Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
środa, 31 grudnia 2014

Niech moc będzie z Wami! szczęście niech Was nie opuszcza,

a uśmiech niech nie schodzi z Waszych ust!

10:20, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 29 grudnia 2014

 I stało się! Dostałam wypowiedzenie. Trzymiesięczny termin. Szefowa się popłakała, ja jestem przerażona. Szefowa mówi, że jeżeli coś się zmieni, wycofa wypowiedzenia, ale nic na to nie wskazuje - "starzy" zleceniodawcy też ledwo przędą, nowych nie ma.

 Idąc śladem Scarlett O'Hara - pomyślę o tym jutro.

10:01, nie_taka_zla
Link Komentarze (9) »
środa, 24 grudnia 2014

Wesołych świąt!

00:01, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
piątek, 19 grudnia 2014

  Akapit poprzedniej notki zabrzmiał, jakbym chciała, żeby Młodszy już się ożenił i nagabywała go - znalazłeś już materiał na żonę? ;-)

Tak to nie wygląda, zapewniam. To raczej są żarciki typu:

  • przy okazji gotowania:

-Myślisz, że moja żona będzie zadowolona, że umiem ugotować ziemniaki i zrobić jajecznicę?

  • przy okazji prasowania:

-Nauczysz mnie prasować koszule?

-Pewnie. Twoja żona będzie mnie za to kochała.

09:56, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
czwartek, 18 grudnia 2014

 Młodszy jest introwertykiem. Jeszcze większym niż ja. W podstawówce i gimnazjum nie udzielał się towarzysko. Miałam nadzieję, że w liceum to się zmieni. Nie zmieniło - miał dwóch bliższych kolegów, z którymi łączyło go zainteresowanie historią. Pisząc "bliższych" nie mam na myśli przesiadywania u siebie wzajemnie ani wspólnego imprezowania, bo tych nie było, a tylko czasem wyprawy do kina na filmy - a jakże - o tematyce historycznej. Miałam nadzieję, że zawrze jakieś znajomości na treningach. Nadzieja okazała się płonna. Martwiłam się, że taki z niego odludek, że nie umie/nie chce nawiązywać i utrzymywać znajomości, że prawie nie wychodzi.

 Trochę zmieniło się, kiedy jego rocznik wszedł w czas obchodzenia osiemnastek. Był często zapraszany, więc chyba aż tak wyobcowany nie był. Ale - matce nigdy nie dogodzisz - zaniepokoiłam się wtedy, że za bardzo imprezuje. Bo nie mogę powiedzieć, że wracał pijany, ale całkiem trzeźwy też nie był. W każdym razie - minęły osiemnastki, minęły wyjścia.

 Zaczął studia. Spodziewałam się jakiś studenckich balang. Były średnio 3 w ciągu roku, czyli bez szału.

 Nie ma bujnego życia towarzyskiego w realu, ale prowadzi ożywione w internecie - znak czasów?

 Uaktywnił się za to w tym roku akademickim na studiach - jest w radzie wydziału, uczestniczy w życiu koła naukowego- miał dwa referaty, będzie przygotowywał zjazd historycznych kół naukowych z innych uczelni, pisze referat na konferencję, jedzie na wycieczkę. Swoje przyszłe życie zawodowe wiąże z uczelnią, więc musi się dać poznać.

 Nie ma dziewczyny. Jakieś tam były, ale kończyło się na paru spotkaniach, bez kontynuacji. Czasem jak o tym rozmawiamy, mówi że wątpwi czy znajdzie żonę.

 Nie rozpaczam, bo ma dopiero 22 lat, ale trochę się martwię.

 Tak sobie myślę, że media społecznościowe są świetne dla introwertyków - "spotykasz" na swoich prawach - kiedy masz na to ochotę, kończysz "spotkanie, kiedy chcesz.

 

 

 

 

13:29, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
piątek, 05 grudnia 2014

 Słówko wyjaśnienia do poprzedniej notki - nie ekscytuję się tym, że Starsza "złapała" obcokrajowca. Jaram się tym, że spotkała człowieka, z którym zdecydowała się budować jakąś przyszłość. Po dwóch falstartach i kilku przelotnych znajomościach wyglądało na to, że będzie sama.

 Być może dlatego tak ostrożnie podchodziła do tej ostatniej znajomości - powiedziała, że się z nim spotyka, ale to tylko na czas pobytu w Danii. Uchylała się od odpowiedzi na pytanie, czy on o tym wie. Byłam na nią zła. Bardzo zła. Zawsze mi zależało na tym, żeby moje dzieci były uczciwe i odpowiedzialne. Tymczasem wyglądało na to, że Wiking miał być dla niej zabawką. Ale wysyłała też sygnały, że jest inaczej. Miał przechować wysłać jej rzeczy do Polski, gdyby nie udało się jej wszystkiego spakować. Pozdrawiał nas, kiedy dzwoniła do domu. Pojechali razem na urlop. Po powrocie do Polski Starsza zapisała się na duński. Zaczęła od trzeciej lekcji, bo kurs zaczął się, gdy była na urlopie. Jeśli będę miała problemy z językiem, Wiking mi pomoże - powiedziała. Aha, czyli utrzymują jakiś kontakt. Pytanie brzmiało - wkroczyli we "friendzone"? Wątpliwości rozwiała córka informując, że robią rozeznanie na rynku pracy pod katem pracy dla Wikinga, a on sam poinformował ( i zyskał ich akceptację i błogosławieństwo) rodzinę i szefa w pracy, że przenosi się do Polski.

 Nie przywiązuję się do myśli, że będzie moim niby-zięciem (córka zarzeka się, że nie wyjdzie za mąż), bo nie wiadomo, jak to wszystko się ułoży - czy zostaną razem? w Polsce? w Danii? w jakimś innym kraju?

 

11:57, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »