Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
czwartek, 30 czerwca 2011

Odpowiedzi w zawrotnej ilość dwóch (słownie dwóch ;-) ) nietrafne.

Podpowiedź - tak to wygląda dziś    

Ten płyn na górze na barwę bardzo, bardzo, bardzo ciemnej zieleni i jest wysokoprocentowy ;-)

21:52, nie_taka_zla
Link Komentarze (8) »
środa, 29 czerwca 2011

 to wiadomo, prawda?

 

 a to?

20:53, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
wtorek, 28 czerwca 2011

  W soboto-niedzielę wcale nie miałam 46 lat i nie byłam żoną i matką. Miałam lat 18, 19, no góra 20. W zasadzie zmarszczek nie mam, siwe włosy maskuje balejaż, a kilogramy... a tam, pieprzyć kilogramy!

 Byłam na wyjazdowym spotkaniu z cyklu "po latach". Było bossssko! Ognisko, gitary, śpiew, śmiech, wspomnienia. I więcej nie napiszę, bo nie chcę być zdekonspirowana! ;-) Było bossssko!

21:22, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 20 czerwca 2011

  Nie potrafię ocenić wieku osób w przedziale 20-50.

 Jedną z dziewczyn, którą znam z aerobiku oceniałam na 17-18, póki się nie dowiedziałam, że pracuje i studiuje. No dobrze - kombinowałam - skoro studiuje, to musi mieć 19. Tymczasem ona obroniła już magisterkę, czyli musi mieć 24 lata! No, dobrze, 23 - jeśli poszła rok wcześniej do szkoły ;-)

 Zawsze, kiedy widzę dziewczynę, którą ja lokowałam wiekowo w okolicach 20-25 (już z naddatkiem na konto mojego błędu), z nastoletnimi dziećmi, jestem szczerze zdumiona. Jak to, to są JEJ dzieci? Takie stare?! Skoro mówią do niej "mamo", to chyba jej ;-)

 Teraz dopiero rozumiem zgorszone spojrzenia rzucane na mnie, gdy po raz pierwszy byłam w ciąży, a potem chodziłam z wózkiem. Myślę, że wyglądałam na piętnaście, he he he.

 

Tagi: dzieci wiek
18:27, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
niedziela, 19 czerwca 2011

  Odwiozłam mamę na autobus. Jedzie do siostry. Wybiera się zawsze jak sójka za morze. Nigdy nie jedzie wtedy, gdy się umówi. Zawsze jest później parę godzin, albo dzień, albo parę dni. Zmienia zdanie trzy razy w ciągu godziny, nie zważa na to, że inni mają swoje plany i być może kolidują one z jej widzimisię. Odwieźć miała ją wczoraj Starsza, babcia nie mogła się zadcydować, o której godzinie. W końcu doszła do wniosku, że dziś to jednak nie. Ale nie poinformowała o tym fakcie swojej córki, a mojej siostry, która o umówionej godzinie wyjechała na dworzec, żeby ją odebrać, pakując - bagatela - trójkę dzieci do samochodu.

  Dziś umówiłam się ja, że ją odwiozę. Zerwałam się skoro świt (w niedzielę. w nie-dzie-lę.doceńcie!), popędziłam. Zupełnie niepotrzebnie. Siedziałm i kwitłam 50 minut, aż będzie gotowa. Dobrze, że akurat w tym kierunku odjazdy są częste, bo wyszłyśmy na zasadzie - a może na ten zdążymy, a jak nie, to poczekamy godzinę i dzisiesięć minut i będzie następny.

 Nic to, najważniejsze, że jedzie, sms do siostry puszczony, odbierze ją na miejscu.

12:48, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
wtorek, 14 czerwca 2011

  Jutro Starsza zdaje drugą część egzaminu z j. angielskiego (CAE - Certificate in Advanced English). Na tę okoliczność proszę o kciuki, tym bardziej, że jest chora - dziś była u lekarza - gardło, zatoki, ucho - niezły zestaw :-(. Powiedziałąm jej, żeby wzięła antybiotyk, żeby jutro mogła funkcjonować, w innych okolicznościach optowałabym za mlekiem z czosnkiem, płukaniem gardła i "wyleżeniem".

23:06, nie_taka_zla
Link Komentarze (10) »
czwartek, 09 czerwca 2011

 He he he, ledwo się pochwaliłam, że Młodszy się zmotywował i nie spóźnia się już do szkoły - bach! wtopa! Nie poszedł dziś na pierwsze trzy lekcje. Zaspał. Tym samym liczba godzin nieobecności nieusprawiedliwionych w tym roku szkolnym wzrosła z 11 do 14. Plus 13 spóźnień. Nie będę pisać mu lewych usprawiedliwień. Jeżeli ma nauczyć się być odpowiedzialnym, nie mogę kryć jego grzeszków. Howgh! powiedziałam!

  Muszę się pochwalić!

 Ostatnie w tym roku szkolnym zebranie w szkole Młodszego. Będzie miał najlepszą średnią. Nie, nie w klasie. W szkole. Jestem pod wrażeniem, tym bardziej, że początek semestru nie był błyskotliwy - 3, 2 z matematyki, 3, 1 z fizyki, obniżka lotów z polskiego... Martwiłam się, czy nie zawali zupełnie roku. Palnęłam mu wtedy mówkę, że nie musi być najlepszy ze wszystkiego, niech skupi się na przedmiotach, które go interesują i które będzie zdawał na maturze, a pozostałe przedmioty może traktowac po japońsku, czyli jako-tako, byle zdać. A tu proszę - jak się dziecię zawzięło! Muszę powiedzieć, że pracuje nad sobą - cały pierwszy semestr był problem ze wstawaniem do szkoły i w związku z tym notoryczne spóźnienia. W tym - wstaje sam, bez budzenia i nie spóźnia się. Dumna jestem, o!

09:19, nie_taka_zla
Link Komentarze (9) »
wtorek, 07 czerwca 2011

  Być może powróci na wokandę sprawa Polaka skazanego w Wiellkiej Brytani na podwójne dożywocie za gwałt. Wg nowelizacji może się on ubiegać o wymiar kary, jaki obowiązuje w kraju, czyli MAKSYMALNIE 12 lat więzienia. Podkreślam słowo maksymalnie. Czyli moze dostać powiedzmy - 7, 5, czy też 2 lata. Pomijam absurdalność wyrażenia "podwójne dożywocie"( czy żyjemy w wirtualnym świecie, czy też może niektórzy mają pięć żywotów jak koty?! ok, wiem, o co chodzi - o podkreślenie długości kary, ale wyrażenie jest absurdalne) - ale rozdźwięk między przewidzianymi prawem karami jest ogromny. Dzieli je przepaść.

 Tak, wiem, że na wschodzie jest gorzej i że muzułmanka, która byłaby ofiarą gwałtu zostałby ukamienowana za cudzołóstwo. Ale to, że inni mają gorzej, wcale nie jest pocieszające.

 Różnica w wysokości wyroków pokazuje, jak traktuje się w Polsce sprawy gwałtów. Ale czego można się spodziewać w kraju, gdzie na wieść o gwałcie pierwsze komentarze są typu - pewnie go sprowokowała.

21:15, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
niedziela, 05 czerwca 2011

Anegdotka z okazji dnia matko-dziecka.

Mama koleżanki opowiadała z lubością taką historyjkę:

koleżanka miała wtedy jakieś 5-6 lat. Dziecię zdenerwowane na rodzicielkę wykrzyczało:

-Ty nie jesteś mamusią! Ty, ty, ty... ty jesteś macicą!

Oczywiście koleżanka zupełnie była nieświadoma znaczenia tego słowa ;-)

08:15, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2