Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
środa, 29 stycznia 2014
poniedziałek, 27 stycznia 2014

 Słowa krytyka filmowego Tadeusza Sobolewskiego o „Idzie”, że jest to obraz „mówiący szeptem tam, gdzie inni krzyczą” są bardzo trafne.

 Film dotyka trudnych i bolesnych spraw, ale robi to bardzo subtelnie. Nie ma tu czułostkowości, rozdrapywania ran, choć ogląda się go ze ściśniętym gardłem. Choć tytuł filmu wysuwa na pierwszy plan tytułową Idę, młodą dziewczynę, dla mnie ważniejszą postacią jest jej ciotka - Wanda. Ida jest w tej historii katalizatorem, który inicjuje rodzinne poszukiwania. Ciotka zepchnęła to, co ją boli daleko w kąt, nie chce o tym pamiętać. Zagłusza rozpacz, a także poczucie winy piciem, paleniem, przypadkowym seksem. Daje jej to ukojenie? - nie. Rozpacz ma wypisaną na twarzy.

 Ida natomiast musi na nowo zdefiniować siebie, zastanowić się nad wyborem swojej drogi. W momencie spotkania z Wandą dowiaduje się bowiem, że jej imię - Anna nie jest imieniem, które nadali jej rodzice. Dowiaduje się o losach swej rodziny, okrywa z ciotką tajemnicę śmierci rodziców i zagadkę, dlaczego nie zginęła wraz z nimi i małym Tadziem, którego Wanda powierzyła swej siostrze.

 

 Kolejna świetna rola Agaty Kuleszy, udany debiut Agaty Trzebuchowskiej, doskonały epizod Jerzego Treli i Dawid Ogrodnik w tle. Czarno-białe zdjęcia (piękne) doskonale współgrają z klimatem filmu, wyglądają, jakby były spowite papierosowym dymem, przyprószone popiołem. Piękna jest też ścieżka dźwiękowa nawiązująca do muzyki z lat 60. Warto też wspomnieć o Joannie Kulig, wykonującej w filmie piosenkę "O Jimmie Joe".


 Chcę jeszcze napisać parę refleksji,jakie mi się nasunęły po obejrzeniu filmu, a nie chcę zdradzać za dużo osobom, które go nie widziały, a chcą obejrzeć. Dlatego uprasza się te osoby o nieczytanie dalszego ciągu wpisu.

 Film porusza kwestię stosunków polsko-żydowskich, ale robi to w sposób dotąd nieobecny w polskim filmie. Bo oto mamy do czynienia z morderstwem Żydów przez Polaków, ich sąsiadów. Mamy do czynienia z zaborem mienia pożydowskiego. Czyli dokładnie z tymi sprawami, które obecne były w "Pokłosiu".

 Dlaczego nie ma fali oburzenia, że film antypolski, dlaczego nikt nie krzyczy Kulesza! ty żydówko! Czy dlatego, że film nie jest jednowymiarowy? A dokładniej - Żydzi nie zostali przedstawieni jednowymiarowo. Bo w "Pokłosiu" było tak - Polacy wymordowali, a potem zagarnęli majątek, zatarli pamięć. TYLKO Polacy byli źli. W "Idzie" owszem, źli Polacy zamordowali swoich sąsiadów, zagarnęli ich własność - ale! - po wojnie Wanda stała się narzędziem w rękach komunistycznej władzy, została stalinowską prokurator, miała krew niewinnych ludzi na sumieniu.

 A może tylko dlatego, że "Pokłosie" było pierwsze i to jemu przyszło się zmierzyć z atakami i oskarżeniami o antypolskość?

18:10, nie_taka_zla , filmowo
Link Komentarze (1) »
piątek, 17 stycznia 2014

 Niedawno odkryłam kinomaniaka,  zdążyłam obejrzeć "Listy do M.", "Iluminację", trzy odcinki "Jak poznałem waszą matkę"... i bach! - kinomaniaka już nie ma! :-(

22:44, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
środa, 15 stycznia 2014

22:17, nie_taka_zla
Link Komentarze (1) »

 No dopszzzz... w realu się trochę ogarnęłam, czas dać głos na blogu ;-)

 Ostatnie miesiące nie były dla mnie dobre. Zapadałam się w sobie coraz bardziej i miałam tego świadomość. Czułam, że czas na bodymaxa, ale czekałam na świąteczną promocję, której jakoś nie było i nie było. Wreszcie trafiłam na aptekę, w której była i zaczęłam zażywać. Po czym okazało się, że przezornie zachowałam sobie pół blistra z poprzedniej kuracji. Niestety zapomniałam o tym. W każdym razie wg producenta efekt przychodzi po ok. dwóch tygodniach. U mnie tak było.

 Złamanie ręki przez mamę spowodowało wzmożone kontakty, co nigdy dobrze mi nie robi :-(. Oprócz tego, że byłam zmęczona fizycznie, także psychicznie miałam się źle. Jestem cały czas między kowadłem a kilkoma młotami. Atmosfera domu mamy mnie dobija. Wieczne pretensje między matką a bratem, ich kłótnie, złośliwości odbierają mi siły. Wchodzę tam i z miejsca jestem przygnębiona, poirytowana, zła, zmęczona. Najgorsze jest to, że nie widzę rozwiązania.

 

18:49, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
czwartek, 02 stycznia 2014