Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
piątek, 29 stycznia 2016

  Weźmy taką panią J. Wydaje się być miłą staruszką, z poczuciem humoru i dystansem do siebie. Ale tak jest tylko z wierzchu. Pod spodem to wredna, zachłanna, zawistna i zawzięta baba. Taka, która wyrządzone sobie krzywdy (prawdziwe czy też urojone) pamięta przez lata. Taka, która urazy hoduje w sobie z troską wartą lepszej sprawy. Taka, która o osobach nie żyjących od nastu lat nagle przypomni sobie jakieś niestworzone historie i z lubością je opowie. Nie wiem, czy historie są prawdziwe czy nie, czy te osoby były niewierne, miały pozamałżeńskie dzieci, kłamały i czyhały na "majątki". Ale wiem, że te osoby, postawione w złym świetle nic nie mogą powiedzieć na swoją obronę.

Gdyby nie  siwe włosy pani J. i jej mocno podeszły wiek powiedziałbym - zamilcz kobieto. Skoro milczałaś o tym tyle lat, to weź sobie te tajemnice do grobu.

11:38, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
czwartek, 28 stycznia 2016

 Moja egzekucja odroczona o miesiąc (na razie). Jest zlecenie, wracam do biura. Szefowa z jednej strony ostrożnie mówi, że być może na dłużej, z drugiej - że nie chce dawać złudnej nadziei. No cóż wolę niepewność z miesiąca na miesiąc i pracę w zawodzie niż pewność zatrudnienia w w czymś, czego nie lubię.

 Ja chyba nie jestem normalna.

20:49, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
sobota, 23 stycznia 2016

"Łatwa praca biurwa dla studenta" ;-) - pomyłka? zamierzony żart? freudowskie przejęzyczenie?

14:36, nie_taka_zla
Link Komentarze (1) »
czwartek, 21 stycznia 2016

 Jeszcze jest styczeń, więc wciąż jest dobry czas na podsumowanie ubiegłego roku (patrz poprzednia notka) i postanowienia noworoczne.

Wzorem ilenki rzucam sobie wyzwanie codziennego uśmiechnięcia się do zupełnie obcej osoby. Sąsiedzi, osoby znane z widzenia, panie w osiedlowym sklepie się nie liczą ;-)

Pozostałe wyzwania to:

  • codziennie uczyć się angielskiego, co czynię od marca poza dwoma krótkimi przerwami spowodowanymi ekstremalnie duża ilością pracy i małą ilością czasu
  • codziennie przynajmniej dziesięć minut ćwiczyć. Dziesięć minut to absolutne minimum, ale nawet taka minimalna porcja ruchu systematycznie zapewniona ciału przynosi efekty.Wiem, bo już to kiedyś praktykowałam.
  • rzucić słodycze. Łatwo  nie będzie, ale z kawą się udało, więc czas na następny krok.
  • przeczytać przynajmniej 12 książek. Popularne jest wyzwanie 52 książek w rok, ale ja tyle nie przeczytam, bo dla mnie liczy się nie tylko ilość ale i jakość. Jakość czytania. Nie chodzi tylko o to, by zaliczyć i zapomnieć, ale i o to, żeby się zastanowić nad przeczytaną treścią. Więc 12/52 to będzie w sam raz.

Ups, zapisane. Czarno na białym. Teraz nie ma zmiłuj - trzeba się wywiązać ;-)

15:18, nie_taka_zla
Link Komentarze (6) »
środa, 20 stycznia 2016

 

