Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
niedziela, 22 marca 2015

 Pisałam kiedyś o śnie, który miałam na kilka dni przed tym, kiedy dowiedziałam się, że dostanę wypowiedzenie, a biuro przestanie istnieć. Sen był dosyć makabryczny, ale wymowę miał - o dziwo - pozytywną, w stylu będzie ciężko, ale dasz radę. Pomijając drastyczne szczegóły snu - udało mi się stanąć na obu nogach, choć jednej w zasadzie nie miałam - między pachwiną a stopą była czarna dziura. I o dziwo - stopa, zupełnie niepołączona z resztą ciała "słuchała mnie".

 Więc sen sen się spełnia. Wypowiedzenie utrzymane w mocy, więc 31.03 kończę pracę. W kwietniu będę pracowała (za psie pieniądze) u koleżanki. Na umowę zlecenie, albo na czarno - jeszcze nie wiem. W maju prawdopodobnie zatrudni nas z powrotem szefowa,ale już na innych warunkach. Innych - czytaj znacznie gorszych. Podstawa - najniższa krajowa i ewentualne premie. Jak będą zlecenia. No i tak - cieszę się, że będę miała pracę i jakieś pieniądze, a z drugiej strony - nie uśmiecha mi się zasuwać za tak marną zapłatę. Wdzięczna jestem szefowej, że chce nas nadal zatrudniać i rozumiem, że musi zabezpieczyć swoje finanse, ale - wkurza mnie, że będę pracować za prawie o połowę mniejsze pieniądze.

 Poszukiwania pracy na razie bezowocne. Nie dostałam nawet jednej odpowiedzi. Miałam jeszcze w zanadrzu firmę, w której pracują dwie koleżanki z mojej pierwszej firmy. Wzbraniałam się przed pisaniem, czy wręcz pojechaniem do nich. Miałam takie irracjonalne przekonanie, że jeżeli tam pojadę, to tak jakbym przypieczętowała upadek biura. No, ale - sorry Winetu, biznes jest biznes. Pojechałam. Pogadałam, zostawiłam cv i list. Wielkich nadziei na zatrudnienie tam nie mam, też bujają się od przetargu do przetargu. Ogólnie biorąc - przygnębiające wrażenie - tak jakby wszyscy tam byli na przeczekanie, bez perspektyw rozwoju.

 I tak się miotam, robiąc fuchę, martwiąc się, jak zwiążę koniec z końcem przy tak obniżonych dochodach i co będzie, jak jednak szefowa nie zatrudni nas w maju i pieniędzy (z bezrobocia) będzie jeszcze mniej i jak nie znajdę innej pracy.

 Ale - żeby nie kończyć w tak minorowym nastroju - przecież jestem Polką! Jakoś to będzie. Dam sobie radę.

12:51, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
sobota, 07 marca 2015

 Dziś jestem w nastroju nieprzysiadlnym. Wszystko mnie wkurza, a wzmianka o praniu prawie wywołała płacz.

 Mąż i syn schodzą mi z drogi, a aniołek na biurku szturchnięty (niechcąco) górą papierów odwrócił się do mnie tyłem.

14:56, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
czwartek, 05 marca 2015

 No i proszę - A. wreszcie przysłała następne wytyczne. Teraz ?! teraz to może je se w buty wsadzić! Straciłam zapał i serce do tej roboty. W ramach protestu nawet nie otworzyłam pliku. Ha! taka jestem! I nie otworzę aż do jutrzejszego wieczoru albo i do soboty! Taki mały strajk. 

 No, wiadomo, że to zrobię, bo to, że ktoś jest niepoważny, nie znaczy że i ja tak się mam zachowywać. Podjęłam się, więc się wywiąże. Wiadomo też, że zależy mi na pieniądzach. Ale na razie nie robię!

19:39, nie_taka_zla
Link Komentarze (2) »
środa, 04 marca 2015

Przeczytałam dziś chyba z tysiąc ofert pracy, wysłałam 12, w tym 6 na stanowiska nie związane z moim zawodem :-(

Łeb mi pęka :-(

14:00, nie_taka_zla
Link Komentarze (2) »

 Jestem od prawie tygodnia na urlopie (w robocie nie ma roboty). I jestem wściekła na A. Przed urlopem zapewniała mnie, że ma dla mnie przygotowany front robót. Tymczasem kapie mi jak z kroplówki. Rozumiem, że sama nie wyrabia, ale do &%$#@*! - czemu wciska mi taki kit! Powiedziałby mi - słuchaj nie mam na razie przygotowane i nie wiem, kiedy będę miała, jak będę gotowa, to ci prześlę i będziesz musiała zrobić to w dwa dni - i byłoby ok. A tak - ja się nastawiam, że zrobię w czasie urlopu, a tu dupa. Wrrr!

 Z przyjemniejszych spraw - Duolingo to był strzał w dziesiątkę! Wciągnęło mnie! Codziennie spędzam przy tym 30-60 minut i sprawia mi to przyjemność. Powtarzam słowa, wyrażenia, zdania i boli mnie język. Serio! 

 W mojej dzielnicy działa nieformalne stowarzyszenie? organizacja? dla kobiet, prowadzona  przez kobiety. Dowiedziałam się o niej z FB. Dzięki niej byłam z córką w teatrze, uczestniczyłam też warsztatach makijażu, warsztacie couchingowym oraz w konwersacjach z angielskiego.

 Na te ostatnie szłam nie do końca przekonana. Obawiałam się, że to nie będzie mój poziom i nic nie będę rozumiała, nie wspominając już o mówieniu. Ale - rozumiałam prawie ;-) połowę, a z mówieniem - cóż. To, co sobie przygotowałam w domu - krótka prezentację swojej osoby - poszło mi dobrze. Gorzej z mówieniem a vista. Ale to przyjdzie z czasem, jak zwiększę zasób słów. Przynajmniej taką mam nadzieję. Zresztą - miesiąc temu nie odważyłabym się nawet pomyśleć o sobie na konwersacji.

 To stowarzyszenie to świetna sprawa! Kobiety poświęcają swój prywatny czas, wykorzystują znajomości, dzielą się wiedzą i umiejętnościami. Robią to zupełnie bezinteresownie - szacun! 

 Kobiety mają moc! ;-)

11:08, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »