|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
;-)
Czytelnia
Ech, te kobiety
I faceci
Kuchnia
Salon z politykami
Składzik z szablonami
Teraz Kraków
W świecie szerokim
Wiedza wszelaka
Tagi
|
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
środa, 16 maja 2012
Monotematyczna jestem, ale wicie, rozumicie - jestem żywotnie zainteresowana. Być może za bardzo, bo Młody mi powtarza : nie denerwuj się tak mamo. Tak, jakby on się nie denerwował ;-) Wczoraj po prezentacji zaczekał na wyniki - dostał 15 punktów na 20 możliwych, czyli rewelacja, zważywszy na tryb przygotowania prezentacji. Po egzaminie cały był happy i grał kozaka - to TYLKO prezentacja, spokooo... Rano jednak takim chojrakiem nie był ;-) No dopsz... Ogłaszam tydzień przerwy we wpisach okołomaturalnych ;-)
poniedziałek, 14 maja 2012
Nie jest zadowolony ze swojego egzaminu. Młodszy oczywiście. Trudno mi ocenić, na ile jest to realna ocena, a na ile czarnowidztwo. Żeby nie było tak różowo - jutro ma prezentację z j.polskiego. Przygotowuje ją teraz. Znowu zarwie noc. Zrobił dotychczas tylko to, co musiał - wybrał temat prezentacji (w styczniu) i dostarczył bibliografię (bodajże w marcu). Na moje dopytywania co z prezentacją udzielał wymijających odpowiedzi. Teraz wiem dlaczego. -Oj mamo, mamo! ale ci się nudzi! - stwierdził Młodszy w sobotę, kiedy szalałam w kuchni, w wyniku czego powstały: karpatka, paluszki wg przepisu Sowy (pyszne, z wierzchu lekko chrupiace, w środku miękkie) oraz młoda kapusta. Mniam. Zdjęć nie będzie, bo wszystko już zdjedzone. ;-) Dziś najważniejszy dla Młodszego egzamin maturalny - historia. Od ilości punktów zdobytych na nim zależy przyjęcie Młodszego na studia. Chce studiować historię na UJ. Będą brane pod uwagę tylko punkty z historii. Mocno nieżyciowy kierunek, ale to jest jego pasja, a poza tym kto powiedział, że potem trzeba pracować w zawodzie? Choć tego akurat bym mu życzyła, jeżeli zainteresowania się nie zmienią. Co do wyników - Starsza też była bardzo dobrą uczennicą - świadectwa z paskiem przez całe gimnazjum i liceum (poza pierwszą klasą, zabrakło jej 0,4 punkta), wyniki z matury - 78 i 80 procent z przedmiotów wymaganych, nie starczyły do przyjęcia na studia dzienne na kierunki, które chciała. Młodszy to z pewnością pamięta.
środa, 09 maja 2012
Maraton maturalny Młodszego trwa. Dwa pierwsze egzaminy, poziom podstawowy z polskiego i z matematyki poszły mu dobrze, aczkolwiek nadal dzień bez stwierdzenia, że on tej matury nie zda jest dniem straconym. Jutro będzie ciężko, podstawowy i rozszerzony z angielskiego.
poniedziałek, 07 maja 2012
Ciężko było dziś się zebrać do pracy, oj ciężko! Innym też się chyba nie spieszyło, bo bardzo dużo było samochodów przed nami, które jechały bardzo, bardzo wolno. A poważnie, to korek był jak stopiedziesiąt. Co mi oczywiście humoru nie poprawiło. A już całkiem zepsuła go myśl, która nagle przebiegła mi przez głowę - wyrzuciłam paragony z zakupu butów w sklepie na D! Znowu nic nie będzie z ewentualnej reklamacji czy wymiany! A to jest główny powód dla którego buty kupiłam właśnie tam! Widziałam oczami wyobraźni, jak po spisaniu paragonów mnę je i idę wyrzucić. Od paru lat spisuję wszystkie wydatki, sporzadziłam nawet na tę okoliczność szablonik w exelu i codziennie skrupulatnie robię notatki. Nie pytajcie po to robię i nie przekonujcie, że od tego pieniędzy mi nie przybędzie. Owszem, ale mam już taki nawyk i poczucie, że w jakiś sposób panuję nad wydatkami. A paragony na szczeście ocalały ;-)
Kto bez przerwy myśli i gada o jedzeniu? Tak, ten, kto jest na diecie. Jestem, na swojej osobistej, mało restrykcyjnej - ergo - nie przynoszącej spektakularnych wyników. Ale mam świadomość, że robię coś dla siebie - dla swojego zdrowia i mam nadzieję - wyglądu. Jakaż to dieta zatem? Otóż wyciągnęłam z czeluści szafki garnek do gotowania na parze. I waham się go używać!. W pierwszej części gotuję ziemniaki (dla Młodszego) lub ryż czy kaszę, na następnych poziomach warzywa i mięso. Mięso chude - filet z kurczaka albo łososia.
niedziela, 06 maja 2012
wtorek, 01 maja 2012
piątek, 27 kwietnia 2012
Oj, spóźniają się w tym roku, spóźniają! Maturzyści odebrali już świadectwa, do pierwszego egzaminu tylko tydzień, a kasztany jeszcze nie dały znaku, że pora na poważnie brać się do nauki. Mój Młodszy na szczęście nie oglądając się na kasztany uczy się pilnie. Od miesiąca zaczyna wykazywać narastające objawy paniki. Zrezygnował z treningów na rzecz nauki jego ukochanego przedmiotu - historii, a co jakiś czas, średnio raz na dwa dni chodzi i powtarza, że on nic nie umie i nie zdąży się nauczyć, więc nie zda. A ściśle mówiąc - będzie miał za słabe wyniki, żeby się dostać na studia. Na historię oczywiście. Moje próby dodania mu pewności siebie są mało skuteczne :-( Liceum ukończył z nieprzyzwoicie dobrym wynikiem - średnią ma 5,0, co jak dla mnie jest wyczynem nie lada. Dumna jestem z niego bardzo. Młodszy lubi sarkazm i ironię, więc pytania typu - a może by tak nie kończyć jeszcze nauki w szkole i powtórzyć sobie trzecią klasę? albo - ciekawe, co bym musiał zrobić, żeby mi nie dali świadectwa? - wcale mnie nie zaskakują. Na pierwsze odpowiedziałam pytaniem, czy podoba mu się jakaś koleżanka z młodszej klasy, na drugie podsunęłam pomysł hakerskiego włamania na stronę szkoły, albo podpalenia jej. To takie gadki-szmatki, wiem, że jest mądry i tak dalej, ale kiedy wczoraj zadzwoniła wychowawczyni, zdenerwowałam się. Pierwsza myśl była taka, że coś głupiego jednak zrobił na zwieńczenie swej kariery szkolnej. Tymczasem pani zaprosiła mnie na zakończenie roku szkolnego, podkreślając, że syn jest jednym z najlepszych. Po skonsultowaniu tego pomysłu z Młodszym jednak nie poszłam, nie wydawał się być zachwycony ewentualną obecnością mamusi ;-) Skomentowałam to w jego stylu, że jest zazdrosny o swą sławę i nie chce, bym pławiła się w blasku jego chwały. A sława i chwała jak najbardziej mu się należy. |