Archiwum
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
Fotograficzne
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
środa, 26 października 2016

   Z jakiegoś powodu nie mogę od pewnego czasu wklejać tu filmów, więc wkleję tylko link.

 Obejrzyjcie, warto. To film motywujący. Zazwyczaj też tak myślę - nie poddawaj się, walcz, idź naprzód.

 Ale nie teraz. Byłam tak zmęczona i zniechęcona, że pomyślałam sobie (po krakowsku) - a weźże, dajże ty mi święty spokój! Z tego, jak byłam przytłoczona tą robotą i stresem, przekonałam się, kiedy wreszcie się to skończyło. Poczułam się tak, jakby ktoś zdjął mi z ramion stukilowy głaz. Wyszłam wcześniej z pracy, poleciałam na spontaniczne zakupy, kupiłam parę ciuchów, nie patrząc (prawie) na metki i ogólnie cała byłam w skowronkach. To oczywiście nie mogło trwać długo, ale parę dni byłam jak na haju. Potem zaczęła się choroba mamy i codzienne bieganie do niej. Bałam się, ze skończy się zapaleniem płuc, bo trwało trzy tygodnie, na szczęście nie doszło do tego.

 Wracając do zakupów - niezbyt to było mądre w mojej sytuacji, powinnam oszczędzać, bo nie wiem, co mnie czeka, ale z drugiej strony - kupiłam ubrania (w których dobrze wyglądam) i je mam. Mogę po nie sięgnąć kiedy zechcę. Za chwilę może być tak, że nie będę mieć pieniędzy i wtedy nie będę mogła sobie nic kupować. Teraz przynajmniej mam ubrania. Tłumaczę się z tego, bo zawsze mam wyrzuty sumienia, jak coś sobie kupuję. To chore, wiem.

00:15, nie_taka_zla
Link Komentarze (6) »
niedziela, 25 września 2016

  Powitajmy wśród żywych ukochany komputerek, a także powitajmy nie_taka_złą! Komputerek wrócił do nas jakiś czas temu, niestety, blog leżał odłogiem, bo wrócić do siebie musiała nie_taka_zła.

 Dochodzę do siebie po maratonie pracowym, stres to norma, ale stres, dający aż takie objawy psycho-somatyczne? dawno tego nie miałam.

23:50, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
piątek, 19 sierpnia 2016

   Historia pierwsza o stuporze, w który wpadłam onegdaj.

  Pisałam o pieniądzach, które zalega mi pewna firma. Niespodzianie, na sześć dni przed upływem terminu, w którym domagałam się spłaty zaległości, zadzwoniła księgowa dłużnika, oznajmiając, że poszedł przelew na część kwoty. Byłam tak zaskoczona, że - mówiąc trywialnie - zapomniałam języka w gębie. Zamiast powiedzieć wsadźcie sobie w buty część, dawajta mi tu całość i to natentychmiast, a nie jakieś ochłapy, albo przynajmniej zapytać ostrym tonem jaką część i kiedy reszta, ja jak ta ostatnia sierota grzecznie podziękowałam. Po-dzię-ko-wa-łam! Porażka.

 Całe życie byłam (za) grzeczną dziewczynką i taka już chyba umrę. (Mąż mówi, że taka grzeczna to ja już nie jestem. Może, ale wciąż jednak zbyt grzeczna.) Finał - zapłacili mi 20%! łaskawcy, pozostała część miała być w tym tygodniu, oczywiście nie ma, trzeba walczyć dalej.

    Historia druga romantyczna.

 Odnalazł mnie na portalu społecznościowym A., moja pierwsza miłość. Nasza historia jako pary była krótka i dosyć burzliwa, ale zostawiła mocny ślad. Nie myślę o nim, nie tęsknię, nie wzdycham, nie tworzę alternatywnych historii - co by było, gdyby. Widzieliśmy się potem przez te lata (ponad trzydzieści!) parę razy, za każdym razem ta sama reakcja - serce zatrzymuje się na parę sekund. To samo było, kiedy zobaczyłam zaproszenie do znajomych. Rozbił mnie tym zupełnie, biłam się z myślami - przyjąć, nie przyjąć, ale - halo! nie dajmy się zwariować! Przyjęłam, mówiąc o tym mężowi, żeby nie czuł się oszukany, gdyby sam to odkrył.

   Historia trzecia przygnębiająca.

 Odpowiedziałam na ofertę pracy zgodną z moim profilem zawodowym. Co prawda firma zajmuje się mniej ciekawymi projektami, niż to co teraz robię - ale trudno, na bezrybiu i rak ryba. Dostałam posumowanie oferty - porównanie kandydatów: 1% kandydatów ma doświadczenie takie jak ty lub dłuższe, 99% kandydatów ma wykształcenie wyższe od twojego. Kurtyna, oklaski, bye bye praco.

 

19:00, nie_taka_zla
Link Komentarze (6) »
czwartek, 28 lipca 2016

   Mamy w domu kilka komputerów, głównie z demobilu, tzn. z firm, w których pracujemy/pracowaliśmy. Komputery sprawne, wycofane z firm na rzecz nowszych. Te które przeszły na naszą własność albo miały parametry, które na potrzeby domowe są wystarczające, albo zostały "podrasowane". No i niestety, po kolei się wzięły i zbuntowały. Zaczęło się od mojego, przez dwa zapasowe. "Na chodzie" został tylko panamężowski. Mój działa, owszem, ale nie mogę zainstalować na nim antywirusa, czyli tak jakby nie działał. A z panamężowskim jakoś mi zupełnie nie po drodze. Także ten... Dopóki nie wrócę do swojego ukochanego kompusia, blog raczej będzie leżał odłogiem...

