Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
czwartek, 26 maja 2011

   W taki dzień jak dziś dobrze jest poświęcić nieco czasu, by rozprawić się ze stereotypami. Taka myśl zapewne przyświecała p. redaktorowi radiowemu, który zastanawiał się, dlaczego nie ma mitu Matki-Czeszki, Matki-Francuzki itp., oraz stwierdził, że Matka-Polka to kobieta, która się poświęca dla dzieci, jest umęczona, udręczona i zależna od męża. A, i "nieco zaniedbana".

  Zdecydowanie nastąpiło tu pomieszanie pojęć. Przedstawiony powyżej opis to inny stereotyp - kury domowej. Matka-Polka to kobieta z innej bajki.

  Mit Matki_Polki rodowód  swój wywodzi od czasów zaborów, kiedy to mężowie - głowy rodzin, po kolejnych powstaniach byli więzieni, zsyłani, jednym słowem - nie zajmowali się zapewnieniem rodzinie bytu. I tu właśnie pojawiła się na dziejowej scenie rzeczona Matka-Polka. Kobieta, która z konieczności wkraczała w sferę zarezerwowaną kulturowo dla mężczyzn. Musiała zapewnić byt sobie i dzieciom, walczyła o utrzymanie majątku ziemskiego, a przy tym nie zaniedbywała wychowania patriotycznego.

 Dla mnie Matka-Polka to owszem, kobieta może umęczona i udręczona, ale - zaradna i silna.

23:08, nie_taka_zla
Link Komentarze (14) »

09:45, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
czwartek, 19 maja 2011

   Byłam na pokazie szkoły tańca, do której chodzi córka. Nie spodziewałam się, że przyjdzie tyle osób, miejsce miałam niespecjalnie dobre, co widać na zdjęciach.

 Starsza tańczyła w bloku orientalnym. Jest na zdjęciach.

Dla ułatwienia dodam, że jest bardzo do mnie podobna ;-). Tyle, ze młodsza, ładniejsza i szczuplejsza ;-)

 

  Były też dwie solówki - taniec latino i orientalny. Zwłaszcza ten ostatni zrobił na mnie wrażenie. Wykonawczyni, poza sceną przeciętna dziewczyna w dżinsach i podkoszulku, nie zwraca zupełnie na siebie uwagi. Kiedy tańczyła - była kwintesncją kobiecości. Zupełna metamorfoza.

Tagi: taniec
18:53, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
piątek, 13 maja 2011

 Przeczytałam właśnie, że Amerykanie są obrażeni na wdowy po Bin Ladenie. Że te wredne wdowy nie chcą zeznawać i prezentują wrogą postawę. No, nie powiem, zatkało mnie. Abstrahując od postaci Bin Ladena, to jak niby mają się zachowywać te kobiety wobec zabójców męża?!

 Moja kolekcja lakierów do paznokci wzbogaciła się o egzemplarz o kolorze ciemnoszafirowym o metalicznym połysku, jak tafta.

 Kiedyś malowałam paznokcie tylko w przypływie skrajnej frustracji. Ale polubiłam to. Nie robię makijażu, więc kolorowe paznokcie dają mi poczucie "zadbania o siebie". I fajnie wyglądają. Tym bardziej, że na szczęscie wyszłam z fazy kupowania lakierów mdłych, nijakich. Niech żyje kolor! ciemna wiśnia, jaskrawa zieleń i metaliczny szafir!;-)

19:12, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
środa, 11 maja 2011

 tak to to tak to to tak to to tak

ruszyła maszyna i tak dalej

  W pracy nareszcie jakieś światełko w tunelu. Widmo upadku firmy na razie zażegnane. A nawet więcej - po okresie posuchy wysyp, no powiedzmy wysypik, zleceń. Wszystkie oczywiście pilne i na przedwczoraj. Kocham, doprawdy, specyfikę tej pracy. Trza się będzie sprężyć. To lubię - rzekła, to lubię. Tak, wiem, jestem nienormalna ;-)

 Po okresie smęcenia  i myślenia, że coś trzeba zrobić, przystąpiłam do działania. Kupiłam wspomagacz. Piszą, że efekty przychodzą po dwóch tygodniach. I że będę góry przenosić, bo działa na duszę i ciało. No, zobaczymy. 

 Mężu po ważnym badaniu. Uff... wynik niezły. Potrzebny będzie tylko drobny zabieg.

19:32, nie_taka_zla
Link Komentarze (6) »
piątek, 06 maja 2011

    Recenzję z filmu "Puzzle" zacznę od przywołania programu telewizyjnego, w którym stylistki Trinny i Susana "ubierają" kobiety z różnych stron świata. Zaczęły od Wielkiej Brytani, potem były w USA, bodaj Holandii i Belgii, teraz zajęły się Polkami.

 Kluczowym słowem w ich programie jest "ubrać",nie "przebrać". Ważną sprawą jest pokazanie - głównie kobietom - co zrobić, by wyglądać lepiej, bez operacji plastycznych czy drogich zabiegów. Ale najważniejszy jest efekt, który nazwałabym nieubraniowym ;-) - przywracają wiarę w siebie.

  Jedno, co mnie zaskoczyło - często jest tak, że kobieta opowiada o sobie - co robi dla dzieci, dla męża, dla firmy. A kiedy pada pytanie - a dla siebie? co robisz dla SIEBIE? - odpowiedzią jest zdumione spojrzenie. Myślałam, że takie myślenie jest domeną Matek-Polek, tymczasem wygląda, że to "ogólnokobieca" przypadłość.

   Bohaterką filmu "Puzzle" jest kobieta którą poznajemy w jej pięćdziesiąte urodziny. Ona też jest jedną z tych, które zdziwiłyby się, słysząc takie pytanie. Jej świat to mąż, dwóch prawie dorosłych synów i dom. Wybrała takie życie? została wtłoczona w takie ramy? - nie wiemy. W każdym razie dla męża i synów jest oczywiste, że istnieje tylko i wyłącznie dla nich. Przy czym ona sama zdaje się to akceptować, co więcej - wyglądają na szczęśłiwą rodzinę.

 Tytułowe puzzle dostaje w prezencie. I to właśnie od nich zaczyna się jej mała rewolucja. Zaczyna robić coś dla siebie, coś, co sprawia jej przyjemność. Ale robi to ukradkiem, jakby miała poczucie winy, że ona może czegoś chcieć tylko dla siebie.

 To nie jest film hollywoodcki, nie ma w nim nagłych zwrotów akcji, nie ma przełomów, w których bohater nagle doznaje olśnienia i wszystko toczy się inaczej. Jest spokojna narracja.

  Rewolucja głównej bohaterki zostaje przez nią samą zatrzymana w pół drogi. Słusznie? nie wiem.

***

Wywiad z reżyserką filmu.

 

Tagi: film puzzle
22:26, nie_taka_zla , filmowo
Link Komentarze (4) »
czwartek, 05 maja 2011

Harry  napisał notkę, którą polecam. Zgadzam się z nią tylko częściowo.

Mój komentarz:

Kobieta nie powinna PROSIĆ O POMOC. Słowo POMOC sugeruje, że dana czynność należy do OBOWIĄZKÓW PROSZĄCEGO. (Celowo nie napisałam "proszącej", bo rzecz ma szerszy kontekst.) Na zasadzie - to oczywiście moja powinność, ale sobie nie RADZĘ, więc proszę o POMOC.

Troska o gospodarstwo domowe, opieka nad dziećmi jest OBOWIĄZKIEM obojga małżonków, partnerów, czy jak ich tam nazwać.

Jeżeli umawiają się, że organizacja życia - nazwijmy to umownie domowego - to tylko i wyłącznie domena kobiety - OK. Jeżeli zaś kobieta ma ambicje zawodowe i CHCE pracować albo realizować się na innym polu, lub gdy pracować zawodowo MUSI z powodów ekonomicznych, małżonkowie/partnerzy powinni omówić kwestię PODZIAŁU OBOWIĄZKÓW i realizować to.

Facet też ma OBOWIĄZEK dbać o dom.

środa, 04 maja 2011

Ha! Wygrałam konkurs !

Konkurencji raczej nie było, he he he. Napiszę, czy zgadzam się z recenzją.

22:59, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
wtorek, 03 maja 2011

   W piątek miałam totalny kryzys, wszystko sprzysięgło się przeciw mnie. Ogólnie miałam przeczucie, że szlag mnie trafi najjaśniejszy i ogólnie do poniedziałku to nie przeżyję "raczej na pewno".

  Ale, jak widać, byłam "w mylnym błędzie". Przeżyłam, a nawet powiem więcej, w sobotę wpadłam w zamieszanie rodzinne po kolana, po pas, po szyję.

 Zresetowałam się zupełnie, odprężyłam, zobaczyłam, że mam fajną rodzinę, co nie zmienia faktu, że mam czasem ochotę zamordować ich lub siebie.

17:05, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »