Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
poniedziałek, 30 kwietnia 2007

 Moje pragnienie prawie się spełniło, choć już myślałam, że nie.

 Bo tak : Starsza miała jechać z chłopakiem do Rabki. Ale się okazało, że to miejsce jest już zajęte, a znów Młodszy to miał w poniedziałek jechać z grupką na dwa dni do Mszany, ale się okazało w czwartek, że kaszle, chrypi i boli go głowa. Sprawa zaczęła się więc komplikować.

 Młodszy został oglądnięty przez lekarkę. Stwierdziła, że na razie nic nie widać, ani nie słychać. Może się dopiero rozwinąć. Albo nie. No to wyprawiłam go dziś rano z opakowaniem tabletek do ssania. I nadzieją, że się nie rozchoruje.

 Starsza natomiast pojechała w zupełnie inne miejsce, znalezione przez internet, za 50 zeta za dobę, a nie za friko, jak miało być w Rabce. Chłopak Starszej, który miał to wszystko załatwić, zwlekał z szukaniem do ostatniej chwili, Starsza się na niego złościła. Mistrzem w logistyce to on nie jest.

 Tak więc dzieci wybyły, mąż poszedł do pracy ... mam wolną chatę aż do 16! Hura! Tylko psa mi się nie udało nigdzie wysłać ;-)

 No dobra, to chyba zacznę od sprzątania ... ;-(

10:14, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (5) »

 Wszystkim, którzy ubolewali nad jakością trunku pragnę przypomnieć stare przysłowie pszczół - tak krawiec kraje, jak mu materii staje, czyli w tym konkretnym przypadku jaka kasa, taki trunek ;-)

 A że w tym miesiącu środki płatnicze szły jak woda bo święta, bo zielona szkoła, bo trzeba było dziecko nieco ubrać przed wyjazdem, bo jakoś mu się wszystkie rzeczy pokurczyły czy cuś i drugie dziecko też czasem trzeba ubrać, choć ona raczej już nie rośnie. Ale w maju idzie na praktykę do urzędu marszałkowskiego, no! Se załatwiła, exluziw.

A i matka tychże dzieci potrzebuje jakiś ciuchów, w których można się ludziom pokazać. Bo ojciec nie, bo ubieraliśmy go w grudniu.

 Więc kasa się rozwiała jak sen jaki złoty. Dobrze, że miało się co rozwiewać - poszła moja premia i pieniądze za fuchę, które łaskawe były wreszcie przyjść.

09:27, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (1) »
piątek, 27 kwietnia 2007
  Żem właśnie wypiła sama pół butelki wina, com go se kupiła na czarną godzinę. A wino białe marki Sophia za całe 6,99, se zaszalałam, a co. I teraz szumi mi w głowie, bo kręciło się już wcześniej od nadmiaru wrażeń i pracy, która to była wytężoną ostatnio, bo trza było zdążyć przed weekendem, który będzie trwał dni ... eee chyba dziewięć. Pod warunkiem skończenia. No to skończyłyśmy chwalebnie. I teraz będziemy odpoczywać. Najbardziej to bym chciała wysłać gdzieś rodzinę i żeby dom był pusty, cichy i żebym nic nie musiała. No! taka wyrodna ze mnie matka i żona i pańcia.
23:56, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (8) »
środa, 25 kwietnia 2007

- Uprzedzam, że jeżeli zobaczę, jak ktoś wrzuca zużytą torebkę herbaty do zlewu, a nie do kosza, będę lutować* bez uprzedzenia! - wydałam wczoraj komunikat.

 Mąż zrozumiał, Starsza również, jedynie Młodszy stał i wachlował się rzęsami, a na jego twarzy odzwierciedlał się gwałtownie przebiegający proces myślowy.

- Gotować? Jak to gotować?! - zdecydował się w końcu zapytać.

*lutować - przyłożyć, zbić

08:48, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (5) »
wtorek, 24 kwietnia 2007

 Po pierwsze primo instruktor został wybrany przez męża osobiście po zasięgnięciu języka; ma najwyższą "zdawalność". Wczoraj już nie krzyczał, tylko raz złapał za kierownicę, Starsza uważa się za mistrza ;-)

 Po drugie primo komputer odmówił dalszej współpracy. Poddanie reanimacji nie pomogło. W związku z powyższym chłopak Starszej złożył z trzech (nasz, podarowany zabytek z pracy oraz jego zabytek) jeden. Jeszcze tylko problemy z ustawieniem biosa, jeszcze tylko problemy z instalacja programów ... i wuala! Działa.

 Po trzecie primo moja psyche jeszcze działa, natomiast wysiadła soma. W sobotę po pracy, którą skończyłam o 18, zdolna byłam jedynie do położenia się i spania. W niedzielę było podobnie, z tym, że położyłam się po ugotowaniu obiadu i upieczeniu ciastek francuskich z czekoladą ( z gotowca, Lidl ok.4 zł) oraz karpatki i powitaniu Młodszego po powrocie z zielonej szkoły.

Po czwarte primo dolegliwości klasyczne u mnie : ból gardła i głowy, ale bez gorączki. Dziś trochę lepiej.

09:18, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (4) »
czwartek, 19 kwietnia 2007

  Instruktor na drugiej godzinie jazdy "zabrał" Starszą na miasto. I krzyczał na nią i cały czas trzymał za kierownicę. Ale za to jak skończyli, to powiedział, że całkiem nieźle.

 To go nie usprawiedliwia. Jak będzie krzyczał, będzie miał ze mną do czynienia.

 Na moje dziecko mogę krzyczeć tylko ja! ;-)

13:59, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (10) »
wtorek, 17 kwietnia 2007

Jedno dziecko "wyjechane" na zieloną szkołę.

Drugie dziecko "wyjechane" na miasto, robi prawo jazdy.

Mąż ma pracę do połowy czerwca. Innej na razie brak.

Mama w szpitalu już czwarty tydzień z powodu depresji. Poprawy nie widać. Święta  w związku z tym były do luftu i bardzo męczące.

Szefowa prosiła, żeby dłużej pracować za dodatkowe pieniądze. Musiałam odmówić.

Jeszcze nie zwariowałam, choć jestem na granicy.

15:53, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (6) »
czwartek, 12 kwietnia 2007

  Wszystko podlega wiecznym przemianom (panta rei) - twierdził Heraklit z Efezu.

  A jednak są na tym świecie rzeczy, ktorych niezmienności można być pewnym.

 Na przykład ta, że każda rozmowa, w której bierze udział A., nawet o pogodzie, a tym bardziej marynistyczna, czyli o dupie Maryny, skończy się stwierdzeniem "a mój mąż ..."

  Słowo daję, że jak jeszcze raz to usłyszę, zwymiotuję jej na buty.

09:32, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (11) »
piątek, 06 kwietnia 2007

Malutki baranek ma złote różki,

Pilnuje pisanek na trawie z rzeżuszki.

Gdy nikt nie widzi, chorągiewką buja

I beczy cichutko: Wesołego Alleluja!

Niech zające i barany pospełniają Wasze plany!

09:00, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (9) »
czwartek, 05 kwietnia 2007

  Wczoraj w mojej skrzynce znalazł się list adresowany do mnie z warszawskiej Akademii Medycznej. Konkretnie z Instytutu Zagrożeń Środowiskowych.

-O kurczę, chcą mnie poinformować, że jestem zagrożona?!

-Albo że ty jesteś zagrożeniem - zripostował mąż.

 Okazało się, że chcą mnie zankietować na okoliczność chorób alergicznych i proszą, żeby się nie uchylać.

 No dobra, to się poświęcę. Dla dobra nauki.

09:32, nie_taka_zla , wszystkie
Link Komentarze (4) »