Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
wtorek, 26 kwietnia 2005

   Najważniejsza wiadomość dnia - 19/20 z angielskiego Starszej.

23:18, nie_taka_zla
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 kwietnia 2005

  Zawsze, kiedy zaczyna być dobrze, dostaję obuchem w łeb.

Buch! buch! buch!

Jak dużo jeszcze wytrzymasz?

Jeszcze raz? a może dwa? może pięćdziesiąt...

22:14, nie_taka_zla
Link Komentarze (1) »

    A tak już było pięknie.

Wspaniały, spokojny, rodzinny weekend. Ciepło, miło i serdecznie. Mąż wrócił w piątek z trasy wcześniej , był prezent (kupiony z własnej inicjatywy) dla córki, drobiazgi dla syna, w sobotę i niedzielę sielanka bez zgrzytów.

 No i trach! Nie ma pracy. Dostanie wypłatę za ten miesiąc (może), prowizję (może), pieniądze za używanie prywatnego samochodu (12 tys. km) i koniec. Znowu bez pracy . W tej firmie pracował trzy (słownie trzy) miesiące. Ja tego już nie zniosę. W ciągu ostatnich siedmiu lat pracował może 3,5 roku. Jestem na granicy wytrzymałości. Z czego będziemy żyli? Już nie mam na czym oszczędzać. A tu zbliżają się wakacje i egzaminy na studia, za które trzeba będzie zapłacić 3x75=225 zł. Skąd wezmę na to pieniądze?

20:12, nie_taka_zla
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 kwietnia 2005

Nie miałam parę dni dostępu do internetu, ale pisałam sobie gdzie indziej i teraz skrzętnie wklejam.

Dzięki Soledad 13!

              Przeczytałam dziś Testament Jana Pawła II. Pierwszy wers to cytat z Pisma Św. „czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy Pan wasz przybędzie”. W każdym słowie tego dokumentu czuje się, że słowa przelane na papier są głęboko przemyślane i przeżyte. Bije z nich wielka wiara i ufnośc w Opatrzność. Moja wiara jest słaba i niedojrzała, ale czyż  życie nie powinno być dążeniem do doskonałości w każdym jego aspekcie? Taką wiarę trzeba w sobie wypracować, wymodlić ją sobie powiedział mi pewien ksiądz, kiedy się z nim tym podzieliłam. Tylko że modlić się dobrze też nie potrafię.

  Jakże wieloma talentami Bóg obdarzył człowieka o nazwisku Karol Wojtyła. Aktor, poeta, pisarz, filozof, pedagog, poliglota (czyż nie mówił językami wielu). Wszystkie wykorzystał, wszystkie pomnożył.

  Co takiego było w tym człowieku, że jego śmierć tak wstrząsnęła światem? Mam wrażenie, że w okresie jego odchodzenia, śmierci i w dniach do pogrzebu świat jakby zwolnił swój szaleńczy pęd, zatrzymał się i zastanowił – A więc to tak, więc to jest najważniejsze w życiu. Odnaleźć swoje powołanie i wypełnić je tak jak On. I do końca dawać świadectwo.

Słowa Jego nauczania, które potwierdził swoim życiem i śmiercią, które  rozsiewał na całym świecie teraz będą przynosiły owoce. Tak wielu przyznaje – tak ja jestem z pokolenia JP II. Kiedy oni rozpoczną swoje życie zawodowe może zmienią oblicze ziemi. Wszak oni są przyszłością świata i przyszłością Kościoła.

  Co sprawia, że dziś, 19 dni po Jego śmierci i 12 po pogrzebie w wielu oknach są nadal wystawione Jego portrety, papieskie flagi z żałobnymi wstążkami, na wielu budynkach powiewają flagi narodowe? Mam nadzieję, że to coś więcej niż sentymentalizm, lub co gorsza  szczególna forma nacjonalizmu. Mam nadzieję, że to głęboki żal, , który potrzebuje jakiejś formy wyrażenia i duma, i zaduma, i świadectwo pamięci. 

  Co takiego było w tym człowieku, że wywarł wpływ na życie tak wielu?  Nic nie obiecywał, wręcz przeciwnie – napominał, wytykał błędy. Ale czynił to z miłością, nie było w tym pogardy, wywyższania się. Mówił, że należy potępiać grzech, nie człowieka. Do znanego wszystkim „módl się i pracuj” dodał „ i nie bądź smutny”. Ta postawa cechowała całe Jego życie.

