|
Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
Tagi
|
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
czwartek, 26 stycznia 2012
Córka zwykle przychodzi do nas w niedzielę na obiad. W sobotę byliśmy wszyscy u mojej mamy, bo to dzień babci i mama miała imieniniy. Córka mówi, że jutro nie przyjdzie, zaczyna się usprawiedliwiać. Ja na to: -To przecież nie jest obowiązkowe, nie musisz nas odwiedzać co tydzień. -Ale ja lubię do was przychodzić. Miód na serce.
wtorek, 24 stycznia 2012
Dochodzę do siebie po poprzednim tygodniu, który był dla mnie masakryczny. Ale się skończył i to pozytywnie. Ze zdrowiem mamy lepiej, fuchę skończyłam, zarywając parę nocy, widziałam się z siostrą i jej dziećmi.
czwartek, 19 stycznia 2012
Odwołuję wszystkie brzydkie wyrazy, jakie wczoraj miotałam na szpital, wypiska jednak jutro, dziś były jeszcze badania i konsultacje. Jest dobrze, ale co przeżyliśmy przez te parę dni, to nasze. Wyglądało to bardzo groźnie. Przez te wszystkie atrakcje jestem w głębokim lesie (żeby nie powiedzieć nieelegancko - w czarnej dupie) z fuchą. Jutro powinnam skończyć. Nie widzę tego. Komunikacja ze zleceniodawcą pod psem. Raczej nie będzie długofalowej współpracy.
środa, 18 stycznia 2012
Kiedyś była w radio popularna audycja interwencyjna pt. "Dziś pytanie - dziś odpowiedź". Teraz szpitale działają na zasadzie "dziś przyjęcie - w trzeciej dobie wypiska". Jakaś epidemia trzydniówek?
wtorek, 17 stycznia 2012
Nie pisałam, żem choreńka od ubiegłego tygodnia. Była. I nie napiszę, bom chyba wyzdrowiała. Piszę chyba, bo nie mam czasu się nad tym zastanawiać, gdyż alebowiem musiałam zająć się zdrowiem mamy, nawiedzając przybytki służby zdrowia. Już lepiej. Mnie chyba też, aczkolwiek wczoraj koło 23, po paru godzinach - głównie oczekiwania na lekarza-na wynik-na konsultację-ponownie na badanie-ponownie na wynik-na decyzję-na przyjęcie na oddział - miałam ochotę się położyć na podłodze i zostać.
piątek, 13 stycznia 2012
W charakterze terapii zajęciowej, o której wspomniała Aga w komentarzu do poprzedniej notki, występuje u mnie od jakiegoś czasu ( dokładniej - od tygodnia) drobna fucha. No, dobrze - średniodrobna ;-). Robótka ta, z której się zresztą bardzo cieszę, dostarcza mi codziennej porcji rozrywki i podnosi poziom adrenaliny. Gdyż alebowiem, jak mawiała moja koleżanka, zdając przed bierzmowaniem osiem błogosławieństw, zleceniodawca mój chciałby pożenić z sobą ogień i wodę. Chciałby mianowicie mieć projekt już teraz-zaraz-natychmiast, ale nie jest sam gotowy z materiałami podkładowymi, z związku z czym muszę czekać na jego decyzje, które lubi zresztą zmieniać i chce zastosować dziwne rozwiązania. Nie podobają mi się, ale to nie mój cyrk i nie moje małpy. On się pod tym podpisze, nie ja.
wtorek, 03 stycznia 2012
Niechciej mnie ogarnął jakiś czas temu i uparcie trzyma. Niby nic złego - się zdarza, c'nie? Ale ten niechciej jest ze mną za długo. Trzeba by się ruszyć, zrobić coś, co wychodzi poza absolutne minimum niezbędne do tego, żeby funkcjonować po japońsku, czyli jako-tako. Nie chcę jako-tako, chcę do utraty tchu, chcę do bólu, chcę do granicy. Tymczasem moja radość z życia w skali 0 do 10 osiąga poziom -5 Chyba potrzebuję jakiegoś dopalacza. Kupiłam bodymaxa, ostatnio mi pomógł.
piątek, 30 grudnia 2011
czego i Wam życzę (tego wypełnienia postanowień znaczysię) i wogóle życzę Wam, żeby 2012 był dużo, dużo lepszy niż Wam się wydaje, że będzie ;-) dosiego!
piątek, 23 grudnia 2011
|