> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
Blog > Komentarze do wpisu

ZUS zbliża ludzi czyli pokaż kotku, co masz w środku

   Niedawno pisałam o tym, że znamy ludzi bardzo powierzchownie. Tamta notatka powstała po śmierci dalszego krewnego. Wiecie, wtedy większość ludzi na chwilę zatrzymuje się, myśli o przemijaniu, kruchości życia. Ale nie trzeba aż tak ostatecznych wydarzeń, by zdać sobie sprawę z tego jak mało znamy osoby, z którymi przyszło nam się zetknąć.

  Instytucji ZUS-u nikomu przedstawiać nie trzeba, jak sądzę. Otóż ta instytucja poinformowała mnie onegdaj, gdym składała dokumenty potrzebne do ustanowienia kapitału początkowego, że świadectwo pracy z zakładu, w którym pracowałam sto lat temu przez krótki czas jest wystawione błędnie, w związku z tym ten okres nie będzie zaliczony do lat składkowych. Aha. Przyjęłam do wiadomości i odłożyłam sprawę ad acta. Ale ponieważ w lutym miałam aż nadto czasu, postanowiłam się tym zająć. Firma przekształciła się parę razy, jednak po wnikliwym internetowym śledztwie udało mi się ją zlokalizować. Zadzwoniłam, umówiłam się z moją byłą szefową. Nazwijmy ja roboczo panią A. Spotkanie z nią zupełnie mnie zaskoczyło. Pamiętam ją jako osobę średnio sympatyczną, nieco obcesową, mającą o sobie wysokie mniemanie. Nie ceniłam jej wiedzy zawodowej zbyt wysoko. Tymczasem - na polu zawodowym (sądząc po stronie internetowej firmy) osiągnęła sporo, stając się wręcz ekspertem w pewnej wąskiej dziedzinie; na gruncie osobistym - zobaczyłam w niej kogoś innego niż znałam. Wysokie mniemanie zostało, ale zobaczyłam kobietę mocującą się z życiem, starającą się stworzyć ciepły dom, dbającą o bliskich i znajomych. Okazało się, że drzemie w niej dusza artystki, która musiała porzucić marzenia o malowaniu na rzecz zawodu ściśle technicznego. Teraz spełnia się pisząc książki*. W jednej z nich pisze o współczesnych, młodych kobietach, o ich nadmiernej pewności siebie (która jej przeszkadza), która wg niej wynika z lęku i wygórowanych oczekiwań, którym starają się sprostać. Ciekawa jestem, czy widzi w tym siebie.  Czy widzi, że sama taka była - młoda kobieta, starająca się spełnić ambicje autorytarnego ojca, wykonująca zawód, którego nie lubiła, w męskim świecie, z nieudanym małżeństwem, samotnie wychowująca dziecko. Dygresja - jej ojciec lubił przychodzić do firmy niby to na pogaduszki, a tak naprawdę na inspekcje. Pamiętam moja szefową, kobietę trzydziestoparoletnią, współwłaścicielkę firmy, kierującą projektami, wydającą polecenia chłopom na budowie,  gaszącą w popłochu papierosa na dźwięk głosu ojca wkraczającego do biura. Obcesowość, aura nieomylności, wyniosłość pani A. skrywała więc niepewność, miotanie się, żeby pogodzić wszystkie role.

 Kończę ten przydługi wywód powiedzeniem /cytatem (a jeżeli, to z czego/kogo) ?

Czasem suknia zbyt jaskrawa rany głębokie ukrywa.

*Nie jest to wybitna literatura, Nobla< Pulitzera ani nawet Nike za to nie będzie. Ale - jeżeli ją to cieszy/bawi/spełnia rolę terapeutyczną - czemu nie?

czwartek, 16 marca 2017, nie_taka_zla

Polecane wpisy

  • Wątpliwa wdzieczność, czyli guano

    Nie wiem, jak u Was, ale u mnie w tym roku miłośnicy petard i fajerwerków byli wyjątkowo aktywni. Zwierzęta na pewno ich nie kochają. Jedno z nich, a konkretnie

  • Na ten Nowy Rok!

    DEZYDERATA Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy. O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie bądź na dobre

  • Trzy krótkie historie (bez morału)

    Historia pierwsza o stuporze, w który wpadłam onegdaj. Pisałam o pieniądzach, które zalega mi pewna firma. Niespodzianie, na sześć dni przed upływem terminu, w

Komentarze
2017/03/18 14:51:49
Hm. Cytatu/powiedzenia Bożenka nie znała chyba wcześniej,a le dopasowałaś je idealnie.
Ciekawe, jak to się czasem plecie, nie?
-
2017/03/19 11:29:37
zaintrygowała mnie ta Twoja szefowa i jej książki :)