 Przeorał mnie ten ubiegły rok - a zwłaszcza jego końcówka - dokładnie. Zaczął się od tego, że byłam na wypowiedzeniu i na tym się skończył. Pierwsze cztery miesiące to był czas na otrząśnięcie się z szoku, poszukiwanie nowej pracy i oczekiwanie na lepszą koniunkturę w dotychczasowej. Wydawało się, że przyszła. Od maja kilka mniejszych projektów, potem duży, który wymagał bardzo wytężonej pracy, miesiąc na oddech i następny duży, który znów dał popalić. Ale jednocześnie jeden z kontrahentów przestał płacić, odwlekał, unikał telefonów i stało się jasne - pieniędzy od niego nie zobaczymy. Konsekwencja - szefowa postanowiła zakończyć działalność. Dostałam wypowiedzenie. Koleżanka przez swojego przyjaciela poleciła mnie pewnej firmie. Dalszy ciąg - rozmowa, rozczarowanie, że nie chcą mnie zatrudnić, a tylko zlecić rysowanie obiektu. Dobre i to, zresztą jeżeli będą zadowoleni, być może zaowocuje to dalszymi zleceniami, a może stałą pracą - pomyślałam. Podczas kolejnego spotkania ja poleciłam A. A. dostała pracę, ja nie. Być może dlatego tak to we mnie siedzi, że mam poczucie, jakbym "zmarnowała" zaprotegowanie mnie. Wracajmy do zlecenia. Zarobiłam na nim nieźle, ale sporo mnie też kosztowało. To były trzy tygodnie pracy po 11-12 godzin w świątek, piątek i w niedzielę pod dużą presją. Skończyło się tym, że rzutem na taśmę zdążyłam, ale dosłownie wyssało to ze mnie siły. Po tej orce byłam w totalnej rozsypce psychicznej. Święta przygotowane naprędce też nie sprzyjały równowadze. Teraz mija miesiąc odkąd jestem w domu, bo szefowa nie ma zleceń, więc odbieram sobie nadgodziny i urlop. Taka bezczynność nigdy mi nie służyła. Lepiej jestem zorganizowana, kiedy mam za mało czasu, niż wtedy kiedy jest go za dużo.

 Muszę też wspomnieć o sytuacji zawodowej męża. W jego firmie sytuacja pogorszyła się w lutym. Prawdę mówiąc, to odkąd tam pracował (8 lat) nie było zbyt różowo, wciąż stali na krawędzi. W związku z tym mąż nieustannie przeglądał portale 'pracowe" i wysyłał aplikacje, chodził (bardzo sporadycznie) na rozmowy. Ale w wieku 50+ nowa pracę znaleźć niełatwo. Teraz musi to osiągnąć, bo i on już  nie pracuje.

 Ale dosyć smęcenia - byliśmy w miarę zdrowi, syn obronił pracę licencjacką, dostał się na drugi kierunek, córka dostała kolejny awans, mama tylko raz raz wylądowała w szpitalu - więc summa summarum nie było źle.

 To była ostatnia płaczliwa notka, którą zamykam ten temat. Pora się pozbierać, otrzepać kolanka, poprawić koronę i zasuwać do przodu.

10:52, nie_taka_zla
Link Komentarze (8) »
piątek, 15 stycznia 2016

Odpowiadając na komentarze do poprzedniej notki - nie, nie mogłam polecić siebie, czułabym się podle, gdybym nie dostała tej pracy pracy i A. też nie. Ale jakiś taki żal (do kogo? do czego?) się tli.

11:35, nie_taka_zla
Link Komentarze (2) »
czwartek, 14 stycznia 2016

  Może cała   ta  sytuacja nauczy mnie, że powinnam działać jak ratownicy, którym wpaja się - zadbaj najpierw o swoje bezpieczeństwo. Z drugiej jednak strony - nie wiesz, jak się zachować - zachowaj się przyzwoicie.

23:18, nie_taka_zla
Link Komentarze (6) »
niedziela, 10 stycznia 2016

sorry my friends, ale to doskonale oddaje mój stan - jestem w czarnej dupie

17:14, nie_taka_zla
Link Komentarze (11) »
piątek, 08 stycznia 2016

  Każdy dobry uczynek zostanie ukarany mówi przysłowie. Mój też został ukarany. Koleżanka, która poleciłam już pracuje na etacie, ja dziś dowiedziałam się, że ewentualnie mogę liczyć na następne umowy-zlecenia. Do końca styczna jestem jeszcze zatrudniona, potem - nie wiem. Mąż też jednak nie dostał pracy. Ogólnie - kicha.

 Z drugiej jednak strony - karma zawsze powraca. Więc czekam.

 

19:39, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »