Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
środa, 23 grudnia 2015

Nie mam weny, więc krótko-

Wesołych Świąt!

22:53, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 21 grudnia 2015

 W sobotę i  niedzielę spędziliśmy towarzysko, na zasadzie nie spotkamy się w święta, więc może teraz. Wysłuchaliśmy paru opowieści, które tkwią we mnie jak kawałek szkła, którego niby nie widać, ale wciąż rani. Życie potrafi być okrutne.

10:52, nie_taka_zla
Link Komentarze (1) »
piątek, 11 grudnia 2015

  Znowu robota, tak wiele roboty... Lubię tę pracę, nie lubię tylko tej presji czasu. Zawsze (no dobrze - prawie zawsze) termin jest zabójczy.

 Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia, ale - nie, w tym zawodzie samo doświadczenie nie wystarczy. Trzeba jeszcze mieć wiedzę, najlepiej zdobytą na studiach.

 Zapytana, czy nie znam projektanta, który chciałby zmienić pracę, poleciłam moją koleżankę A. Mignęła mi co prawda myśl, że jeżeli będą mieli wybór, zatrudnią inżyniera a nie technika, ale byłabym ostatnią świnią, gdybym zablokowała szansę na pracę dla A. No trudno, będzie co ma być. Koniec końców A. ma już umowę o pracę, ja jeszcze nie mam  nic. Nie, przepraszam - mam to zlecenie, od którego dużo zależy, dlatego tak się stresuję.

 Muszę teraz dotrzymać terminu, żeby się wykazać. Przyznaję, że przeceniłam swoje możliwości i przeszacowałam siły. Mogłam powiedzieć, że wezmę tylko część tego projektu. Ale słowo się rzekło, kobyłka u płota nerwowo wierzga. Im bliżej terminu, tym bardziej nerwowo.

 Jeśli nie załapię się do tego biura, to szans na pracę w zawodzie praktycznie nie mam. A może by tak zostać utrzymanką męża? który aktualnie jest bezrobotny, a przez ostatnie parę lat zarabiał mniej niż ja? Hmm... Nie, tylko nie to, choćby zarabiał krocie. Niezależność - to jest to.

18:49, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
środa, 02 grudnia 2015

   Po jednym bum przyszło i drugie, też przeczuwane. No bo jak w tym roku również jeden z kontrahentów nie zapłacił za trzy projekty, a inni też cienko przędą, bo czego można się spodziewać? Tylko tego, że Szefowa podejmie decyzję o zamknięciu - nie! wrrrróć - (nie używa się teraz słowa "zamknięcię". Teraz mówi się "wygaszanie".) o wygaszeniu firmy. Co oznajmiła pod koniec tygodnia. Wypowiedzenie z dniem 30.11, dwa miesiące wypowiedzenia. Jednym słowem - WITAJCIE W CIĘŻKICH CZASACH.

 Tąpnęło mną strasznie, choć nie było zaskoczeniem, bo to biuro jest dla mnie czymś więcej niż tylko pracą, a Szefowa była i pozostanie dla mnie guru. Ale trudno - nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.

  Dwa dni przed tą hiobową wiadomością, za namową koleżanki wysłałam swoje cv do firmy, w której pracuje jej kolega. Kolega obiecał protekcję, które rzeczywiście okazało się skuteczne , w poniedziałek już byłam na rozmowie. Dodam tylko, że sama protekcja by nie wystarczyła - mój profil zawodowy, doświadczenie i znajomość programu przestrzennego odpowiadały wymaganiom firmy. Nie odpowiada im to, że nie mam wyższego wykształcenia. Zaproponowali mi na początek współpracę - umowę zlecenie. Twierdzą, że mają spiętrzenie prac, ale tak naprawdę to mają nóż na gardle - dużo roboty, mało czasu.

 Koniec końców jutro mam podpisać umowę (przesłałam im moją propozycję, z punktami, które podpowiedziała mi Szefowa) i zacząć kolejny w tym roku zapieprz. W dodatku w ich siedzibie, co trochę przypadkowo na nich wymogłam (wolałabym jeszcze w MOIM biurze).

 Teraz nastąpił atak paniki i rozpaczy, który jest w toku - ja NIE CHCĘ, BOJĘ SIĘ, NIE DAM SOBIE RADY, POLEGNĘ SROMOTNIE!. Wiem, że to chwilowe, że minie, że się zawezmę i zrobię, co mam zrobić i nie dam po sobie poznać, że coś jest nie tak. Ale trochę muszę sobie popanikować i porozpaczać.

  Wiem, że nigdzie już nie będę miała tak dobrze jak u Sz., chciałabym pracować u niej na wieki wieków, ale to niemożliwe. Boję, bo nowa firma instaluje teraz dla mnie testowa wersję najnowszej wydania programu, na którym będę pracować. Nie wiem, jak ta wersja będzie "chodziła" poza tym - każda nowość oprócz usprawnień i nowych funkcji niesie ze sobą jakieś niespodzianki. Mam nadzieję, że sobie z tym poradzę.

Ps.

Mąż też po rozmowie, w następnym tygodniu drugi etap rekrutacji. Też tylko umowa zlecenie, ale lepsze to niż nic.

Może nie będzie tak tragicznie.

14:48, nie_taka_zla
Link Komentarze (7) »