Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
piątek, 29 lutego 2008

 Zrobiłaś się na szaro - powiedziała córka, komentując mój ostatni zakup, tzn. ciemnopopielatą spódnicę i jaśniejszy nieco golf.

 Szary też kolor, nie?

 Czasem bardzo ważny:

"ja szara mysz pii pii

  ja szara gęś gę gę

 ja szara eminencja"

 

18:46, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
środa, 27 lutego 2008

 Starsza ode mnie, dwoje dzieci. Nie za gruba, nie za szczupła, nie za biedna, nie za bogata. Ot, taka sobie, średnia.

 Widywałam ją często. Przychodziła do rodziców. Potem, kiedy jej matka była w terminalnym stadium choroby, widywałam ją codziennie. A nawet dwa razy dziennie. Przychodziła przed pracą i po pracy.

 Po śmierci matki przychodziła do ojca. Parę razy widziałam ją rano, jak wychodziła, wyraźnie skacowana.

 Jej rodziców nigdy nikt nie widział pijanych. Ale podobno pili w domu sami. Wiem, że to tylko plotka, ale parę razy zdażyło mi się spotkać jej ojca w sklepie kupującego alkohol. Był wyraźnie speszony, że go "nakryłam"

 Kiedy zobaczyłam ją wczoraj, zastanawiałam się, czy to ona. Schudnięta, zszarzała, zmarniała, jakaś taka poskręcana, uciekała wzrokiem.

Nie wiem - chora czy przepita?

 

 

wtorek, 26 lutego 2008

    Coś bym zjadła dobrego ... sama nie wiem co ...

      Może?    

21:35, nie_taka_zla
Link Komentarze (2) »

  Do mojego osiedlowego sklepu przykicały wielkanocne czekoladowe zające.

  O matko! to już?! Dopiero co pożegnałam sie z choinką, a tu już zające, kurczaki i te sprawy?!

09:15, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
sobota, 23 lutego 2008
 do luftu z tym chorowaniem. Rano wstaję (rano to pojęcie względne) i wydaje mi się, że góry mogę przenosić. Pokręcę się trochę po domu, ugotuję obiad i ... padam jak kawka. Muszę się położyć, mierzę temperaturę - w okolicach 37,5, odpływam...
16:55, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
czwartek, 21 lutego 2008

 Starsza chwalebnie zakończyła sesję. Ze średnią 4,38. Jest zadowolona. Średnio ;-)

 Tym razem obyło się bez sensacji i histerii. Snuła się tylko smętnie i oznajmiała wszystkim, że cierpi okrutnie, jest niewyspana i zmęczona, pytała , po co ona się tego uczy i kogo to obchodzi. Czytała nam co smakowitsze fragmenty i kazała opowiedzieć swoimi słowami. Dobre sobie. Dwa razy musiałam powoli przeczytać, żeby dojść, co autor miał na myśli. Posumowywała to krótkim : masaakra!

 Jej cierpienie objawiało się również piciem dużych ilości pepsi. Na moje zdziwione spojrzenie odpowiedziała, że ponieważ zdrowo się odżywia, kawy pić nie będzie (poza tym kawa jej nie smakuje, a pepsi i owszem), a wzmiankowany wyżej napój również pobudza. Hm...

  Poza tym czekolada na pewno wpływa korzystnie na sprawność umysłową (magnes), a czipsy na samopoczucie (?!). Ja osobiście nigdy im tego świństwa nie kupowałam (czipsy mam na myśli, nie czekoladę), co często mi wypominają ;-), bo inne dzieci jadły tę mieloną tekturę , a oni nie. Teraz czasem kupują sobie sami ;-)

 Tiaaa... Teraz zapisała się na fitnes. W ubiegłym tygodniu była trzy razy ;-)

13:45, nie_taka_zla
Link Komentarze (2) »
środa, 20 lutego 2008

  Wczoraj byłam u lekarza, dzisiaj byłam u lekarza ... Jak tak dalej pójdzie, zamieszkam w tej przychodni. Wczoraj byłam myself, dziś z Młodszym, bo wczoraj nie udało się go zarejestrować.

 Żeby chorować, trzeba mieć końskie zdrowie, a przynajmniej dużo cierpliwości. Oczywiście myślałam, że tam eksploduję. Byłam bliska tego, żeby po blisko godzinnym oczekiwaniu, wstać i wyjść, rzucając grubym słowem. Skoro dotychczas nie umarłam, znaczy że żyć będę. Bez względu na to, czy lekarka mnie zobaczy czy nie.

 Ale przecież jestem oazą spokoju, czyż nie? Zostałam. Lekarka mnie zobaczyła, osłuchała, zaglądnęła do gardła z niejakimi problemami, bo niestety mam odruch wymiotny na sam widok szpatułki (dzieci takoż, z daleka krzyczą bez patyczka proszę).

 No i zapalenie krtani. No i nie wychodzę z domu od soboty. I byłoby bardzo miło, gdyby nie objawy choroby.

 U Młodszego też gardło.

13:17, nie_taka_zla
Link Komentarze (8) »
czwartek, 14 lutego 2008

 Co prawda nie uznaję tego importowanego, komercyjnego "święta", rozdętego przez handel i media do granic absurdu, ale ... co mi tam!

 Nie będę Wam żałować!

Życzę Wam, aby każdy dziś spotkał swojego Walentego albo Walentynkę!

08:41, nie_taka_zla
Link Komentarze (7) »
środa, 13 lutego 2008

 Wredna maszyna zacięła się w najmniej odpowiednim momencie, tzn. kiedy czasu do oddania projektu zostało przerażająco mało. Maszyny już tak mają.

 Organizm nie_takiej_złej zareagował jak zwykle - zrobiło mi się gorąco, słabo, pot mnie oblał.

 Ale na zewnątrz - siła spokoju. Trzeba działać. Ale im bardziej próbowałam maszynę uruchomić, tym bardziej ona była zacięta. Charakterna sztuka.

 Ok, ok. Kichał cię Michał -  rzuciłam jej bezgłośnie. Zajmę się tym później, teraz jestem zbyt zdenerwowana. Szybki przegląd możliwych wyjść. Ok, mogę zrobić tak i tak.

 Potem jeszcze tylko zszywacz robił trudności. Potem jeszcze tylko sto tysięcy razy się podpisać. Ten gryzmoł coraz mniej przypomina mój podpis. I pomyśleć, że kiedyś miałam takie ładne pismo. Kiedy to było? Lata świetlne temu.

 I znowu się udało. Już po wszystkim. Można usiąść i poczuć, jak napięcie odpływa. I zająć się tą bezduszną maszyną.

20:05, nie_taka_zla
Link Komentarze (2) »
sobota, 09 lutego 2008

   Mój kaktus w nowej doniczce. Nieco samotny, trzeba zapewnić mu towarzystwo, ale nie widziałam ostatnio nic interesującego.

   Z tyłu, w żółtej doniczce posiałam pietruszkę naciową. Tak ma wygladać.

 I jeszcze takie tam zabawy z aparatem

21:43, nie_taka_zla
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2