Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
wtorek, 24 grudnia 2013

 

Wesołych świąt!

23:07, nie_taka_zla
Link Komentarze (6) »
niedziela, 15 grudnia 2013

Wczoraj krótkie spięcie z mężem. Dziś pewnie ciąg dalszy, bo muszę wywalić do końca żale. I bardzo dobrze, wyrwało mnie to z marazmu, machnęłam w końcu stertę prasowania, do której nie mogłam się zabrać. Najlepiej jednak działam na wkurwie.

13:24, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
piątek, 13 grudnia 2013

  Niedawno Radio Kraków nadało rozmowę z osobami, które prowadzą schronisko w Dolinie Pięciu Stawów i przypomniała mi się pewna historyjka z tym miejscem związana, która zdarzyła się podczas naszego ostatniego pobytu w Tatrach.

 Byliśmy tam w połowie września, spadł już śnieg. W wyższych partiach nie stopniał od razu, leżał sobie malowniczo na zielonej trawie i na tle czerwonych korali jarzębiny. Podejście/zejście jest bardzo strome, leżał śnieg, było ślisko, buty, mimo, że górskie, słabo "trzymały". Z związku z tym szłam jak ostatnia sierota, wolniutko, ostrożnie, trzymając się gałęzi, trawy (jak by to mogło mi pomóc w razie poślizgnięcia się he he), a w ostateczności - ziemi. Nie chciałam być osobą, o której media mogłyby napisać "kolejna ofiara Tatr". Przepuszczałam grzecznie osoby, które miały większe tempo od mojego. Jeden z mijających mnie panów błysnął dowcipem:

-No to futro za zejście ma pani już w szafie.

-Żeby to jedno! - odciął się mąż, bo mnie chwilowo zabrakło konceptu ;-)

 Hmmm... Myślę, że pan ocenił mnie przez pryzmat moich butów (górskich, a jakże!) z różowymi przeszyciami i różowego polara jako paniusię, która siłą została wyrwana z kanapy, z wygodnego miasta, gdzie można popylać sobie w szpileczkach ;-)

 Aha, na codzień się tak nie ubieram. Ale odzież turystyczno-sportową w takiej właśnie kolorystyce sobie zakupiłam, bo taką miałam fantazję, a co!

09:46, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 09 grudnia 2013

 Popadłam w jakiś totalny marazm. Nic mi się nie chce, nie mogę się zmusić do zrobienia czegoś sensownego, co wykraczałoby poza codzienne absolutne minimum. Nie lubię siebie takiej psychicznie rozmemłanej. Z zewnątrz niby wszystko ok, ale w środku kompletna rozsypka.

21:28, nie_taka_zla
Link Komentarze (8) »
piątek, 06 grudnia 2013

 Mama pozbyła się żelastwa z ręki, a dokładniej - została pozbawiona. Półtora tygodnia temu stabilizator i wszystkie druty zostały usunięte. Kości dobrze się zrosły i to jest najważniejsza informacji ostatnich dni, bo wcale nie musiało tak być. Następna kontrola w połowie stycznia i wtedy dopiero lekarz powie, czy potrzebna jest rehabilitacja i wyda zaświadczenie, z którym będzie można starać się o odszkodowanie.

 Ja zaliczyłam wizytę w gabinecie rehabilitacji. Zabiegi będę miała już maju! Tempo zaiste powalające! Z drugiej strony - może i słusznie - skoro ręce nie odpadły mi do tej pory, to może do maja też nie odpadną. Żarty żartami, ale co, jeżeli ktoś ma naprawdę pilną sprawę? no bo moje bóle nadgarstków i śródręczy tak poważne nie są. Chociaż z drugiej strony - lekarz powiedział, żeby tego nie lekceważyć. Ja nie lekceważę, NFZ ma to w głębokim poważaniu.

15:44, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »