Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
poniedziałek, 29 listopada 2010

uporze już kiedyś pisałam. Uważam go w sumie za pozytywną cechę, bo blisko mu do konsekwencji. Złości mnie tylko tzw. ośli upór, na zasadzie "nie bo nie", a o taki w nastoletnim wieku (i nie tylko) nietrudno.

21:05, nie_taka_zla
Link Komentarze (1) »

Serdeczne pozdrowienia z ośnieżonej malowniczo małopolski przesyła

nie_taka_zla

p.s.

Na wakacjach jestem od piątku wieczorem, kiedy to porzuciłam własną rodzinę na rzecz rodziny siostry. Siostra, w ostatnich tygodniach ciąży nie powinna być w domu na wsi sama z dwójką dzieci (mąż w delegacji) i w związku z tym pełnię przy niej dyżur, zmieniając chwilowo teściową, która z kolei wróciła popatrzeć pańskim okiem na swe opuszczone domostwo i potowarzyszyć pracującemu jeszcze mężowi.

01:07, nie_taka_zla
Link Komentarze (1) »
środa, 24 listopada 2010

  Jeżeli jakiś człowiek jest istotą upartą, to należy się spodziewać, że dziecko tę cechę odziedziczy. A jeżeli oboje rodzice są uparci, należy domniemywać, że ta cecha u potomka będzie spotęgowana.

 Więc mamy taką kumulację genów u naszych dzieci. W dodatku Młodszy jest zamknęty jak ruska konserwa. Bardziej nawet niż mamusia.

09:21, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
niedziela, 21 listopada 2010

Mężu, w przeciwieństwie do mnie jest skowronkiem, więc poszedł głosować skoro świt.

Ja rozkręcam się znacznie później. Jak się już rozkręciłam, zaczęłam się zastanawiać, czy iść na te wybory. Bo jedni mówią, że nie z kim przegrać, a ja twierdzę, że nie ma kogo wybrać. Poczucie obowiązku w końcu jednak zwyciężyło i wybrałam się wieczorkiem.

I tu następuje scenka rodzajowa.

Wchodzę, forsując piekielnie ciężkie drzwi (czyżby sabotaż, żeby zniechęcić mniej zdeterminowanych?),  kieruję się do pani, która obsługuje  mój blok.

-Dzień dobry! dowodu chyba nie muszę pokazywać?-pytam.

-Jakżeby nie! wymóg jest! - odpowiada pani, wskazując jednocześnie miejsce,gdzie mam się podpisać i wręczając karty (karty? płachciska raczej!) do głosowania.

-Ale pewna pani jest, że ja to ja? - pytam.

-Pewna. Od urodzenia.

No trudno, żeby pani miała wątpliwości, skoro to moje osobiste dziecko jest ;p

Kolejna fucha skończona. Następna za dwa tygodnie. To zdażę sobie odpocząć, nie?

12:03, nie_taka_zla
Link Komentarze (2) »
wtorek, 16 listopada 2010

   Poszłam ja ci do biblioteki, takiej starej, porządnej biblioteki, nie żeby zaraz do jakiejś wielkiej czy znanej; do takiej ot, zwykłej, osiedlowej, gdzie długie regały z książkami i drewniane szufladki, w których katalog alfabetyczny wg nazwisk autorów i drugi wg tytułów książek, i papierowe karty czytelników z osobnym pudełkiem dla porządnych, takich, co oddają w terminie i osobnym dla tych, którzy chwilowo nie wypożyczają i ostanim - dla czarnych owiec, tych, którzy niecnie przetrzymują książki.

  Sami widzicie - stara poczciwa biblioteka, urządzona wg sprawdzonych prawideł. A tam pani wręcza mi plastikową kartę! Czujecie? Plastikową! Dobrze, że pinu do niej nie kazała mi  się uczyć!

   Kolejny plastik, który trzeba mieć, żeby system (jak to brzmi! - system, tfu na psa urok!) nas odnalazł i sprawdził, czy się nie spóźniliśmy o dzień, tydzień czy miesiąc. Bezduszna maszyna, która nie zrozumie, że w pracy był nawał roboty albo dziecko było chore, albo książka "się gdzieś zapodziała". Nie będzie można jej poprosić o łagodny wymiar kary albo wręcz tylko o ustną naganę, obiecawszy wcześniej poprawę.

09:37, nie_taka_zla
Link Komentarze (8) »
sobota, 13 listopada 2010

Kiedyś to zrobię. Kiedyś na pewno to zrobię. Poodcinam te wszystkie liny, które trzymają mnie tuż przy ziemi. Te wszystkie "muszę" i "powinnam", a także te "nie mogę" "nie wypada".

Odetnę je i odlecę. Bedę lekka. Wzniosę się wysoko. Poszybuję.

Nie wiem, czy bedę chciała wrócić.

Kiedyś to na pewno zrobię. Ale jeszcze nie dziś. Jeszcze nie.

Tagi: zmęczenie
22:09, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
sobota, 06 listopada 2010

Taki gość odwiedza nasz balkon już od miesiąca. Musi zima ciężka będzie.

Tagi: bogatka
22:41, nie_taka_zla
Link Komentarze (6) »
piątek, 05 listopada 2010

Nie jestem specjalnie wyrobiona muzycznie, ot lubię jak coś przyjemnie sączy się w uszy w tle.

Trudno mi wybrać trzy piosenki.

Lubię męskie głosy. W tej kategorii prym wiedzie Leonard Cohen, a zaraz po nim polski wykonawca jego utworów Maciej Zembaty. Dalej Janusz Kiliański, choć przyznam, że jego twórczości nie znam zbyt dobrze. Ale ta piosenka, którą wykonywał z Kayą ... i jego głos - miękki i aksamitny... uhmm... Z męskich głosów jeszcze Rysiek Riedl, Janusz Radek i - zupełnie inna barwa - Jacek Wójcicki.

Lubię "piosenki z tekstem". Lubię wiedzieć, o czym wykonawca śpiewa. W tej kategorii na wyróżnienie zasłużyli (kolejność przypadkowa) Kora Jackowska, Kasia Nosowska, Edyta Bartosiewicz, Artur Rojek, Grabaż. Ich teksty do mnie przemawiają.

W pierwszej i drugiej (a także trzeciej, o czym za chwilę) grupie mieści się Marek Grechuta. Piękny głos, piękne aranżacje, piękne teksty. Tak wiem, że nie są jego autorstwa. Ale chyba miał wpływ na ich dobór.

Trzecia kategoria - "coś". Jakaś magia. Jakaś nuta w głosie. Jakiś błysk w oku. Lubię wyraziste postacie.

I na koniec jednak trzy piosenki ;-)

Ważne dla mnie ze względu na tekst, muzykę, wykonanie... czyli całokształt ;-)

23:38, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »

 W związku z postępującym wkurzeniem, które nie minie, dopóki nie skończy się ten nieszczęsny projekt oraz również postępującą łagodną formą depresji, no dobrze nie nadużywajmy tego terminu - chandry, zakupiłam wczoraj dwa ołówki kolorowe do oczu. I błyszczyk. Ciekawe, czy zużyję zanim staną się niezdatne do dalszego użytku? ;-)

09:16, nie_taka_zla
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2