Przybliżył Kościół do ludzi, wykorzystując do tego zdobycze techniki, media. Na Jego pierwszą konferencję prasową po wyborze na papieża przyszło kilkuset dziennikarzy. Na pierwszej konferencji  Benedykta XVI spodziewanych jest siedem tysięcy. To zasługa JP II. To, że sprawy Kościoła  nie schodzą ostatnio z pierwszych stron gazet również. Nigdy jeszcze słowa Bóg, wiara, Miłosierdzie Boże nie były tak często wypowiadane na forum publicznym. On nas ewangelizuje nawet po śmierci.

   JP II pozostawił swemu następcy niełatwe zadanie. Wszystkie jego czyny będą oceniane przez pryzmat wielkiego poprzednika. Czy podoła temu zadaniu, czy nie zaprzepaści tego, co rozpoczął JP II? Mam nadzieję, że nie. Tak wiele lat pracowali wspólnie. Razem nadawali kierunek Kościołowi. Gdyby JP II nie cenił kardynała Ratzingera, gdyby ich poglądy różniły się w kwestiach zasadniczych, współpraca nie trwała by tak długo, aż po kres życia. To właśnie Ratzinger napisał rozważania na drogę krzyżową w Wielki Piątek. Czy to, że nie zgodził się na emeryturę Ratzingera nie jest kolejnym znakiem?

 Jedno jest ważne były prefekt Kongregacji Wiary – dostrzega zło także w Kościele, napomina księży. Oj, wielu w naszym kraju napomnienia się należą. Ks. Tischner powiedział – po czym podpisuję się obiema rękami, a co spowodowało niemal jego anatemę w środowisku  – że wielu ludzi odeszło z Kościoła z powodu złego proboszcza. To nie jest dosłowny cytat, ale oddaje ducha.

  Wielu ludzi w Polsce jest rozczarowanych tym, że nowy papież nie przyjął imienia Jan Paweł III lub wręcz Karol I. Myślę, że nie należy oczekiwać, że nowy papież będzie klonem poprzedniego. To jest inny człowiek, może bez takiej charyzmy, ale należy zrozumieć, że powołał go Pan, bo ma do spełnienia dla Kościoła i świata inne zadania. JP II wyzwolił wschód Europy, Benedykt XVI może odnowi starą Europę.

   Wielu wyraża zdanie, że nowy papież w pierwszą pielgrzymkę powinien udać się do Polski. Nasi rodacy zapominają, jak przy dyskusji o miejscu pochówku JP II, że papież jest pasterzem wszystkich katolików, nie tylko Polaków.

   Na koniec mądre słowa pewnego Niemca. „To prawdziwy koniec II wojny światowej. Po papieżu Polaku papież Niemiec. To znak dla nas wszystkich.”

   Jak go odczytamy?

22:55, nie_taka_zla
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 kwietnia 2005
Powiedzcie proszę, jak wpisać adres linka do zakładki, bo ja wyjątkowo niekumata jestem. Proszę o instrukcje "krok po kroku".
00:43, nie_taka_zla
Link Komentarze (2) »

  Znacie to?

  Każda krytyka , ba każde krzywe spojrzenie powoduje wściekły atak. Ja to znam z autopsji. Tak, to ja - rzucająca się z pazurami, gotowa oczy wydrapać za próbę krytyki mojego dziecka. Wiem o tym, że się tak zachowuję i próbuję nad tym panować.

 Wiem też, skąd się to wzięło. Główną "zasługę" ma moja matka. Wiecznie zwracająca uwagę,krytykująca, niezadowolona.

Zazdrościłam i nadal zazdroszczę moim koleżankom, które mają matki akceptujące, kochające.

 Pamietam dobrze moją matkę drwiącą z moich uczuć.Nie pamietam za to, żeby mnie przytulała, czytała książki czy choćby opowiadała czy po prostu rozmawiała. Całowała mnie tylko wtedy, gdy wyjeżdżałam na kolonie. Nienawidziłam tych pocałunków. Szybko nauczyłam sie, że nic nie mogę jej powiedzieć, bo to obróci się przeciwko mnie. Ona przy tym nie rozumie, że wyrządziła mnie i mojemu rodzeństwu jakąś krzywdę. Wypiera się i pewnie wyparła ze swojej pamięci te swoje wieczne połajanki i codzienne wyzwiska.

  Stąd też  moje dziecinne postanowienie, że ja będę inna.

  Z tego zimnego domu w wieku 19 lat trafiłam pod dach moich śp. teściów. Nie takiej chcieli żony dla swojego syna. Upatrzyli dla niego pannę z domkiem, a nie takiego "gołodupca". Wszystko robiłam źle. Było, minęło. Dużo im zawdzięczam, zwłaszcza śp. teściowej, ale prawda jest też taka, że przez nikogo w życiu nie płakałam tyle, co z jej powodu. Ale kiedy była chora to ja się nią opiekowałam, nie pozwoliłam oddać jej do hospicjum. Nie poczytuję sobie tego za zasługę, to był mój obowiązek. Tak trzeba było i koniec.

