Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
czwartek, 16 marca 2017

   Niedawno pisałam o tym, że znamy ludzi bardzo powierzchownie. Tamta notatka powstała po śmierci dalszego krewnego. Wiecie, wtedy większość ludzi na chwilę zatrzymuje się, myśli o przemijaniu, kruchości życia. Ale nie trzeba aż tak ostatecznych wydarzeń, by zdać sobie sprawę z tego jak mało znamy osoby, z którymi przyszło nam się zetknąć.

  Instytucji ZUS-u nikomu przedstawiać nie trzeba, jak sądzę. Otóż ta instytucja poinformowała mnie onegdaj, gdym składała dokumenty potrzebne do ustanowienia kapitału początkowego, że świadectwo pracy z zakładu, w którym pracowałam sto lat temu przez krótki czas jest wystawione błędnie, w związku z tym ten okres nie będzie zaliczony do lat składkowych. Aha. Przyjęłam do wiadomości i odłożyłam sprawę ad acta. Ale ponieważ w lutym miałam aż nadto czasu, postanowiłam się tym zająć. Firma przekształciła się parę razy, jednak po wnikliwym internetowym śledztwie udało mi się ją zlokalizować. Zadzwoniłam, umówiłam się z moją byłą szefową. Nazwijmy ja roboczo panią A. Spotkanie z nią zupełnie mnie zaskoczyło. Pamiętam ją jako osobę średnio sympatyczną, nieco obcesową, mającą o sobie wysokie mniemanie. Nie ceniłam jej wiedzy zawodowej zbyt wysoko. Tymczasem - na polu zawodowym (sądząc po stronie internetowej firmy) osiągnęła sporo, stając się wręcz ekspertem w pewnej wąskiej dziedzinie; na gruncie osobistym - zobaczyłam w niej kogoś innego niż znałam. Wysokie mniemanie zostało, ale zobaczyłam kobietę mocującą się z życiem, starającą się stworzyć ciepły dom, dbającą o bliskich i znajomych. Okazało się, że drzemie w niej dusza artystki, która musiała porzucić marzenia o malowaniu na rzecz zawodu ściśle technicznego. Teraz spełnia się pisząc książki*. W jednej z nich pisze o współczesnych, młodych kobietach, o ich nadmiernej pewności siebie (która jej przeszkadza), która wg niej wynika z lęku i wygórowanych oczekiwań, którym starają się sprostać. Ciekawa jestem, czy widzi w tym siebie.  Czy widzi, że sama taka była - młoda kobieta, starająca się spełnić ambicje autorytarnego ojca, wykonująca zawód, którego nie lubiła, w męskim świecie, z nieudanym małżeństwem, samotnie wychowująca dziecko. Dygresja - jej ojciec lubił przychodzić do firmy niby to na pogaduszki, a tak naprawdę na inspekcje. Pamiętam moja szefową, kobietę trzydziestoparoletnią, współwłaścicielkę firmy, kierującą projektami, wydającą polecenia chłopom na budowie,  gaszącą w popłochu papierosa na dźwięk głosu ojca wkraczającego do biura. Obcesowość, aura nieomylności, wyniosłość pani A. skrywała więc niepewność, miotanie się, żeby pogodzić wszystkie role.

 Kończę ten przydługi wywód powiedzeniem /cytatem (a jeżeli, to z czego/kogo) ?

Czasem suknia zbyt jaskrawa rany głębokie ukrywa.

*Nie jest to wybitna literatura, Nobla< Pulitzera ani nawet Nike za to nie będzie. Ale - jeżeli ją to cieszy/bawi/spełnia rolę terapeutyczną - czemu nie?

17:08, nie_taka_zla
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 27 lutego 2017

Ale, ale mój Michale,

czyś już tańczył w karnawale?

A tańczyłem, ma się wiedzieć!

A co miałem w kącie siedzieć?!

 

 Ja też w tym karnawale tańczyłam. Do upadłego, przez całą noc. Byliśmy na balu, choć głos rozsądku krzyczał - nie wydawaj pieniędzy, siedź w domu! Ale co on tam wie  ;-) Poszliśmy i bardzo dobrze nam to zrobiło! Poszliśmy na przekrój wszystkiemu i na pohybel smutkom i przygnębieniu! Skąd przygnębienie (żeby nie powiedzieć dół tak głęboki jak Rów Mariański)? Ano stąd, że mąż bez pracy od roku, a ja od 1 lutego. Uroczo, nieprawdaż? Wracając do balu - myślałam, że wydatki skończą się na kupnie biletu. Ubiorę się w coś, co mam w domu i będzie git. No niestety, tak lekko to nie ma. Zrobiłam przegląd przyodziewku i doszłam do wniosku, że absolutnie, ale to absolutnie muszę mieć co nowego. A zakupami jak tak:

W każdym razie, dokonałam zakupu i czułam się jak pół miliona dolarów. Gdybym była szczuplejsza to czułabym się jak cały milion. Ale niestety, postępuję wg zasady - na zmartwienie najlepsze jest jedzenie. Ogarnęłam się w końcu, kontroluję jedzenie i ćwiczę, ale efekty będą pewnie za sto lat...

