Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
wtorek, 28 maja 2013

 Przez Niepołomice przejeżdżaliśmy wielokrotnie, parę razy byliśmy zwiedzić zamek, obserwatorium, kościół pw.  Dzisięciu_Tysięcy_Męczęnników Na Dniach Niepołomic byliśmy pierwszy razy, choć to coroczna impreza, w tym roku z numerem 22.

 Muszę powiedzieć, że przedsięwzięcie zrobiło na mnie wrażenie swoim rozmachem i zróżnicowaną ofertą. Program Dni wydrukowany w gazecie drobnym maczkiem zajął całą stronę. Wyglada na to, że uczestniczą w Dniach wszystkie jednostki podległe miastu - muzea, dom kutlury, obserwatorium,  szkoły, kluby sportowe, ogniska itp., ale także niektóre z fabryk mieszczących się w pobliskiej strefie ekonomicznej, stowarzyszenia i kluby. Jest też oczywiście komercyjna strona - gofry, kiełbasa, piwo, baloniki, piwo, stragany odpustowe, piwo, kiełbasa, frytki, piwo, lody, piwo, piwo ;-) Coś dla ducha i coś dla ciała.

 Poprzyglądaliśmy się śmiałkom na karuzelach w lunaparku (od samego patrzenia miałam mdłości), zjedliśmy lody, oglądnęliśmy ciągniki MAN'a, pokazy jeździeckie, wysłuchaliśmy koncertu poezji śpiewanej na dziedzińcu zamku. Cały czas coś gdzieś się działo, tłumy ludzi przemieszczały się z miejsca na miejsce. Poodychaliśmy atmosferą radości (bo takie miałam wrażenie, że "przyszły całe Niepołomice" i autentycznie cieszą się świętem).

18:24, nie_taka_zla
Link Komentarze (1) »
czwartek, 23 maja 2013

 Zauważyliście, że ludzie się teraz nie ubierają, tylko są wystylizowani? A wszystkie zamierzenia określa się mianem projektu.

 Postanowiłam iść z duchem czasu i przystąpiłam do realizacji projektu "Zrównoważony rozwój osobisty". Niestety , nie mam dotacji z Uni Europejskiej ani z żadnego innego źródła. Nic to, damy se radę ;-)

  •  Projekt zakłada doskonalenie zarówno ciała jak i ducha.
  •  Cele - lepsza kondycja, niższa waga, szczuplejsza sylwetka, poszerzenie horyzontów myślowych, osłuchanie się z j.angielskim.
  •  Środki - regularne ćwiczenia (ciało), codzienne wysłuchanie jednego wykładu TED *.

 Jak na razie realizacja przebiega pomyślnie o tyle, że trzymam się założeń. O wynikach na razie przemilczę, bo są mizerne ;-) Ale jestem zwolenniczką metody drobnych kroczków. Byle starczyło mi zapału.

 

* Tu można przeczytać o  konferencjach_TED

 

21:21, nie_taka_zla
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 20 maja 2013

 

"Bo przecież wszystko mówi: wyraz twarzy i oczu, gesty rąk i ruchy ciała, fale, które ono wysyła, ubiór i sposób, w jaki jest on noszony, i dziesiątki innych nadajników, przekaźników, wzmacniaczy i tłumików, które składają się na człowieka i jego - jak to określają Anglicy - chemię."

 To cytat z Kapuścińskiego,który zamieściła Mandarynka. To jest właśnie to, co chciałam przekazać w notce.

 Znam B. od dwudziestu paru lat. W tym czasie miała włosy długie, krótkie, półdługie. Z grzywką. Bez grzywki. Wiązane w kucyk. Proste. Kręcone. Była platynową blondynka, ciemną blondynką, miała naturalny kolor włosów. Chodziła przeważnie w spodniach, ale nosiła także spódnice. Długie spódnice do połowy łydki i krótkie przed kolano. Na spotkania służbowe ubierała kostiumy. Ale nigdy nie były to grzeczne, nudne garsonki. Zawsze było coś, co łamało sztywny styl. Najczęściej orginalna biżuteria. Duża, o geometrycznych wzorach.

  Nigdy nie miałam wrażenia, że jest przebrana. Miała swój styl. Była jakaś.

Teraz wybiera ubrania, w których wyglada bezkształtnie, szaro i nijako. Odczytuję to (być może mylnie) jako komunikat : chcę być niezauważona.

20:39, nie_taka_zla
Link Komentarze (2) »
sobota, 18 maja 2013

 Tę książkę - Stanisław Koper "Wielcy zdrajcy. Od Piastów do PRL" - przeczytałam jednym tchem, za szybko. Muszę do niej wrócić i przeczytać jeszcze raz, wolniej. To jedno postanowienie. Drugie - przeczytać książkę Teresy Torańskiej "Oni". St. Koper często się do niej odwoływał w dwóch ostatnich rozdziałach "Wielkich zdrajców", cytując wypowiedzi prominentnych działaczy. Przyznam, że wtedy, gdy "Oni" byla wydana, czułam niechęć do czytania o latach komunizmu.