 Ale nie o tym chciałam pisać. Wylała się ze mnie żółć.

 Takie są powody mojego "syndromu oblężonej twierdzy". Atak na moje dziecko odbieram podwójnie boleśnie. To atak na mnie x2. Ja sobie poradzę, ale dziecko? Od dziecka wara!

 W końcu dziecko ma matkę - prawdziwą matkę -  po to, żeby go broniła aż do upadłego. Byle tylko nie przesadzić, byle zauważyć, kiedy krytyka jest uzasadniona.

 Staram sie być obiektywna, po fali złości zawsze myślę o tym, co usłyszałam. Czasem przyznaję rację krytykującemu.

 I to by było na tyle, jak mawiał Jan Tadeusz Stanisławski.

00:29, nie_taka_zla
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 kwietnia 2005

    To zadziwiajace, jak pusta, cicha i spokojna jest moja dzielnica o złej sławie w sobotę koło północy.

  Byłam na dłuższym spacerze z psem. Dobrze mi to zrobiło (spacer of course). Od dwóch tygodni pracuję dłużej, po pracy szybkie zakupy, obowiązki domowe, rozmowa z dziećmi i właściwie na nic więcej nie ma czasu. Dziś ze zdumieniem odkryłam, że trawniki już porosły bujną zielenią, kwitną forsycje, magnolie wyglądają jak obsypane chusteczkami higienicznymi (co za poezja ;-))  ), a drzewa owocowe oszołomiająco pachną. No wiosna, wiosna na całego.

 Eh, zakochałby się człowiek czy cóś. Chciałoby się poczuć znowu te motyle w brzuchu na j e g o widok, dreszcze przy przypadkowym - lub nie - dotknięciu... I nie chodzi mi o seks. O nie, chodzi mi o coś ważniejszego. Eh, to se już ne wrati pane Hawranek...

  Nawet żadnego interesującego obiektu na horyzoncie nie widać...

01:03, nie_taka_zla
Link Komentarze (1) »
piątek, 15 kwietnia 2005

   Ależ ja mam mądre dziecko! Świadectwo a paskiem w klasie maturalnej. DUMNA JESTEM I BLADA.

W domu sielanka od dwóch dni. Ja sie zadręczam, wkurzam, przemyśliwuje o rozwodzie, a mąż z dzieckiem w najlepszej komitywie. Ożeż wy... No cieszę , cieszę oczywiście. Przedwczoraj, jak jechaliśmy do pracy, padło pytanie:

-A co mamy dla Kozy na urodziny?

-Nic jeszcze nie mamy. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą.

-A nie wiesz, co ona by chciała?

Wiem, wiem oczywiście, że wiem.

No i pojechaliśmy po pracy i kupiliśmy srebrny łańcuszek( taki który jej sie podobał) z zawieszką . Zrujnowałam się -61PLN. I nie było mi to-na razie-wypomniane. Cieszyła się. Nie spodziewała się prezentu, bo w tym miesiącu są dodatkowe lekcje angielskiego i konsultacje z polskiego i kostium na maturę. Ale co tam-warto było tej radości. Dziś poszła w nim do klubu .

A po burzy przychodził słońce...

20:42, nie_taka_zla
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 kwietnia 2005

Moje małżeństwo się sypie. Staramy się oboje, ale widzać to za mało. To jak z pękniętym dzbanem - posklejany nie jest już taki sam. A nasze małżeństwo wygląda jak misterna mozaika. Wystarczy jeden nieopatrzny ruch i - pach... Rozsypuje się.

Nie odzywam się do nigo już trzeci dzień. To nie jest mój rekord, ale ostatnimi czasy udawało się tego uniknąć. Poszło o dziecko. Nienawidzę sposobu, w jaki on mówi o niektórych sprawach.Zamyka drogę do rozmowy. Pozostaje tylko pyskówka, a ja już nie mam ochoty na słowne przepychanki. Ja chcę ROZMOWY. KONSTRUKTYWNEJ. Ale do tego trzeba dojrzeć.

A co mi tam. I tak będzie tak, jak ja zdecyduję. Bo, jak już niejednokrotnie życie pokazało - to zwykle ja trafniej oceniam sytuację i to ja mam rację. Nawet on to z własnej i nieprzymuszonej woli przyznaje.

I tak trzymać!

23:32, nie_taka_zla
Link Komentarze (1) »
piątek, 08 kwietnia 2005

 [*] [*] [*]

 Czy pozwolimy na to, by nas "zjadaczy chleba w aniołów przemienił"?

21:28, nie_taka_zla
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2