 W kwestii ogarnięcia - wprowadziłam w czyn to, o czym myślałam od dawno - zaczęłam chodzić na lekcje angielskiego. Już nie tylko ja sam na sam z programem komputerowym , ale raz w tygodniu ja sam na sam z nauczycielem języka, do którego chodziły moje dzieci. Nie wiem, czemu tak to odwlekałam. Winny jest chyba mój wewnętrzny sabotażysta.

 Czytam "Biegnącą z wilkami" Clarissy Pinkola Estes. Czytam i myślę. I żałuję, że dopiero teraz ta książka wpadła w moje ręce. Powinna ją przeczytać każda dziewczyna na progu dorosłości. Z drugiej strony -nigdy nie jest za późno.

 Równolegle czytam "Morfinę" Szczepana Twardocha. Mocna rzecz, polecam.

 Wracając do tytułowego resetu - od dwóch lat chodzę z mężem do klubu tańca. Doskonała sprawa - sprawia nam to przyjemność, zebrała się fajna grupa ludzi, lubiąca pożartować - i chyba najważniejsze - przez dwie godziny, dwa razy w tygodniu głowa jest zupełnie przewietrzona - nie myśli się "o jejej co to teraz będzie", a o tym którą nogą zacząć, która to jest lewa ;-) i w którą stronę się obrócić. Tak, te zajęcia dużo nam dają. No i poznaliśmy fantastycznych ludzi.

 

13:08, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
środa, 15 lutego 2017

Tak mało

Czesław Miłosz

Tak mało powiedziałem.
Krótkie dni.

Krótkie dni,
Krótkie noce,
Krótkie lata.

Tak mało powiedziałem,
Nie zdążyłem.

Serce moje zmęczyło się
Zachwytem,
Rozpaczą,
Gorliwością,
Nadzieją.

Paszcza lewiatana
Zamykała się na mnie.

Nagi leżałem na brzegach
Bezludnych wysp.

Porwał mnie w otchłań ze sobą
Biały wieloryb świata.

I teraz nie wiem
Co było prawdziwe.

Berkeley, 1969

***

Tak mało znamy ludzi. Nawet tych, którzy wydają się nam bliscy. Kim naprawdę są, co znajdziemy, kiedy przedrzemy się przez zewnętrzna warstwę? O czym myślą, o czym marzą, czego naprawdę chcą, kiedy porzucają role, które narzuciło im społeczeństwo, rodzina, które sami sobie narzucili? Kim są, kiedy przestają być matkami, ojcami, dziećmi?

***

Banalne, wiem, ale nie sposób nie zacytować - "śpieszmy się kochać ludzi".



13:23, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
sobota, 07 stycznia 2017

 Nie wiem, jak u Was, ale u mnie w tym roku miłośnicy petard i fajerwerków byli wyjątkowo aktywni. Zwierzęta na pewno ich nie kochają. Jedno z nich, a konkretnie gołąb przycupnął na moim parapecie, wcisnąwszy się w kąt. Gdyby to było w inny dzień, przepłoszyłabym go bez pardonu, ale pomyślałam sobie, że nie będę go jeszcze bardziej straszyć. I tak sobie siedział, zerkaliśmy na siebie czasem. Ja sprawdzałam, czy nadal jest po każdym kolejnym huku, on wlepiał we mnie swoje czarne paciorki, sprawdzając czy na pewno mu nic nie zrobię. Tak sobie zerkaliśmy, dopóki byłam w kuchni (miałam włączone tylko oświetlenie pod okapem). Rano, kiedy podeszłam do okna, zobaczyć czy nadal tam jest oczom moim ukazał się dowód wdzięczności. Dwa dorodne, wypasione ... guana.

***

A propos guana.

