> Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz, znajdziesz powód.
Blog > Komentarze do wpisu

serie

Macie jakieś swoje systemy czytelnicze? Interesuje mnie sposób, w jaki dobieracie lektury. Mój system jest taki, że kiedy trafię na autora, którego styl, opowiadane historie, klimat mi odpowiadają, czytam wszystko, co jest dostępne w bibliotece czy u znajomych.

W ten sposób "potraktowałam" Whartona, Carrolla, John'a Irvinga, E. Annie Proulx, Tokarczuk, Chmielewską, Kuncewiczową. Taki "system" ma tę wadę, że po którejś z kolei pozycji odczuwa się znużenie stylem, manierą (bo każdy jakąś ma), przewidywalnością. Więc porzucam tego autora i szukam innego, który mnie zaciekawi.

Carroll z początku mnie zafascynował sposobem opowiadania o zwykłych sprawach i "wkładania" ich w niezwykłe okoliczności, mnożeniem dziwnych istot, mieszaniem świata realnego i nierealnego. Żadna jednak z tych książek nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia, żebym zapamiętała szczegóły. Po przeczytaniu paru poczułam przesyt. Zrobiłam sobie przerwę i teraz z przyjemnością przeczytałam jeszcze dwie. I na jakiś czas starczy ;-) Swoją drogą napisał tych książek bardzo dużo. We wszystkich pojawia się motyw śmierci, dziwnych zjawisk, ale za każdym razem inaczej ujęty.

Z książek Whatona, które przeczytałam, najbardziej podobał mi się "Tato", "Stado", "Ptasiek". Osobna kategoria to "W księżycową jasną noc". Najpiękniejsza książka antywojenna, jaką znam. "Spóźnieni kochankowie" wydali mi się mało prawdopodobni, a ostatnia pozycja, o której czytałam entuzjastyczne recenzje, "Rubio" wręcz mnie zdenerwowała. A dokładnie - zdenerwowała mnie postawa głównego bohatera, żałosny dupek. "Niezawinione śmierci" przeczytałam, miejscami była bardzo przejmująca, natomiast "Dom na Sekwanie" - opis remontu barki nie wydał mi się na tyle interesujący, by poświęcać na niego czas.

Z twórczości Irvinga największe wrażenie zrobił na mnie "Hotel New Hampshire", "Świat według Garpa" i "Regulamin tłoczni win". Na podstawie wszystkich  nakręcono filmy ("Regulamin..." pod tytułem 'Wbrew regułom"), które oczywiście są słabsze niż książki, a "Regulamin..." wręcz został niemiłosiernie spłaszczony. Jeszcze jedna powieść została sfilmowana, mianowicie "Jednoroczna wdowa". Film nosił tytuł "Drzwi w podłodze".

Proulx czytałam "Pieśni serca i inne opowiadania", "Kroniki portowe" (również sfilmowane) i "Akordeonowe zbrodnie". Bardzo mi się podobały.  Innych jej książek nie czytałam, nie są mi dostępne.

Chmielewska - wszystko mi się podobało, czasem wracam dla poprawienia nastroju :D

Tokarczuk - przez niektórych uważana za nieco depresyjną, mnie się podoba. Nie czytałam jej nowszych pozycji (nie ma ich w bibliotece :-(  Zwłaszcza "Prawek i inne czasy", "Dom dzienny, dom nocny" zapadł mi w pamięć.

Kuncewiczowa - najbardziej znana jest oczywiście "Cudzoziemka" i "Tristan 1946", mnie jednak podobał się "Leśnik".

Zrobiłam przegląd swoich "serii" ;-)

 

 

czwartek, 03 lutego 2011, nie_taka_zla

Polecane wpisy

Komentarze
2011/02/03 18:36:34
Najbardziej lubię dobierać lektury wertując książki w księgarni. Sięgam albo po autora, bo już znam, albo po tytuł, bo mnie zaintrygował. Czytam pierwsze, ostatnie, przypadkowo otwarte strony i czasem jedno zdanie przesądza o tym, że zabieram książkę ze sobą do domu. Jest w Warszawie taka księgarnia, która wyjątkowo sprzyja moim obyczajom. To Czuły Barbarzyńca, gdzie wyboru książek dokonuje się przy filiżance kawy i kawałku pysznego ciasta. Dawno mnie tam nie było, ale to już osobna historia.
-
2011/02/03 19:39:55
Nie czytałaś "Jednorocznej wdowy"? Moim zdaniem nie ma czego żałować, wyjątkowo ponura i przygnębiająca.
-
2011/02/03 20:27:35
Szukam książek według Twojego wzoru, ale zaczynam o wzoru Normy.ltd- w bibliotece przeglądam nowości i jak trafię na "swojego" autora, to przerzucam się na Twoją metodę.
-
2011/02/03 20:31:13
Agnieszko - czytałam. Wciągają mnie takie klimaty. Ale nie zawsze pogrążam się w mroku ;-) lubię też humoreski, ironię, stąd Chmielewska.
-
2011/02/03 20:51:51
Też stosuję podoby system, a jak nie mam pomysłu to zwykle na którymś książkowym blogu albo w biblionetce coś mi poradzą.
A co do Chmielewskiej to czytam nadal z sentymentu ale mam wrażenie, że każda nowsza jest gorsza :(.
-
2011/02/04 08:18:10
Co do bohatera Rubio miałam te same odczucia - miałam chęć zrobić mi coś złego. Co za dupek !
...patrz czytałam jakiś czas temu i nadal ogarnia mnie złość jak o nim myślę.
Lubię Whartona, choć Ptaśka a tym bardziej Spóźnionych kochanków nie dałam rady. Już nie pamiętam co dokładnie, ale coś mnie w tych książkach zbrzydziło na samym początku i nie przebrnęłam. Ale wiele z nich przeczytałam, w tym o barce i remoncie młyna i stwierdzam, że jednak trzeba być wielkiem pisarzem być, by z dziennika budowy zrobić ciekawą opowieść.
Carrol - coś czytałam, jakąś jedną książkę, nadmiar dziwolągów i zaplątanie akcji które w rezultacie nie prowadzi do niczego. Męczyłam się, ale dobrnęłam do końca w nadziei, że coś się wyjaśni. Zawiodłam się, po następne nie sięgnę.
Kronik portowych tak filmu jak i książki szukam od dawna...
Chmielewska im starsza tym grubsze i coraz nudniejsze książki wydaje, niestety. Zapalniczka czy Mnie zabić nijak się mają do Lesia czy Wszystko czerwone. A Alicja w Kocich Workach to jakieś flejtuchowane monstrum...
Nie czytuje seriami. Już nie. Nie ta biblioteka i księgarnie nie te...
-
2011/02/05 20:26:49
A ja lubię też seriami. :)
Vonneguta wręcz uwielbiam.;)
Chmielewską nie za bardzo, ale Tokarczuk tak:)
Whartona czytałam kiedyś, ale też mi się przejadł.
Carrolla czytam, jak coś znajdę w bibliotece.
Irvinga podobnie...
Leśnika nie czytałam, poszukam.

Lubię też Gaimana i ostatnio Jamesa Rollinsona (dla relaksu)...
-
2011/02/05 20:39:14
właśnie, właśnie zapomniałam o Vonnengucie!