 Wracając do "Zdrajców" - to jest historia opowiedziana nie przez suche fakty, daty bitew, pokojów itp. Treścią tej ksiażki jest to, co mnie zawsze fascynowało - wpływ pojedyńczego człowieka, jego interesów, ambicji, osobistych urazów, miłostek w końcu, pożądania na losy całych społeczeństw i narodów.

 Wiedzieliście, że mieliśmy swoją "piękną Helenę", przez którą wybuchła na wiele lat krwawa zawierucha, która nie przyniosła niczego dobrego, wręcz przyczyniła się do upadku Rzeczpospolitej i Siczy Zaporoskiej? Prywatny zatarg Chmielnickiego z Czapińskim stał się zażewiem powstania kozackiego. Imienia "Heleny" żródła nie przekazały, wiadomo o niej tyle, że związana była z Chmielnickim, nawet z nim mieszkała, kiedy ten owdowiał. Chmielnicki jednak nie kwapił się do zalegalizowania związku. Panna podobała się także Czapińskiemu, który podczas zajazdu na majątek przyszłego hetmana  wygnał go, a pannę poślubił. Małżeństwo to nie trwało zresztą długo, Chmielnicki odzyskał posiadłość i kobietę, którą także pośłubił (!). Zastanawiałam się, co czuła bohaterka tych wydarzeń. Czy cierpiała z powodu swoich zmiennych losów? Zgadzała się na to przechodzenie z rąk do rąk czy się buntowała? Zdaje się jednak, że była awanturnicą - podczas gdy jej mąż "bawił" na wojnie, znalazła sobie kochanka, z którym urządzała pijatyki, trwoniąc majątek. Skończyła marnie - powieszona  z kochankiem.

 Ta opowieść to tylko jednem z wielu "smaczków" tej interesującej książki. Genezy wojny polsko-szwedzkiej autor upatruje w pysze i miłostkach Jana Kazimierza  oraz urażonej dumie i chciwości Radziejowskiego. W rozdziale poświęconym Karolinie Sobańskiej z domu Rzewulskiej, siostrze Eweliny Hańskiej i carskiej agentce, poznajemy interesujący epizod z życia Adama Mickiewicza.

piątek, 17 maja 2013

 Widuję je codziennie. Może dlatego nie zauważyłam, kiedy to się stało. Dwie kobiety w zbliżonym wieku, o podobnej sytuacji rodzinnej i zawodowej - obie zamężne, z jednym, dorosłym już dzieckiem, właścicielki niewielkich firm. Zdałam sobie sprawę, że jedna z nich zrezygnowała z siebie, ze swojej kobiecości. Żadnej spódnicy, nawet od święta. Ok, w spodniach też można wyglądać kobieco. Ale ona nie wygląda. Żadnego, delikatnego makijażu, żadnej biżuterii. Włosy zadbane o tyle, że codziennie umyte. Smutno mi się zrobiło, bo pamiętam ją z wcześniejszego okresu, kiedy lubiła kręcić włosy, bawić się ciuchami, chodziła w butach na lekkim, ale jednak - obcasie. Teraz jest tylko szefową firmy, matką, żoną, kobietą. W takiej kolejności.

czwartek, 09 maja 2013

szczerze nienawidzę prasować - ergo staram się robić to jak najrzadziej - ergo zawsze mam tych rzeczy za dużo - ergo nienawidzę prasowania jeszcze bardziej - da capo al fine ...

18:44, nie_taka_zla
Link Komentarze (8) »
środa, 08 maja 2013

-To teraz mamy spokój aż do września, tak? - zapytał Młodszy z nadzieją. Chodziło mu o imprezy rodzinne.

Tak, mamy spokój, no chyba że się coś urodzi ;-)

Długi majowy rozpoczął się i zakończył uroczystościami. Obie były udane.

 Sukienka zrobiła furorę. Ja w niej też. Co prawda kuzynki nie omieszkały powiedzieć mi, że dobrze wyglądam, ale trochę mi przybyło, klepiąc mnie wymownie po brzuchu. Bujajcie się -pomyślałam sobie w duchu - i tak wyglądam sto razy lepiej od was! He he he - nie ma to jak wrodzona skromność. W każdym razie bawiliśmy się na weselu świetnie, gdyby nie to, że Starsza i Młodszy byli bez osób towarzyszących i w związku z tym chcieli wracać, zostalibyśmy do rana.

 Komunię też będę wspominać miło, choć prawdę mówiąc po dwóch dniach (pojechaliśmy dzień wcześniej, pozostali goście również) miałam przesyt. Ludzi, dzieci, hałasu i chaosu. Dwanaścioro  dorosłych i ośmioro dzieci potrafią  dostarczyć wielu atrakcji ;-) wszystkie te osoby stłoczone w jednym domu. Dobrze, że można było wyjść do ogrodu.

 Wróciłam do swojego małego, cichego mieszkania z ulgą i bolącą głową.

W tak zwanym międzyczasie miałam małą dodatkową pracę, z związku z tym święto pracy uczciłam pracą ;-) Ta robótka jest niestety podzielona na etapy (no dobra - etapiki), więc nie mogę jeszcze powiedzieć, że ją zakończyłam.

 

18:36, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »