Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
niedziela, 29 czerwca 2014

          

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   tym razem podejście od Pisarzowej, pięć godzin spaceru przez las i łąki. Pięć godzin, bo z dziećmi, w tym trzyipółlatkiem, który połowę trasy przeszedł na własnych nóżkach, połowę w nosidełku na plecach taty ;-).

  Przyznam się po cichu, że dobrze, że były dzieci, można było się zatrzymać pod pretekstem oglądania ślimaka, liczenia mrówek, czy zbierania poziomek :-) Dzięki temu nie miałam wrażenia, że jestem najsłabszym ogniwem w łańcuchu ;-)

17:44, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
czwartek, 26 czerwca 2014

 We wtorek Młodszy był na demonstracji, która domagała się dymisji rządu. W środę premier wystąpił o wotum zaufania. Przypadek? nie sądzę ;-)

 A poważnie - najlepszą obroną jest atak. Premier "uciekł do przodu'. Udało się, ale myślę, że to zwycięstwo na krótką metę. Myślę, że na wyborach jednak Platforma polegnie.

wtorek, 17 czerwca 2014

 czyli dno i dziesięć metrów mułu.

 Tusk wczoraj na konferencji w mundialowym klimacie nieomal zanucił "nic się nie stało, Polacy nic się nie stało". A ścigani będą ci, którzy nagrywali. Słusznie, któż to słyszał patrzeć na ręce władzy?!

 W miniony weekend działo się, oj działo! Wydarzeń spokojnie mogłoby starczyć na dwa albo i trzy.

 W nocy z piątku na sobotę miało przylecieć starsze dziecko. Rozmowa dzień wcześniej:

-Kupić Ci coś? - ja

-Nie, nie trzeba.

-Ugotować Ci coś, upiec? - ja

-Nie, nie trzeba.

-Nic ode mnie nie chcesz! - ja "dramatycznym" tonem ;-)

-No dobrze, to pomidorową z Twojego przecieru i naleśniki z serem, serkiem waniliowym i truskawkami.

-Tak lepiej! ;-)

 Niestety, jej podróż trwała 14 godzin z powodu odwołania lotu i zamiast między dwunastą a pierwszą w nocy, była po trzynastej w sobotę. Misternie ułożony plan poszedł się paść. Do kantoru pojechała mamusia z tatusiem, do fryzjera trzeba było się umówić w galerii handlowej, bo "jej" fryzjerka w sobotę pracuje do 14, zakupy zostały odłożone na niedzielę, na imprezę poszła później.

 Tak więc sobotę zaczęłam od wizyty w bankomacie,  potem wymiana pieniędzy, następnie zakupy, gotowanie obiadu, powitanie i rozmowa ze Starszą, przygotowania do spotkania.

 Zakupy. Otóż okazało się, że naprawa mojego ukochanego miksera będzie niewiele tańsza od kupna nowego z misą obrotową, na promocji. Promocja kończyła się w poniedziałek i mąż zarządził, że jedziemy w sobotę, żeby nie zostać z ręką w nocniku, tzn. bez miksera. No i mam nowy mikser i dwie misy obrotowe. Nic to, może będzie pasowała do miksera siostry. Nowy mikser ma dobre parametry, ale nie jest taki ładny jak jego poprzednik. Nowy jest po prostu biały i tyle.

 Na spotkanie przygotowałam sałatkę z brokuła, sera feta i kurczaka oraz gniazdka z pomidorkiem i boczkiem. Oba przepisy polecam - proste w wykonaniu, efektowne i smaczne.

 Potem było spotkanie, zakończone bladym świtem, powrót do domu, jeszcze chwila rozmowy z siostrą, która też przyjechała na spotkanie i nocowała u nas. Była u nas do południa, potem poszła do mamy i wracała do siebie.

 Niedziela upłynęła na "byciu" ze Starszą, jej pakowaniu się, przy którym zawsze robi dużo zamieszania, jak nie przymierzając jej ojciec ;-) i wypadem na koncert Roberta Kasprzyckiego, który śpiewał na estradzie przy NCK.

 Dużo tego było, ale nie mam nic przeciwko temu, żeby takie weekendy zdarzały się częściej ;-)

 

17:46, nie_taka_zla
Link Komentarze (1) »
niedziela, 15 czerwca 2014

 Wczoraj coroczne spotkanie. W tym roku super sceneria i bardziej nastrojowy klimat.  Widuję tych ludzi raz na rok, czasem raz na dwa, trzy lata. A jednak czuję się częścią historii ich życia, tak jak oni są częścią historii mojego życia.

21:15, nie_taka_zla
Link Komentarze (1) »
czwartek, 12 czerwca 2014

 Rozmawiałam niedawno z Młodszym na temat jego planów "naukowo"-zawodowych. Zadziwił mnie rozmachem i nieszablonowym myśleniem.

Podobają mi się, chciałabym, żeby mu się udało. Nie! wrrróć! - chciałabym, żeby te zamierzenia zrealizował.

08:10, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
środa, 11 czerwca 2014

 Młodszy zaczął sesję. Ta jest lajtowa, tylko cztery egzaminy i dwa kolokwia ;-)

08:54, nie_taka_zla
Link Komentarze (1) »
sobota, 07 czerwca 2014

 Chyba nie dość czytelnie napisałam poprzednią notkę - nie, żadnej diety odchudzającej  nie stosowałam. Generalnie jestem przeciwniczką cudownych diet, a zwolenniczką trwałej zmiany sposobu żywienia. Co też wprowadzam w życie - z mojej diety zniknęły ziemniaki, poważnie ograniczyłam potrawy smażone, pieczone na rzecz chudego mięsa, ryb i warzyw gotowanych na parze. Jem więcej różnych sałat. Niestety, nie potrafię oprzeć się słodyczom, głównie czekoladzie. A i pyszny boczuś czasem mnie skusi.

 Zmieniłam dietę jakieś dwa lata temu, teraz każde tłuste danie, czy ciasto ze zbyt dużą ilością masła w kremie odchorowuję.

 Nie spodziewałam się jakiś efektów na wadze, chodziło o to, żeby odciążyć wątrobę, obniżyć cholesterol, ogólnie zdrowiej się odżywiać. To się udało, niestety okazało się, że wyhodowałam sobie kamyczki w woreczku żółciowym. Nie ma to związku ze zmianą, żeby nie było, raczej ze słodyczami i tłuszczami. Oraz skłonnościami rodzinnymi.

 Nie jadam prawie wcale serów żółtych (są tłuste). Od bardzo dawna. Niestety, jakieś licho mnie podkusiło i w poniedziałek zjadłam parę plasterków pysznego, wędzonego. A nieco wcześniej truskawki. Wspaniałe połączenie, nieprawdaż? Żołądek boli mnie do dziś :-(

18:29, nie_taka_zla
Link Komentarze (2) »
czwartek, 05 czerwca 2014

 

 No i proszę! można? można! dwa dni i dwa kg w dół! metoda niezwykle skuteczna, aczkolwiek nieco wyczerpująca - zatrucie pokarmowe, także summa summarum - nie polecam :-(

 Jak powszechnie wiadomo- tyje się samo, z chudnięciem jest gorzej :-(

Znalazłam w sieci nowatorskie podejście. Tak się zastanawiam - kogo ja znam szczupłego? ;-)

ps. Dwa dni nie piłam kawy (a tam zaraz - kawy! erzac  rozpuszczalny, bo prawdziwa mi szkodzi). I żyję. Może pociągnąć to dalej? W końcu to dwie łyżeczki cukru dziennie. No dobrze, czasem cztery albo i sześć! (zgroza! zdarzają się dwie kawy dziennie, a nawet i trzy!)

08:48, nie_taka_zla
Link Komentarze (12) »
niedziela, 01 czerwca 2014

"Wasze dzieci"

 Wasze dzieci nie są waszą własnością;
są synami i córkami samej mocy życia.
Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielami.
Mieszkają z wami, a mimo wszystko do Was nie należą:
Możecie dać im swą miłość, lecz nie wasze idee
ponieważ one mają swoje idee.
Możecie dać dom ich ciałom, ale nie ich duszom,
ponieważ ich dusze mieszkają w domu przyszłości,
którego wy nie możecie odwiedzać nawet w waszych snach.
Możecie wysilać się, by dotrzymać im kroku,
ale nie żądać, by byli podobni do Was,
ponieważ Życie się nie cofa,
ani nie może zatrzymać się na dniu wczorajszym.
Wy jesteście jak łuk, z którego wasze dzieci,
jak żywe strzały, zostały wyrzucone naprzód;
Strzelec mierzy do celu na szlaku nieskończoności
i trzyma cięciwę napiętą całą swą mocą,
żeby strzały mogły poszybować szybko i daleko.
Poddajcie się z radością rękom Strzelca,
ponieważ on kocha równą miarą
i strzały, które szybują,
i łuk, który pozostaje niewzruszony.

 Gibran Kalhan



 

***

Dzieciom życzę, aby trafnie wybierały swój cel, rodzicom, by umieli pogodzić się z kierunkiem w którym podążają ich "strzały".



13:13, nie_taka_zla
Link Dodaj komentarz »