawiał Młodszy, gdy był ... młodszy).

 Z powodu tych wszystkich zajęć dostaję zadyszki i kociokwiku.

 Dla odprężenia czytuję Wasze blogi. A więc do ... poczytania!

19:29, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2