  A co się skończyło? Czerwiec się skończył. Tak, tak, wiem - refleks szachisty - koniec lipca, a ja tu o czerwcu. Przyczyna - patrz wyżej ;-). Maj jest piękny, ale ja zawsze czekam na  czerwiec z jego przyprawiającymi o zawrót głowy, oszałamiającymi zapachami kwitnących akacji, piwonii, jaśminów. Czekam też z niecierpliwością na truskawki. Zawsze mam wrażenie, że skończyły się za szybko, ale w tym roku naprawdę tak było. Sezon się rozpoczął, szybko osiągnął apogeum i - niestety - się skończył. A tym roku truskawki były wyjątkowo dorodne i słodkie, wygrzane słońcem, którego na południu nie brakuje do tego stopnia, że późniejszych truskawek już nie będzie, bo było za gorąco i rośliny nie zdążyły zawiązać owoców :-( chlip... pozostaje czekać na następny rok.

 Skończyła się umowa o pracę męża, nie została przedłużona, gdyż jak pisałam, szef ma inne plany. Nie powiedział mu jednak jakie, gdyż nie spotkał się z nim osobiście, żeby mu to oznajmić. No cóż, nie wszyscy maja klasę.

 Skończyła się też moja cierpliwość w czekaniu na pieniądze, które powinnam dostać pod koniec stycznia za zlecenie, które wykonałam - nieomal nie jedząc i nie śpiąc, żeby dotrzymać terminu - w grudniu. Po półrocznym wydzwanianiu i wysłuchiwaniu, że może za miesiąc, że pan prezes jest na spotkaniu/urlopie/delegacji, że już za chwileczkę, już za momencik..., po ostrzeżeniu wysłałam przedsądowe wezwanie do zapłaty. Bardzo chciałam tego uniknąć, ale nie dali mi wyboru. Nie wiem, jak to się skończy, boję się, że tylko się uszarpię i nic nie wskóram, ale trudno - jak się powiedziało "a", trzeba powiedzieć i "b".

 

14:55, nie_taka_zla
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 18 lipca 2016

 Czas ostatnio jakoś tak gęsto utkany.

 Z jednej strony -  dużo się dzieje, z drugiej - wiele spraw jest zawieszonych, czeka na rozwiązanie i nie ma możliwości, żeby przyspieszyć to rozwiązanie. Rozwiązanie przyjdzie w swoim czasie.

23:02, nie_taka_zla
Link Komentarze (2) »
niedziela, 03 lipca 2016

  Truskawki się skończyły, taniec się skończył...

  A bo się tu nie chwaliłam, że od października chodziłam z mężem na zajęcia Klubu Tańca dla (ekhem, ekhem) Seniorów. Czyli taki kurs dla starszaków. Większość uczestników to rzeczywiście emeryci, a właściwie emerytki (niesparowane że się tak wyrażę) - kobiety jednak są bardziej aktywne, tylko trzy pary w wieku oscylującym koło pięćdziesiątki. I te trzy pary właśnie, w tym my, namówiło instruktorkę na dodatkowe zajęcia, dzięki czemu od lutego taniec mieliśmy dwa razy w tygodniu. A od maja jeszcze raz w tygodniu chodziłam na fitnes. Niestety, na mojej wadze wszystkie te zajęcia nie zrobiły wrażenia :-(

22:16, nie_taka_zla
Link Komentarze (6) »
piątek, 24 czerwca 2016

Halloo! mieszkamy w klimacie umiarkowanym! u-miar-ko-wa-nym! Czy pogoda o tym wie!?

08:30, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
wtorek, 21 czerwca 2016

cisza, cisza, cisza... i nagle (przepraszam za słownictwo) - PIERDUT!

Szef firmy, w której pracuje mąż, poinformował go, że ma zamiar zamknąć interes.

Moja dieta poszła w piz... poszła się paść. Zeżarłam całą czekoladę, dwa kabanosy i kilo truskawek. Chyba pójde se rzygnąć.

21:49, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
niedziela, 12 czerwca 2016

czyli przekładając na nasze: takom jest zmęczono. I właściwie nie wiem dlaczego. Od kwietnia pracuję bez presji - luzik: osiem godzin, żadnego zostawania, żadnych sobót, więc robota mnie nie męczy. Do mamy tylko raz w tygodniu, sporadycznie częściej, więc to też nie. Więc - dlaczego?

 Co do pracy - mąż ma okres próbny do końca lipca, ja mam umowę też do końca lipca. A potem będę miała dużo pracy, baaardzo dużo pracy, ale wcale nie będę miała pracy. Taka sytuacja.

13:56, nie_taka_zla
Link Komentarze (3) »
piątek, 10 czerwca 2016

 A raczej - Wiking. Wiking wylądował. Zaczyna się nowy rozdział w życiu Nie-zięcia i mojej córki. Mam nadzieję, że im się ułoży, nie chciałabym, żeby po raz kolejny się rozczarowała. No i oczywiście, jemu też życzę jak najlepiej. Obaw mam dużo, poza oczywistymi - czy się dotrą - jest i obawa o to, czy on się tu zaaklimatyzuje, czy się odnajdzie w innych warunkach, czy nie będzie bardzo osamotniony, w końcu Duńczyków aż tak dużo w Krakowie nie  mieszka.

 No, dobrze - a sio, a sio smętki - wszystko będzie dobrze.

 

15:58, nie_taka_zla
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 179