 Nie jestem zwolenniczka teorii spiskowych, ale zaczynam na serio podejrzewać, czy tak zwani przywódcy opozycji są tajnymi agentami Nadprezesa i właśnie doskonale wykonali swoje zadanie skompromitowania jego przeciwników. Młodzież nazywa to samozaoraniem. Morawiecki ma rację, mówiąc że będą rządzili przez trzy kadencje. Na razie nie mają z kim przegrać. Szkoda, że okazali się tak małymi ludźmi i zmarnowali zapał do działania zwykłych ludzi. Kto im teraz zaufa? Kto zaufa "przywódcy", który zostawia swoich "żołnierzy", żeby sobie odpocząć? Kto zaufa "przywódcy", który zagarnia pieniądze wpłacane przez darczyńców zapewne na inne, niż zapełnienie kiesy wierchuszce? Zaufanie do Kijowskiego od początku było zresztą mocno problematyczne. Facet, który unika płacenia byłęj żonie alimentów na dzieci jest dla mnie przegrywem.

11:06, nie_taka_zla
Link Komentarze (7) »
piątek, 06 stycznia 2017

DEZYDERATA

Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.

O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoja opowieść.
Unikaj głośnych i napastliwych - są udręką ducha.
Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.

Niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany będą dla Ciebie źródłem radości.
Wykonaj swą pracę z sercem - jakakolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz
w zmiennych kolejach losu.
Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa.
Niech Ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów
i wszędzie życie pełne jest heroizmu.

Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia.
Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa.
Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.

Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu.
Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.
Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj.
I czy to jest dla ciebie jasne, czy nie - wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze.

Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje,
czymkolwiek się trudzisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia, w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą.
Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.
Bądź pogodny. Dąż do szczęścia.


Max Ehrmann 

 

***

Niech Trzej Królowie przyniosą Wam cenne dary: wiarę, nadzieję i miłość.

Wiarę w ludzi, nadzieję, że ta wiara Was nigdy nie zawiedzie i miłość. Miłość nie wymaga dopowiedzeń.

23:12, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
niedziela, 25 grudnia 2016

lepiej późno niż wcale ;-)

Wesołych świąt !

14:01, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
środa, 26 października 2016

   Z jakiegoś powodu nie mogę od pewnego czasu wklejać tu filmów, więc wkleję tylko link.

 Obejrzyjcie, warto. To film motywujący. Zazwyczaj też tak myślę - nie poddawaj się, walcz, idź naprzód.

 Ale nie teraz. Byłam tak zmęczona i zniechęcona, że pomyślałam sobie (po krakowsku) - a weźże, dajże ty mi święty spokój! Z tego, jak byłam przytłoczona tą robotą i stresem, przekonałam się, kiedy wreszcie się to skończyło. Poczułam się tak, jakby ktoś zdjął mi z ramion stukilowy głaz. Wyszłam wcześniej z pracy, poleciałam na spontaniczne zakupy, kupiłam parę ciuchów, nie patrząc (prawie) na metki i ogólnie cała byłam w skowronkach. To oczywiście nie mogło trwać długo, ale parę dni byłam jak na haju. Potem zaczęła się choroba mamy i codzienne bieganie do niej. Bałam się, ze skończy się zapaleniem płuc, bo trwało trzy tygodnie, na szczęście nie doszło do tego.

 Wracając do zakupów - niezbyt to było mądre w mojej sytuacji, powinnam oszczędzać, bo nie wiem, co mnie czeka, ale z drugiej strony - kupiłam ubrania (w których dobrze wyglądam) i je mam. Mogę po nie sięgnąć kiedy zechcę. Za chwilę może być tak, że nie będę mieć pieniędzy i wtedy nie będę mogła sobie nic kupować. Teraz przynajmniej mam ubrania. Tłumaczę się z tego, bo zawsze mam wyrzuty sumienia, jak coś sobie kupuję. To chore, wiem.

00:15, nie_taka_zla
Link Komentarze (6) »
niedziela, 25 września 2016

  Powitajmy wśród żywych ukochany komputerek, a także powitajmy nie_taka_złą! Komputerek wrócił do nas jakiś czas temu, niestety, blog leżał odłogiem, bo wrócić do siebie musiała nie_taka_zła.

 Dochodzę do siebie po maratonie pracowym, stres to norma, ale stres, dający aż takie objawy psycho-somatyczne? dawno tego nie miałam.

23:50, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
piątek, 19 sierpnia 2016

   Historia pierwsza o stuporze, w który wpadłam onegdaj.

  Pisałam o pieniądzach, które zalega mi pewna firma. Niespodzianie, na sześć dni przed upływem terminu, w którym domagałam się spłaty zaległości, zadzwoniła księgowa dłużnika, oznajmiając, że poszedł przelew na część kwoty. Byłam tak zaskoczona, że - mówiąc trywialnie - zapomniałam języka w gębie. Zamiast powiedzieć wsadźcie sobie w buty część, dawajta mi tu całość i to natentychmiast, a nie jakieś ochłapy, albo przynajmniej zapytać ostrym tonem jaką część i kiedy reszta, ja jak ta ostatnia sierota grzecznie podziękowałam. Po-dzię-ko-wa-łam! Porażka.

 Całe życie byłam (za) grzeczną dziewczynką i taka już chyba umrę. (Mąż mówi, że taka grzeczna to ja już nie jestem. Może, ale wciąż jednak zbyt grzeczna.) Finał - zapłacili mi 20%! łaskawcy, pozostała część miała być w tym tygodniu, oczywiście nie ma, trzeba walczyć dalej.

    Historia druga romantyczna.

 Odnalazł mnie na portalu społecznościowym A., moja pierwsza miłość. Nasza historia jako pary była krótka i dosyć burzliwa, ale zostawiła mocny ślad. Nie myślę o nim, nie tęsknię, nie wzdycham, nie tworzę alternatywnych historii - co by było, gdyby. Widzieliśmy się potem przez te lata (ponad trzydzieści!) parę razy, za każdym razem ta sama reakcja - serce zatrzymuje się na parę sekund. To samo było, kiedy zobaczyłam zaproszenie do znajomych. Rozbił mnie tym zupełnie, biłam się z myślami - przyjąć, nie przyjąć, ale - halo! nie dajmy się zwariować! Przyjęłam, mówiąc o tym mężowi, żeby nie czuł się oszukany, gdyby sam to odkrył.

   Historia trzecia przygnębiająca.

 Odpowiedziałam na ofertę pracy zgodną z moim profilem zawodowym. Co prawda firma zajmuje się mniej ciekawymi projektami, niż to co teraz robię - ale trudno, na bezrybiu i rak ryba. Dostałam posumowanie oferty - porównanie kandydatów: 1% kandydatów ma doświadczenie takie jak ty lub dłuższe, 99% kandydatów ma wykształcenie wyższe od twojego. Kurtyna, oklaski, bye bye praco.

 

19:00, nie_taka_zla
Link Komentarze (6) »
czwartek, 28 lipca 2016

   Mamy w domu kilka komputerów, głównie z demobilu, tzn. z firm, w których pracujemy/pracowaliśmy. Komputery sprawne, wycofane z firm na rzecz nowszych. Te które przeszły na naszą własność albo miały parametry, które na potrzeby domowe są wystarczające, albo zostały "podrasowane". No i niestety, po kolei się wzięły i zbuntowały. Zaczęło się od mojego, przez dwa zapasowe. "Na chodzie" został tylko panamężowski. Mój działa, owszem, ale nie mogę zainstalować na nim antywirusa, czyli tak jakby nie działał. A z panamężowskim jakoś mi zupełnie nie po drodze. Także ten... Dopóki nie wrócę do swojego ukochanego kompusia, blog raczej będzie leżał odłogiem...

  A co się skończyło? Czerwiec się skończył. Tak, tak, wiem - refleks szachisty - koniec lipca, a ja tu o czerwcu. Przyczyna - patrz wyżej ;-). Maj jest piękny, ale ja zawsze czekam na  czerwiec z jego przyprawiającymi o zawrót głowy, oszałamiającymi zapachami kwitnących akacji, piwonii, jaśminów. Czekam też z niecierpliwością na truskawki. Zawsze mam wrażenie, że skończyły się za szybko, ale w tym roku naprawdę tak było. Sezon się rozpoczął, szybko osiągnął apogeum i - niestety - się skończył. A tym roku truskawki były wyjątkowo dorodne i słodkie, wygrzane słońcem, którego na południu nie brakuje do tego stopnia, że późniejszych truskawek już nie będzie, bo było za gorąco i rośliny nie zdążyły zawiązać owoców :-( chlip... pozostaje czekać na następny rok.

 Skończyła się umowa o pracę męża, nie została przedłużona, gdyż jak pisałam, szef ma inne plany. Nie powiedział mu jednak jakie, gdyż nie spotkał się z nim osobiście, żeby mu to oznajmić. No cóż, nie wszyscy maja klasę.

 Skończyła się też moja cierpliwość w czekaniu na pieniądze, które powinnam dostać pod koniec stycznia za zlecenie, które wykonałam - nieomal nie jedząc i nie śpiąc, żeby dotrzymać terminu - w grudniu. Po półrocznym wydzwanianiu i wysłuchiwaniu, że może za miesiąc, że pan prezes jest na spotkaniu/urlopie/delegacji, że już za chwileczkę, już za momencik..., po ostrzeżeniu wysłałam przedsądowe wezwanie do zapłaty. Bardzo chciałam tego uniknąć, ale nie dali mi wyboru. Nie wiem, jak to się skończy, boję się, że tylko się uszarpię i nic nie wskóram, ale trudno - jak się powiedziało "a", trzeba powiedzieć i "b".

 

14:55, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 180