> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
Blog > Komentarze do wpisu

Reset

Ale, ale mój Michale,

czyś już tańczył w karnawale?

A tańczyłem, ma się wiedzieć!

A co miałem w kącie siedzieć?!

 

 Ja też w tym karnawale tańczyłam. Do upadłego, przez całą noc. Byliśmy na balu, choć głos rozsądku krzyczał - nie wydawaj pieniędzy, siedź w domu! Ale co on tam wie  ;-) Poszliśmy i bardzo dobrze nam to zrobiło! Poszliśmy na przekrój wszystkiemu i na pohybel smutkom i przygnębieniu! Skąd przygnębienie (żeby nie powiedzieć dół tak głęboki jak Rów Mariański)? Ano stąd, że mąż bez pracy od roku, a ja od 1 lutego. Uroczo, nieprawdaż? Wracając do balu - myślałam, że wydatki skończą się na kupnie biletu. Ubiorę się w coś, co mam w domu i będzie git. No niestety, tak lekko to nie ma. Zrobiłam przegląd przyodziewku i doszłam do wniosku, że absolutnie, ale to absolutnie muszę mieć co nowego. A zakupami jak tak:

W każdym razie, dokonałam zakupu i czułam się jak pół miliona dolarów. Gdybym była szczuplejsza to czułabym się jak cały milion. Ale niestety, postępuję wg zasady - na zmartwienie najlepsze jest jedzenie. Ogarnęłam się w końcu, kontroluję jedzenie i ćwiczę, ale efekty będą pewnie za sto lat...

 W kwestii ogarnięcia - wprowadziłam w czyn to, o czym myślałam od dawno - zaczęłam chodzić na lekcje angielskiego. Już nie tylko ja sam na sam z programem komputerowym , ale raz w tygodniu ja sam na sam z nauczycielem języka, do którego chodziły moje dzieci. Nie wiem, czemu tak to odwlekałam. Winny jest chyba mój wewnętrzny sabotażysta.

 Czytam "Biegnącą z wilkami" Clarissy Pinkola Estes. Czytam i myślę. I żałuję, że dopiero teraz ta książka wpadła w moje ręce. Powinna ją przeczytać każda dziewczyna na progu dorosłości. Z drugiej strony -nigdy nie jest za późno.

 Równolegle czytam "Morfinę" Szczepana Twardocha. Mocna rzecz, polecam.

 Wracając do tytułowego resetu - od dwóch lat chodzę z mężem do klubu tańca. Doskonała sprawa - sprawia nam to przyjemność, zebrała się fajna grupa ludzi, lubiąca pożartować - i chyba najważniejsze - przez dwie godziny, dwa razy w tygodniu głowa jest zupełnie przewietrzona - nie myśli się "o jejej co to teraz będzie", a o tym którą nogą zacząć, która to jest lewa ;-) i w którą stronę się obrócić. Tak, te zajęcia dużo nam dają. No i poznaliśmy fantastycznych ludzi.

 

poniedziałek, 27 lutego 2017, nie_taka_zla

Polecane wpisy

  • Wątpliwa wdzieczność, czyli guano

    Nie wiem, jak u Was, ale u mnie w tym roku miłośnicy petard i fajerwerków byli wyjątkowo aktywni. Zwierzęta na pewno ich nie kochają. Jedno z nich, a konkretnie

  • Na ten Nowy Rok!

    DEZYDERATA Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy. O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie bądź na dobre

  • Trzy krótkie historie (bez morału)

    Historia pierwsza o stuporze, w który wpadłam onegdaj. Pisałam o pieniądzach, które zalega mi pewna firma. Niespodzianie, na sześć dni przed upływem terminu, w

Komentarze
2017/02/27 15:38:28
Wszyscy coś czytają. Chyba i ja będę musiała zacząć.
-
2017/02/27 20:18:50
fajną energię ma ten wpis!
jakby nowe szło!
-
2017/02/28 10:41:35
Czasem taki reset jest bardzo potrzebny, żeby miec siłę do nowego startu. Bożenka wysyła dobre mysli w kierunku zatrudnienia szczególnie, ale inne też. :)
-
2017/02/28 21:45:30
Na taki reset też byłabym chętna, ale chyba poszłabym tam ze szczotką do zamiatania, bo Ślubny nie chce o tym słyszeć;(.
-
2017/03/06 22:35:07
Biegnącą to czytałam jakieś 10 lat temu chyba albo i dawniej. Może czas ją odświeżyć?

Byle do wiosny i będzie dobrze.
-
2017/04/04 13:57:36
Też lubię tę książkę :) I taniec i bale!