Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
poniedziałek, 24 listopada 2014

 Miałam popełnić wpis o tym, co ŻEM robiła, gdzie ŻEM była i co ŻEM widziała, czyli w skrócie, żem:

  • zajmowała się sprawą skradzionego dowodu (frustrujące)
  • zwiedzała schron p/lotniczy (ciekawe)
  • widziała "Bogów" (znakomite)
  • nie przyjmowała gości w sobotę i w niedzielę, jak było w planach, gdyż grypa szaleje nie tylko w Naprawie* (na szczęście nie u mnie, a u niedoszłych gości).

  Ale o tym wszystkim napiszę "inną razą", jak już wyjdę z szoku. Gdyż albowiem starsze moje dziecię zakochane jest okrutnie i planuje życie z Wikingiem*, któren to przyjedzie do pięknego grodu Kraka na przełomie roku (i ma zamiar tu pozostać, chyba żeby nie).

 Czułam pismo nosem, ale nie mówiłam, żeby nie zapeszać.

 

*Jalu Kurek "Grypa szaleje w Naprawie"

*ksywka nadana przeze mnie duńskiemu chłopakowi Starszej w sierpniu, kiedy powiedziała, że się z nim spotyka

*generalnie mijający rok nie był specjalnie łaskawy, byłoby miło, gdyby zakończył się pozytywnym akcentem

21:13, nie_taka_zla
Link Komentarze (7) »
środa, 19 listopada 2014

  Podobno najbardziej w innych ludziach denerwują nas te cechy i zachowania, których nie lubimy u siebie.

23:31, nie_taka_zla
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 17 listopada 2014

 Tydzień rozpoczął się z przytupem - od wiadomości, że mojej mamie ukradł ktoś portfel. Było w nim tylko 20 zł, więc nie olbrzymie pieniądze, ale dla kogoś, kto liczy każdy gorsz, to dużo. A ważniejsze, że był tam również dowód osobisty. I legitymacja rencisty. Całe szczęście, że przed kartą do bankomatu mama się broniła i po prostu nie ma. Niemniej jednak strata dowodu osobistego może narobić kłopotu. A raczej ten typek, który ten dowód ukradł. Po zastanowieniu się, domyśliła się, w którym momencie się to stało - sztuczny tłok w autobusie.

 Mama nosi portfel z dowodem i legitymacją albo sam dowód w kieszeni żakietu, płaszcza, kurtki albo co tam ma na sobie, albo wrzucony byle jak w torbie na zakupy. Mnie przekonuje, że nie powinnam nosić pieniędzy w torebce "bo z torebki mogą ci ukraść". Nie przekonał ją do zmiany tego przyzwyczajenia fakt, że trzy lata temu straciła już dowód tak nonszalancko traktowany. Nie wiadomo - czy go wtedy zgubiła czy też ktoś jej wyciągnął.

 Teraz zdarzenie miało miejsce koło południa, zaraz potem się zorientowała, ale nic z tym nie zrobiła. Ja dowiedziałam się po 18, tylko dlatego, że zadzwoniłam, żeby zapytać czy załatwiła sprawę w banku, do którego dziś się wybierała. Nie wiem, czy sama by mi powiedziała. Poprzednim razem dowiedziałam się następnego dnia, na policję poszła po trzech.

 Ze strony internetowej dowiedziałam się, jak zastrzec dowód w banku - można to zrobić telefonicznie, zastrzega się wtedy na trzy dni. Żeby zastrzec na stałe trzeba przyjść do banku z zaświadczeniem o stracie dowodu, czyli najpierw policja potem urząd i bank. Nie wszystkie banki są w systemie ogólnobankowym i niektóre zastrzegają tylko dowody swoich klientów. Wydawało mi się, że to prostsze i poszłam do banku, żeby porozmawiać face to face. Mieszkam obok miejscowego zagłębia bankowego. Taka specyfika - banków i aptek  "jak psów". Poszłam do najbliższego - czynny do 18, czyli nic z tego. W następnym dowiedziałam się, że oni zastrzegają tylko dowody swoich klientów, ale niedaleko jest "systemowy". Ten był właściwie już zamknięty, ale mili państwo bankostwo udzielili mi informacji w drzwiach. Potwierdzili informacje z netu.

  Postanowiłam zrobić to sama, żeby oszczędzić mamie i sobie nerwów. Zanim jej wytłumaczę co i jak, zanim przekonam, żeby zrobiła to co mówię - będzie po sprawie naiwnie pomyślałam. Zadzwoniłam na infolinię banku w systemie.  I już po 14 (słownie czternastu) minutach oczekiwania odezwał się konsultant, który przełączył mnie do innego konsultanta. I już po kolejnych 16 (słownie szesnastu) minutach oczekiwania dostąpiłam niewątpliwej łaski osobistej rozmowy z pracownikiem banku. Po wyłuszczeniu sprawy, po podaniu imienia i nazwiska, peselu srelu zostałam zdemaskowana przez Sherloka z drugiej strony - pani nie może być panią H., ma pani za młody głos. Tłumaczę chłopu jak krowie na rowie - mama tego sama nie załatwi, ja jestem u siebie, ona u siebie, nie polecę do niej teraz itd. Nie można.

 A kij ci w oko i kawałek szkła! Jaki ja mogę mieć zafajdany interes w tym, żeby zastrzec czyjś dowód?!!!! Jakiego przestępstwa  dokonam? Jak już posłałam w kosmos stado urwałów i różnych synów, jak zeszło ze mnie powietrze - przyznałam rację - mogłam być jakąś wariatką, wredną suką, która chce utrudnić komuś życie. Ok, ale złość buzowała.

 Koniec końców brat, który działał równolegle w innym banku zastrzegł. Ale miał tę przewagę, że mama była obok i mógł dać jej słuchawkę. Nie wiem, czy ten bank zastrzega dowód tylko dla swoich klientów, czy we wszystkich bankach. Nie mam siły już dociekać. Wyczerpują mnie psychicznie takie akcje.

 Mam nadzieję, że ten pieprzony złodziej nie zdążył wziąć kredytu, chwilówki albo .uj wi czego na ten dowód. I że mama jutro wszystko załatwi jak trzeba. Nie chciała, żeby z nią iść.

 Zadzwoniłam jeszcze do niej, żeby jej uświadomić, jaką ścieżkę powinna jutro przejść. Bardziej niż tym, co ja mówię zainteresowana była nadawanymi właśnie wiadomościami w tv.

 Niedawno wściekała się na swoją siostrę, że ta zajmowała się podczas rozmowy telefonicznej z nią swoim wnukiem. Tego, że kiedy ja ją odwiedzam właśnie musi oglądać jakiś superciekawy program w telewizji - nie dostrzega. Kiedy jej o tym mówiłam, odpowiedziała mi, że przecież mogę zaczekać. Tylko ja tam nie chodzę na telewizję. Poświęć mi pięć do dziesięciu minut, skup się na mnie, porozmawiaj - mówiłam jej. Ja potem zrobię co mam zrobić i sobie pójdę i będziesz dalej oglądała. Poskutkowało na trzy następne wizyty.

 Miało być o kradzieży dowodu, wyszło smętne marudzenie.

22:29, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 10 listopada 2014

 Rodzicielstwo to dożywocie. Dorosłe dziecko płacze, ale nie chce powiedzieć dlaczego. Nie dziś.

Nienawidzę tego!

22:52, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »